Hej,na początku chciałam wam polecić blog,mega fajny blog.to jest link:http://dreams--come--true.blogspot.com/ i zapraszam. To opowiadania jest super,więc serdecznie polecam ;-)
-N początku się chyba mówi hej-zaśmiałam się.
-Tak,ale nie w takich sytuacjach-odpowiedziała pospiesznie Natalie.
-No to opowiadaj-nakazałam jej.
-Słuchaj-zaczęła-na pewno pamiętasz ślicznego blondyna który jest moim opiekunem?
-No tak.
-No więc kiedy pierwszy raz na niego spojrzałam to wydawał mi się taki miły i uprzejmy.
-Mi tez.A nie jest taki?-wtrąciłam jej w zdanie.
-Otóż nie.Jest oschły i niemiły ,ale nie tylko w stosunku do mnie. Taki sam jest dla mamy,a tate po prostu ignoruje. Czuje się tu dziwnie. Mam pokój po jego starszej siostrze,która się wyprowadziła.
-O matko! Nie chce ci pogarszać humoru,ale rzeczywiście masz do kitu.
-No a jak u ciebie? Mów prawdę-rozkazała mi Nat.
-Yhm-zastanowiłam się co jej powiedzieć-pamiętasz ten zespół One Direction?
-No jasne. Uwielbiam ich.
-To fajnie się składa,bo moja opiekunka jest młodszą siostrą jednego z nich.
-Ale chłopaków z One Direction?
-Tak-upewniłam ją.
-O jeju. Jesteśmy w Doncaster to czyżby Louisa?
-Zgadza się. Ma na imię Lottie.
-Jędzo ty. zawsze musisz mieć szczęście?-zapytała retorycznie.
-Tak,najwidoczniej tak-zaśmiałam się.
Nat również zaśmiała się ze mną. Teraz zaczęłam zastanawiać się nad tym jak bym jej odpowiedziała na pytanie'Jak u ciebie?'. Nie powiedziałabym jej od razu,że spodobał mi się Harry i że już jestem z nim pokłócona. Ale co innego się tu wydarzyło?
-No a jak tam jeszcze u ciebie?-zapytała ponownie Natalie.
-Ymm,dobrze bo wiesz Lottie ma trzy siostry:Fizzy i słodkie blizniaczki Phoebe i Daisy. No i z Ameryki własnie wrócił Louis i miałam okazje go poznać. I z nim jest Harry.-przedstawiłam jej sytuacje jaka jest obecnie.
-Ale ci fajnie. Masz Lottie i jeszcze chłopaków z 1D.
-Tak super-powiedziałam bez entuzjazmu.
-Ej coś ty taka smutna. Wszystko ok?
-Tak jasne.Co miałoby być zle?-powiedziałam z udawanym uśmiechem.
-Ja bym skakała z radości na twoim miejscu.
-Nie będę tu skakała-zaśmiałam sie głośno wraz z Nat-Nie martw się. Wszystko jest super.
-Dobra. Spotkamy się?Mam dosyć siedzenia w tych czterech ścianach.
-Może być. Tylko gdzie?
-W tej szkole,w której byliśmy teraz. Mieszkam dosłownie kilka minut drogi,więc może być.
-Jasne. Ja mam trochę dalej,więc poproszę Louisa,żeby mnie podwiózł. A o której?
-Jest po 16 to może o 17?-zaproponowała.
-Jasne nie ma problemu,to pa.
-Pa,pa-pożegnałam się z przyjaciółką.
Zakończyłam połączenie i postanowiłam iść do kuchni. Podniosłam głowę znad telefonu i ujrzałam Hazze stojącego przy wejściu do kuchni.
-Miło ci się podsłuchiwało?-zapytałam oschle omijając go.
-Chciałem porozmawiać-powiedział łapiąc mnie za rękę.
-Szkoda,że nie wziąłeś pod uwagę tego,że ja z tobą nie chce rozmawiać.
-Wiem nawet gdzie.Słyszałem,że chcesz jechać się z kimś spotkać.
-Ty słyszysz co ja w ogóle do ciebie mówię?-wkurzyłam się i wyrwałam od niego rękę.
-Tak słyszę. Pożyczę od Louisa samochód i możemy jechać.
-Harry!-krzyknęłam zdenerwowana.
-Proszę nie denerwuj się. Chce z tobą porozmawiać bo masz tu być przez miesiąc tak jak ja i nie chcę się kłócić.
-Ja też nie-odpowiedziałam już ciszej.
-No więc możemy pojechać?-zapytał spokojnie.
-Dobrze,ale nic jeszcze nie jadłam od wylotu.
-Przepraszam zapomniałem. Zjemy obydwoje i możemy jechać.
-Ok ale mam jeden warunek.
-Tak?
-Nie chcę żebyś mnie więcej podsłuchiwał.-powiedziałam i bez zbędnych słów weszłam do kuchni.
Chwile po mnie wszedł Harry i podszedł do mnie.
-Obiecuje,że już nigdy tego nie zrobię.
-Dziękuję-powiedziałam siadając na swoim miejscu.
Zjadłam obiad,który wyszedł pani Tomlinson na prawdę genialnie. Wszyscy zostawili puste talerze.Po póznym obiedzie Lottie poszła odrobić pracę domową,Fizzy pomagała mamie przy sprzątaniu stołu,zaś Louis dał Hazzie kluczyki i zniknął w swoim pokoju. Chciałam już wyjść kiedy za rękę pociągnęła mnie Daisy.
-Angie gdzieś się wybierasz?
-Tak.Umówiłam się z przyjaciółką.
-Czyli nie opowiesz mi i Phoebe o sobie i Polsce?
-O jeju. Kompletnie zapomniałam. Obiecuję tobie i twojej siostrze,że jak tylko wrócę to od razu do was przyjdę i coś wam opowiem. Dobrze?
-Niech będzie-odpowiedziała smutna dziewczynka.
-Posłuchaj-schyliłam się do niej-po prostu wydarzyło się coś ważnego i koniecznie muszę się spotkać z przyjaciółką,ale jak tylko wrócę to od razu coś wam opowiem.
-Dobrze rozumiem.Chociaż Harry coś nam opowie-powiedziała z uśmiechem.
W tym momencie podszedł do nas Harry z Phoebe.
-To pa pa wam-powiedziała Phoebe.
-Ale czemu wam?Harry też gdzieś jedzie?-zapytała Daisy.
-Tak,widzisz kochanie Harry tylko mnie odwiezie w konkretne miejsce i do was wróci i nim się obejrzycie to ja znów będę z powrotem-powiedziałam do dziewczynki.
-No dobrze,ale szybko-powiedziała słodko Daisy.
-Jasne jak słońce-dorzucił Harry.
Pożegnałam dziewczynki wciąż powtarzając że wrócę z niedługo i nareszcie wyszłam.Wsiadam do samochodu wraz z Harrym i odjechaliśmy. Lokowaty nic się nie odzywał chociaż to on chciał ze mną porozmawiać,a ja nie wiedziałam jak rozpocząć te rozmowę.
-Gdzie cię podwiez?-zapytał wreszcie.
-Do szkoły,w której uczy się Lottie,czyli do tej ,z której zabrałeś mnie dziś z Louisem.
-Aha-odpowiedział co mnie zdenerwowało.
Znów jechaliśmy w ciszy,która mnie dobijała,aż wreszcie lekko podniesionym tonem zapytałam Hazze:\
-O czym ty w ogóle ze mną chciałeś rozmawiać?
Hej,hej,hej.Ale mam dzisiaj dobro-zły humor.Otóż ten rozdział wiem,że jest dziwny i nienormalny,gdyż był pisany przy Rozmowach w Toku a także Trudnych Sprawach.Dzisiaj mam dość wolny dzień,gdyż jutro nie idę do szkoły i jadę do kina na jakiś film w 3D(wolałabym 1D) i może mnie coś natchnie i napiszę coś ciekawego,więc trzymajcie kciuki i zachęcam do KOMENTOWANIA!!!
czwartek, 6 grudnia 2012
środa, 28 listopada 2012
Rozdział 3
Harry od razy do mnie podbiegł i kucnął przy mnie.
-Wszystko ok?
-Tak-powiedziałam przez zaciśnięte zęby,gdyż noga bolała mnie okropnie,ale sama nie wiem czemu nie chciałam mówić tego Hazzie.
-Jesteś pewna?-zapytał jeszcze raz.
-Chyba wiem kiedy coś mnie boli,a kiedy nie.To ja się uderzyłam-powiedziałam ze złością.
-Dobrze,nie denerwuj się.Chciałem się tylko upewnić.
-Bardzo się cieszę,że się tak o mnie troszczysz-powiedziałam ze sztucznym uśmiechem.
-Jak sobie chcesz-powiedział i odszedł ode mnie.
Teraz zrobiło mi się trochę głupio,że tak na niego naskoczyłam. Zle się z tym czuje. W dodatku jeszcze noga mnie boli niemiłosiernie. Harry znów zaczął układać ubrania nie zwracając na mnie uwagi. Postanowiłam zrobić to samo. Wstałam i lekką trudnością z powodu bolącej nogi oczywiście,dokończyłam wypakowywanie ubrań. Zrobiłam to oczywiście pózniej niż Lokers i tłumaczyłam to sobie tylko i wyłącznie obolałą nogą,która już zdecydowanie mnie mniej boli. Puste walizki ustawiłam pod wolną ściną,obok walizek Harry'ego i wyszłam z garderoby. Przeszłam przez pokój i usiadłam na moim łóżku. Harry leżał na swym łóżku przyglądając się zaciekle laptopowi,który leżał przed nim. Nagle odwrócił się w moja stronę,zmierzył mnie całą wzrokiem po czym jego wzrok znów utkwił w laptopie.
-Co to miało być?-zapytałam z wyrzutem.
-O co ci chodzi?-zapytał obojętnie chłopak.
-Żartujesz sobie.Chodzi mi o to w jaki sposób na mnie spojrzałeś.
-W normalny-odpowiedział niedbale.
-Normalny?!To był strasznie krytyczny wzrok.
-Wcale nie-odpowiedział.
-Właśnie,że tak-powiedziałam rozwścieczona.
-Chyba ja lepiej wiem jaki mam wzrok.To mój wzrok!-odpowiedział bardzo podobnie jak ja jemu w garderobie.
-Ooo.To już wiem o co ci chodzi.Zdenerwowałam cię,a ty teraz będziesz psuł mi tutaj pobyt tak?!
-Tak!-powiedział głośno zamykając przy tym laptopa.Wziął go i odłożył na biurko.
-Schodzisz na obiad?-zapytał stojąc przy drzwiach wyjściowych z pokoju.
-Tak,raczej tak.
-To chodz za mną.-powiedział i wyszedł.
Podniosłam się z łóżka i szybko poszłam za nim. Zeszliśmy po schodach na parter i przez krótki korytarz doszliśmy do kuchni. Powitało nas pięć uśmiechających się mordek. Dwie słodkie blizniaczki siedziały przy stole i narzekały na obiad. Starsza od nich dziewczyna siedziała koło nich i zajadała się przysmakami. Zaś Lottie wraz ze swoją mamą stały przy kuchence i o czymś rozmawiały. Po chwili do kuchni wszedł Louis,który szturchnął po drodze Harolda i razem usiedli przy stole. Lottie podeszła do mnie i pociągnęła mnie za rękę.
-A więc ogłaszam obecnym tutaj,że przez najbliższy czas ta obecna tutaj Angie będzie z nami mieszkała.Jak widzisz Angie-zwróciła się do mnie-tu jest cała moja rodzina.To jest Fizzy-wskazała na dziewczynę,która szeroko się uśmiechała-a to blizniaczki Daisy i Phoebe,a resztę już znasz,więc możesz spokojnie jeść-wysunęła mi jedno z krzeseł,na które pokornie usiadłam.
-Cześć-wykrztusiłam z siebie.To głupie,że stresuje się osobami,które są młodsze ode mnie i nic ich nie interesuje.
-Skąd jesteś?-zapytała jedna z blizniaczek.
-Daisy,przy jedzeniu nie rozmawiamy. Pózniej zapytasz się o to Angie.-powiedziała pani Tomlinson.
-Dobrze,ale obiecujesz mi,że Angie ze mną porozmawia-powiedziała dziewczynka błagalnie do swej mamy.
-Ja też chcę-dołączyła się druga z blizniaczek.
-Akurat o to musicie poprosić Angie-podyktowała im mama Lottie.
-Dobrze,a więc Angie czy po obiedzie mogłabyś coś nam opowiedziedz o sobie?-zapytała jedna z dziewczynek.
W sumie nie wiedziałam co ciekawego mogłabym powiedzieć dziewczynką w tym wieku o sobie. Z Lottie lub też Fizzy zapewne lepiej bym się dogadała,ale jakie z nimi będę miała tematy???
-Obiecujesz?-ponagliła mnie druga-przy okazji Harry opowie nam kolejną ciekawą historie.
Na dzwięk swojego imienia Harold podniósł swą głowę.
-Ja się zgadzam-powiedział.
-Ja również-odpowiedziałam.
Dziewczynki szeroko się uśmiechnęły,co wywołało u mnie jak i u Harry'ego uśmiechy. Nagle poczułam wibracje w mojej kieszeni spodni. Trochę się przestraszyłam,gdyż nie wiedziałam jakie w tym domu panują zasady i czy odbierając telefon przypadkiem nie złamię tych zasad. Siedziałam jak na szpilkach i zastanawiałam się co zrobić,kiedy nagle z opresji wyzwolił mnie Lou.
-Odbierz.Nie przejmuj się.Może to ważny telefon-powiedział chłopak.
-Dziękuje-rzuciłam,wychodzą z kuchni.
Kiedy byłam pewna,ze znajduję się w dobrym miejscu na rozmowę odebrałam telefon.
-Hej,muszę ci coś powiedzieć!-powiedziała na powitanie moje przyjaciółka Nat.
OGŁOSZENIA PARAFIALNE
Więc rozdziały będę wstawiać raczej raz w tygodniu.Będą to zazwyczaj czwartki.Dziś wstawiam w środę,ponieważ jutrzejszy czwartek mam mega zajęty.Cieszę się,że obecnego bloga czytają również osoby,które czytały mój poprzedni blog.Chciałam tez podziękować za poprzednie komentarze i bardzo serdecznie zapraszam do dalszego komentowania.I ostatnia taka sprawa,że osoby,które często czytają mojego bloga i im się podoba chciałam bym poprosić o coś w rodzaju promowania.Moglibyście powiedzieć o moim opowiadaniu koledze lub koleżance czy coś w tym stylu,gdyż każda osoba,która wchodzi na mojego bloga jest dla mnie mega ważna i bardzo cieszę się kiedy widzę duże ilości odwiedzić.Z góry szczerze dziękuję.To na razie tyle ;*
-Wszystko ok?
-Tak-powiedziałam przez zaciśnięte zęby,gdyż noga bolała mnie okropnie,ale sama nie wiem czemu nie chciałam mówić tego Hazzie.
-Jesteś pewna?-zapytał jeszcze raz.
-Chyba wiem kiedy coś mnie boli,a kiedy nie.To ja się uderzyłam-powiedziałam ze złością.
-Dobrze,nie denerwuj się.Chciałem się tylko upewnić.
-Bardzo się cieszę,że się tak o mnie troszczysz-powiedziałam ze sztucznym uśmiechem.
-Jak sobie chcesz-powiedział i odszedł ode mnie.
Teraz zrobiło mi się trochę głupio,że tak na niego naskoczyłam. Zle się z tym czuje. W dodatku jeszcze noga mnie boli niemiłosiernie. Harry znów zaczął układać ubrania nie zwracając na mnie uwagi. Postanowiłam zrobić to samo. Wstałam i lekką trudnością z powodu bolącej nogi oczywiście,dokończyłam wypakowywanie ubrań. Zrobiłam to oczywiście pózniej niż Lokers i tłumaczyłam to sobie tylko i wyłącznie obolałą nogą,która już zdecydowanie mnie mniej boli. Puste walizki ustawiłam pod wolną ściną,obok walizek Harry'ego i wyszłam z garderoby. Przeszłam przez pokój i usiadłam na moim łóżku. Harry leżał na swym łóżku przyglądając się zaciekle laptopowi,który leżał przed nim. Nagle odwrócił się w moja stronę,zmierzył mnie całą wzrokiem po czym jego wzrok znów utkwił w laptopie.
-Co to miało być?-zapytałam z wyrzutem.
-O co ci chodzi?-zapytał obojętnie chłopak.
-Żartujesz sobie.Chodzi mi o to w jaki sposób na mnie spojrzałeś.
-W normalny-odpowiedział niedbale.
-Normalny?!To był strasznie krytyczny wzrok.
-Wcale nie-odpowiedział.
-Właśnie,że tak-powiedziałam rozwścieczona.
-Chyba ja lepiej wiem jaki mam wzrok.To mój wzrok!-odpowiedział bardzo podobnie jak ja jemu w garderobie.
-Ooo.To już wiem o co ci chodzi.Zdenerwowałam cię,a ty teraz będziesz psuł mi tutaj pobyt tak?!
-Tak!-powiedział głośno zamykając przy tym laptopa.Wziął go i odłożył na biurko.
-Schodzisz na obiad?-zapytał stojąc przy drzwiach wyjściowych z pokoju.
-Tak,raczej tak.
-To chodz za mną.-powiedział i wyszedł.
Podniosłam się z łóżka i szybko poszłam za nim. Zeszliśmy po schodach na parter i przez krótki korytarz doszliśmy do kuchni. Powitało nas pięć uśmiechających się mordek. Dwie słodkie blizniaczki siedziały przy stole i narzekały na obiad. Starsza od nich dziewczyna siedziała koło nich i zajadała się przysmakami. Zaś Lottie wraz ze swoją mamą stały przy kuchence i o czymś rozmawiały. Po chwili do kuchni wszedł Louis,który szturchnął po drodze Harolda i razem usiedli przy stole. Lottie podeszła do mnie i pociągnęła mnie za rękę.
-A więc ogłaszam obecnym tutaj,że przez najbliższy czas ta obecna tutaj Angie będzie z nami mieszkała.Jak widzisz Angie-zwróciła się do mnie-tu jest cała moja rodzina.To jest Fizzy-wskazała na dziewczynę,która szeroko się uśmiechała-a to blizniaczki Daisy i Phoebe,a resztę już znasz,więc możesz spokojnie jeść-wysunęła mi jedno z krzeseł,na które pokornie usiadłam.
-Cześć-wykrztusiłam z siebie.To głupie,że stresuje się osobami,które są młodsze ode mnie i nic ich nie interesuje.
-Skąd jesteś?-zapytała jedna z blizniaczek.
-Daisy,przy jedzeniu nie rozmawiamy. Pózniej zapytasz się o to Angie.-powiedziała pani Tomlinson.
-Dobrze,ale obiecujesz mi,że Angie ze mną porozmawia-powiedziała dziewczynka błagalnie do swej mamy.
-Ja też chcę-dołączyła się druga z blizniaczek.
-Akurat o to musicie poprosić Angie-podyktowała im mama Lottie.
-Dobrze,a więc Angie czy po obiedzie mogłabyś coś nam opowiedziedz o sobie?-zapytała jedna z dziewczynek.
W sumie nie wiedziałam co ciekawego mogłabym powiedzieć dziewczynką w tym wieku o sobie. Z Lottie lub też Fizzy zapewne lepiej bym się dogadała,ale jakie z nimi będę miała tematy???
-Obiecujesz?-ponagliła mnie druga-przy okazji Harry opowie nam kolejną ciekawą historie.
Na dzwięk swojego imienia Harold podniósł swą głowę.
-Ja się zgadzam-powiedział.
-Ja również-odpowiedziałam.
Dziewczynki szeroko się uśmiechnęły,co wywołało u mnie jak i u Harry'ego uśmiechy. Nagle poczułam wibracje w mojej kieszeni spodni. Trochę się przestraszyłam,gdyż nie wiedziałam jakie w tym domu panują zasady i czy odbierając telefon przypadkiem nie złamię tych zasad. Siedziałam jak na szpilkach i zastanawiałam się co zrobić,kiedy nagle z opresji wyzwolił mnie Lou.
-Odbierz.Nie przejmuj się.Może to ważny telefon-powiedział chłopak.
-Dziękuje-rzuciłam,wychodzą z kuchni.
Kiedy byłam pewna,ze znajduję się w dobrym miejscu na rozmowę odebrałam telefon.
-Hej,muszę ci coś powiedzieć!-powiedziała na powitanie moje przyjaciółka Nat.
OGŁOSZENIA PARAFIALNE
Więc rozdziały będę wstawiać raczej raz w tygodniu.Będą to zazwyczaj czwartki.Dziś wstawiam w środę,ponieważ jutrzejszy czwartek mam mega zajęty.Cieszę się,że obecnego bloga czytają również osoby,które czytały mój poprzedni blog.Chciałam tez podziękować za poprzednie komentarze i bardzo serdecznie zapraszam do dalszego komentowania.I ostatnia taka sprawa,że osoby,które często czytają mojego bloga i im się podoba chciałam bym poprosić o coś w rodzaju promowania.Moglibyście powiedzieć o moim opowiadaniu koledze lub koleżance czy coś w tym stylu,gdyż każda osoba,która wchodzi na mojego bloga jest dla mnie mega ważna i bardzo cieszę się kiedy widzę duże ilości odwiedzić.Z góry szczerze dziękuję.To na razie tyle ;*
czwartek, 15 listopada 2012
Rozdział 2
Po około 15 minutach jazdy samochodem Louis nareszcie zaparkował przej jego oraz Lottie domem. Wyszłam z auta i podeszłam do bagażnika,którego właśnie otwierał Lou. Tomlinson wyjął pierwszą walizkę i skierował się w stronę domu. Lottie wzięła jeden z mniejszych bagaży i skierowała się w tym samym kierunku co Louis przed chwilą. Została tylko duża i mała walizka. Postanowiłam wziąć tą większą walizkę,aby nikt nie musiał się męczyć z moimi bagażami. Złapałam za rączkę dużej walizki i nagle poczułam czyjeś ręce na moich. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz,który na chwilę mnie sparaliżował. Lekko podniosłam głowę i znów utonęłam w tej zieleni tęczówek Harry'ego. Patrzyliśmy się na siebie w kompletnej ciszy,którą nagle przerwał Harry.
-Nie męcz się. Ja wezmę tą walizkę,a ty możesz wziąć tą mniejszą.
Bez zbędnych protestów i tym podobnych wyślizgnęłam swoje dłonie spod dłoni Loczka.
-Jeśli chcesz-odpowiedziałam cicho.
Wraz z małą walizeczką weszłam do domu,a chwilę po mnie wszedł Harry.Nigdzie nie widziałam Louisa ani Lottie. Hazza najwidoczniej zauważył niepewność na mojej twarzy,bo podszedł do mnie i powiedział:
-Nie martw się. Pani Tomlinson to wyrozumiała i bardzo miła kobieta. Poczujesz się tu jak u siebie w domu.
-Dobrze wiedzieć że masz o mnie takie dobre zdanie Harry-powiedziała kobieta,która właśnie wyszła z jednych z pomieszczeń-ty jesteś zapewne dziewczyną,którą Lottie ma się opiekować-zwróciła się do mnie.
-Tak to ja-uśmiechnęłam się delikatnie.
-Ma na imię Angie jeśli dobrze zapamiętałem-powiedział za mnie Harry.
-Harry daj się dziewczynie wypowiedzieć-powiedziała oburzona pani Tomlinson-Ale skoro już wiem,że masz na imię Angie to powiem ci,że masz ładne imię i bardzo do ciebie pasuje. A i nie chce żebyś do mnie zwracała się na 'pani'. Ja mam na imię Caroline. Miło mi cię poznać
-Dziękuję pani.Trudno będzie mi zwracać się do pani po imieniu,ale spróbuję skoro pani tak chce.
-Tak,ja też na początku się opierałem,ale teraz już nie mam z tym problemów prawda Caroline-Harry powiedział to tak uroczo,że nie tylko u mnie,ale także u Caroline wywołało to młodzieńczy uśmiech.
-A wy wiecie kochani,że dzielicie ze sobą pokój-nagle wypaliła mama Lottie.
-Nie-odpowiedziałam.
-No,ale teraz już tak-powiedział zadowolony Hazza.
Z czego on się cieszy? O zgrozo! Dzielić pokój z chłopakiem! Jeszcze nigdy nie dzieliłam pokoju z żadnym chłopakiem dłużej niż przez 2 dni,a teraz mam razem z Harrym dzielić pokój przez miesiąc. Nie wytrzymam!
-Angie,Harry chodzcie przygotowałam dla was pokój-zawołała nas stojąca na schodach Lottie.
Razem z Harrym podążyłam na górne piętro za blondynką. Wprowadziła ona nas do pokoju z dwoma pojedynczymi łóżkami. Pokój miał kremowe ściany. Naprzeciw drzwi wejściowych znajdowało się duże okno z wielkim parapetem,za co ten pokój dostał u mnie duży plus. Po prawej stronie znajdowały sie drzwi,które jak nam to Lottie wytłumaczyła jedne prowadziły do łazienki,zaś drugie do garderoby,którą również musiałam dzielić z Lokowatym. Wszyscy we czwórkę zanieśliśmy moje,a także Harry'ego bagaże do garderoby.Kiedy już wszyscy staliśmy razem w garderobie Lottie powiedziała:
-Ja i Louis pójdziemy,a wy rozpakujcie się i zejdzcie do kuchni na obiad.
-Ale ja nie wiem gdzie jest kuchnia-powiedziałam nieświadoma.
-Harry wie,więc cię zaprowadzi.To widzimy sie na obiedzie-powiedział Tomlinson wychodząc.
Kiedy tylko drzwi się zamknęły ja i Hazza w ciszy zaczęliśmy rozpakowywać swoje walizki.Szło nam to dobrze,gdyż garderoba do małych się nie zaliczała,więc nie musieliśmy się ciągle o siebie ocierać. Co dla mnie było dobre bo nie czułam dotyku Harry'ego,więc nie przechodziły mnie dziwne dreszcze. Chociaż i tak czułam ciągle na sobie wzrok Loczka to zachowywałam się jakby go przy mnie nie było.Przez moje głupie zamyślenia mocno uderzyłam nogą w walizkę.Zapiszczałam jak mała dziewczynka i usiadłam na miękkim dywaniku.
-Nie męcz się. Ja wezmę tą walizkę,a ty możesz wziąć tą mniejszą.
Bez zbędnych protestów i tym podobnych wyślizgnęłam swoje dłonie spod dłoni Loczka.
-Jeśli chcesz-odpowiedziałam cicho.
Wraz z małą walizeczką weszłam do domu,a chwilę po mnie wszedł Harry.Nigdzie nie widziałam Louisa ani Lottie. Hazza najwidoczniej zauważył niepewność na mojej twarzy,bo podszedł do mnie i powiedział:
-Nie martw się. Pani Tomlinson to wyrozumiała i bardzo miła kobieta. Poczujesz się tu jak u siebie w domu.
-Dobrze wiedzieć że masz o mnie takie dobre zdanie Harry-powiedziała kobieta,która właśnie wyszła z jednych z pomieszczeń-ty jesteś zapewne dziewczyną,którą Lottie ma się opiekować-zwróciła się do mnie.
-Tak to ja-uśmiechnęłam się delikatnie.
-Ma na imię Angie jeśli dobrze zapamiętałem-powiedział za mnie Harry.
-Harry daj się dziewczynie wypowiedzieć-powiedziała oburzona pani Tomlinson-Ale skoro już wiem,że masz na imię Angie to powiem ci,że masz ładne imię i bardzo do ciebie pasuje. A i nie chce żebyś do mnie zwracała się na 'pani'. Ja mam na imię Caroline. Miło mi cię poznać
-Dziękuję pani.Trudno będzie mi zwracać się do pani po imieniu,ale spróbuję skoro pani tak chce.
-Tak,ja też na początku się opierałem,ale teraz już nie mam z tym problemów prawda Caroline-Harry powiedział to tak uroczo,że nie tylko u mnie,ale także u Caroline wywołało to młodzieńczy uśmiech.
-A wy wiecie kochani,że dzielicie ze sobą pokój-nagle wypaliła mama Lottie.
-Nie-odpowiedziałam.
-No,ale teraz już tak-powiedział zadowolony Hazza.
Z czego on się cieszy? O zgrozo! Dzielić pokój z chłopakiem! Jeszcze nigdy nie dzieliłam pokoju z żadnym chłopakiem dłużej niż przez 2 dni,a teraz mam razem z Harrym dzielić pokój przez miesiąc. Nie wytrzymam!
-Angie,Harry chodzcie przygotowałam dla was pokój-zawołała nas stojąca na schodach Lottie.
Razem z Harrym podążyłam na górne piętro za blondynką. Wprowadziła ona nas do pokoju z dwoma pojedynczymi łóżkami. Pokój miał kremowe ściany. Naprzeciw drzwi wejściowych znajdowało się duże okno z wielkim parapetem,za co ten pokój dostał u mnie duży plus. Po prawej stronie znajdowały sie drzwi,które jak nam to Lottie wytłumaczyła jedne prowadziły do łazienki,zaś drugie do garderoby,którą również musiałam dzielić z Lokowatym. Wszyscy we czwórkę zanieśliśmy moje,a także Harry'ego bagaże do garderoby.Kiedy już wszyscy staliśmy razem w garderobie Lottie powiedziała:
-Ja i Louis pójdziemy,a wy rozpakujcie się i zejdzcie do kuchni na obiad.
-Ale ja nie wiem gdzie jest kuchnia-powiedziałam nieświadoma.
-Harry wie,więc cię zaprowadzi.To widzimy sie na obiedzie-powiedział Tomlinson wychodząc.
Kiedy tylko drzwi się zamknęły ja i Hazza w ciszy zaczęliśmy rozpakowywać swoje walizki.Szło nam to dobrze,gdyż garderoba do małych się nie zaliczała,więc nie musieliśmy się ciągle o siebie ocierać. Co dla mnie było dobre bo nie czułam dotyku Harry'ego,więc nie przechodziły mnie dziwne dreszcze. Chociaż i tak czułam ciągle na sobie wzrok Loczka to zachowywałam się jakby go przy mnie nie było.Przez moje głupie zamyślenia mocno uderzyłam nogą w walizkę.Zapiszczałam jak mała dziewczynka i usiadłam na miękkim dywaniku.
czwartek, 8 listopada 2012
Rozdział 1
Tak! Nareszcie jesteśmy na miejscu.Jakoś przeżyłam ten lot chociaż obleśny dziadek ślinił się na mnie a Natalie poszła do toalety i wróciła za około godzinę.Po pokonaniu niedługiej trasy autobusem dojechaliśmy nareszcie na miejsce.Jakieś podrzędne gimnazjum w Doncaster.Wszyscy,czyli cała nasza siedemnastka i troje opiekunów weszliśmy na dużą salę gimnastyczną.Tam również czekało na nas kilkanaście osób w mniej więcej naszym wieku oraz kilku nauczycieli i jeden nadąsany mężczyzna,który najprawdopodobniej był tu dyrektorem.Już chciałam sobie o nim zażartować do Natalie,ale podeszła do mnie jedna z naszych opiekunek i zaczęła nam wszystkim tłumaczyć:Gdzie będziemy mieszkać?Do jakich klas będziemy chodzić?kto mniej więcej czego uczy?itp. Kiedy skończyła nas pouczać dodała tylko że osoby stojące tu mają plakietki z nazwiskami każdego z nas.
-Ta osoba która trzyma nazwisko konkretnej osoby będzie jej czymś w rodzaju opiekuna,ale oczywiście my nauczyciele tu nadal z wami będziemy,ale tylko w szkole.-coś tam jeszcze mówiła,ale nie chciało mi się słuchać.
Mój wzrok przykuł przystojny blondyn,który dopiero teraz wszedł na salę.Szybko pobiegł na swoje konkretne miejsce,uśmiechnął się przepraszająco do jednej z nauczycielek,zaś ona podała mu plakietkę.Ze skupioną miną czekałam aż przeczytam nazwisko tej osoby.I bam.Natalie Wilde.No to ma szczęście moja przyjaciółeczka.
-Angie rusz się!-krzyknęła moja koleżanka przechodząca obok-co tak zastygłaś?
-A już nic-odpowiedziałam dziwnym głosem.
Podeszłam do Nat,która się rozglądała najwidoczniej za swoim imieniem i nazwiskiem.
-Proszę szczęściaro-pokazałam jej palcem blondyna,który strasznie mi się spodobał.
-Dziękuję.Zobaczymy sie pózniej pa-rzuciła tylko i już leciała do blondaska jak na skrzydłach.
Po chwili bystra ja połapała sie że nie wie kto zajmie się nią.Zobaczyłam blondynkę,która trzymała spuszczoną plakietkę w ręku.Podeszłam do niej,gdyż została juz tylko ona bez swego podopiecznego.
-Hej.możesz mi pokazać kogo masz na plakietce?
-Jasne-podniosła do góry tą kartkę i widniał na niej magiczny napis 'Angie Harmon'
-Hej znów,a więc to ja jestem ta Angie-wskazałam na plakietkę.
-O to fajnie-wystawiła do mnie rękę-jestem Lottie. Miło mi cię poznać.
-Mi ciebie również-uśmiechnęłam się do niej najszerzej jak umiałam.
Rozejrzałam sie po sali,która powoli już opustoszała.Zostały jeszcze trzy nasze nauczycielki rozmawiające z jakimiś dwiema innymi i zaledwie może dwie osoby od nas ze swoimi tzw. opiekunami.
-Gdzie zostawiłaś walizki?
-Wszyscy zostawialiśmy je na korytarzu przed tą salą.
-Aha.Więc teraz zaniesiemy je pod moją szafkę szkolną ja tam sie przebiorę i wyjdziemy na zewnątrz na parking i pojedziemy od razu do mojego domu.Tam poznasz moją mamę i dwie siostry oraz brata,który właśnie wrócił.
-A jeśli mogę wiedzieć,to skąd twój brat wrócił?
-Z Ameryki.
-Długo go nie było?
-Kilka miesiecy. Strasznie za nim tęskniłam.
-no to musisz sie teraz nim nacieszyć.
-No tak-zaśmiała się a jej śmiech był naprawdę uroczy,taki idealny dla dziewczyny.
Ogółem była ona bardzo ładną dziewczyną. Jej duże niebieskie oczy okrywały długie i gęste rzęsy.Była szczupła i miała naprawdę świetną figurę.Każdy chłopak marzy o takiej ślicznej dziewczynie.
-To jak idziemy?-nagle wybiła mnie z moich rozmyślań.
-Tak jasne. Chodzmy.
Tak jak Lottie mówiła zabraliśmy moje bagaże,następnie udaliśmy sie do szatni dziewcząt gdzie blondynka się przebrała po czym wyszliśmy ze szkoły tylnym wyjściem,o którym jak na razie nie miałam pojęcia.Czekaliśmy na parkingu dobra 10 minut po tym jak Lottie zadzwoniła po swoją mamę,aby ona po nas przyjechała gdy nagle niedaleko nas zaparkował czarny samochód. Lottie podniosła się z jednej moich walizek na których siedziała,a ja z drugiej.Z samochodu wysiadł LOUIS TOMLINSON.Dużo interesuje się One Direction i wiem ze on pochodzi z Doncastera,ale i tak sie go tu w ogóle nie spodziewałam.Najdziwniejsze było to że on podszedł do nas.
-Hej siostra-rzucił szybko w kierunku Lottie-Cześć jestem Louis-podał mi rękę,którą o dziwo spokojnie uścisnęłam-A ty jak masz na imie?
-Jestem Angie-odpowiedziałam obdarowując go najładniejszym uśmiechem jaki potrafiłam chyba z siebie wydobyć.
-Ooo.Jakie ładne imię.
-Dziękuję-i w tym okrutnym momencie na moje policzki wdarły się wredne rumieńce.
-to twoje bagaże?-wskazał ręką na moje walizki.
-tak.
-To wy wsiądzcie do samochodu a ja zawołam Harry'ego i wsadzimy twoje walizki do bagażnika ok?
-jasne-odpowiedziała radośnie Lottie-ja pójdę po Harry'ego a ty Louis zacznij swą straszną prace
-jasne,jasne-odpowiedział wesoło Louis przy czym szeroko się uśmiechnął
Razem z Lottie podeszłyśmy do auta. Blondynka otworzyła drzwi od pasażera gdzie siedział Harry kompletnie zatopiony w swym telefonie.Kiedy nas zobaczył uśmiechnął się przy czym ukazał swe śliczne dołeczki.
-Harry cześć.Louis prosi abyś pomógł mu we włożeniu bagażu Angie do samochodu.
-Jasne już idę-odpowiedział swym genialnym głosem.
Kiedy wychodził z samochodu nasze spojrzenia sie spotkała.No i jak to ja zaczęłam się wlepiać swoimi wielkimi oczyskami w jego śliczne zielone oczęta,ale on nie był mi dłużny. Również stał długą chwilę skupiając sie na mnie.no właśnie.Harry Styles zainteresował sie na chwilą moja durną osobą.Ha.Jestem z siebie dumna.Nie wiem czemu.
-Ty tu sobie lampisz się na Angie,a Tomlinsonek sie męczy-przerwała nam Lottie.
-Tak już idę-odpowiedział jej speszony i podbiegł to Louisa. Kiedy odszedł Lottie sie na mnie dziwnie spojrzała.nie rozumiałam jej wzroku.
-O co ci chodzi Lottie?-zapytałam prosto z mostu.
-O nic.Tylko nie pakuj sie w nic głupiego-odpowiedziała i otworzyła tylne drzwi samochodu.Wsiadła do niego i kiedy ja miałam już wejść odwróciłam się i przelotnie spojrzał na Harry'ego,który śmiał się z Louisa,który robił jakies dziwne miny.Jaki on ma uroczy śmiech .Kiedy lokaty spojrzał na mnie spuściłam głowę,weszłam do auta i zatrzasnęłam za sobą drzwi.W mojej głowie echem odbijały sie słowa Lottie 'nie rób głupst'.O co jej mogło chodzić???
A wieć jest to pierwszy rozdział,który miał wygladać zupełnie inaczej,ale jednak go zmieniłam.Następny czyli 2 rozdział najprawdopodobniej pojawi sie po weekendzie.Jak na razie zapraszam was do szczerego KOMENTOWANIA.gdyż jest to dla mnie BARDZO WAŻNE.;*
-Ta osoba która trzyma nazwisko konkretnej osoby będzie jej czymś w rodzaju opiekuna,ale oczywiście my nauczyciele tu nadal z wami będziemy,ale tylko w szkole.-coś tam jeszcze mówiła,ale nie chciało mi się słuchać.
Mój wzrok przykuł przystojny blondyn,który dopiero teraz wszedł na salę.Szybko pobiegł na swoje konkretne miejsce,uśmiechnął się przepraszająco do jednej z nauczycielek,zaś ona podała mu plakietkę.Ze skupioną miną czekałam aż przeczytam nazwisko tej osoby.I bam.Natalie Wilde.No to ma szczęście moja przyjaciółeczka.
-Angie rusz się!-krzyknęła moja koleżanka przechodząca obok-co tak zastygłaś?
-A już nic-odpowiedziałam dziwnym głosem.
Podeszłam do Nat,która się rozglądała najwidoczniej za swoim imieniem i nazwiskiem.
-Proszę szczęściaro-pokazałam jej palcem blondyna,który strasznie mi się spodobał.
-Dziękuję.Zobaczymy sie pózniej pa-rzuciła tylko i już leciała do blondaska jak na skrzydłach.
Po chwili bystra ja połapała sie że nie wie kto zajmie się nią.Zobaczyłam blondynkę,która trzymała spuszczoną plakietkę w ręku.Podeszłam do niej,gdyż została juz tylko ona bez swego podopiecznego.
-Hej.możesz mi pokazać kogo masz na plakietce?
-Jasne-podniosła do góry tą kartkę i widniał na niej magiczny napis 'Angie Harmon'
-Hej znów,a więc to ja jestem ta Angie-wskazałam na plakietkę.
-O to fajnie-wystawiła do mnie rękę-jestem Lottie. Miło mi cię poznać.
-Mi ciebie również-uśmiechnęłam się do niej najszerzej jak umiałam.
Rozejrzałam sie po sali,która powoli już opustoszała.Zostały jeszcze trzy nasze nauczycielki rozmawiające z jakimiś dwiema innymi i zaledwie może dwie osoby od nas ze swoimi tzw. opiekunami.
-Gdzie zostawiłaś walizki?
-Wszyscy zostawialiśmy je na korytarzu przed tą salą.
-Aha.Więc teraz zaniesiemy je pod moją szafkę szkolną ja tam sie przebiorę i wyjdziemy na zewnątrz na parking i pojedziemy od razu do mojego domu.Tam poznasz moją mamę i dwie siostry oraz brata,który właśnie wrócił.
-A jeśli mogę wiedzieć,to skąd twój brat wrócił?
-Z Ameryki.
-Długo go nie było?
-Kilka miesiecy. Strasznie za nim tęskniłam.
-no to musisz sie teraz nim nacieszyć.
-No tak-zaśmiała się a jej śmiech był naprawdę uroczy,taki idealny dla dziewczyny.
Ogółem była ona bardzo ładną dziewczyną. Jej duże niebieskie oczy okrywały długie i gęste rzęsy.Była szczupła i miała naprawdę świetną figurę.Każdy chłopak marzy o takiej ślicznej dziewczynie.
-To jak idziemy?-nagle wybiła mnie z moich rozmyślań.
-Tak jasne. Chodzmy.
Tak jak Lottie mówiła zabraliśmy moje bagaże,następnie udaliśmy sie do szatni dziewcząt gdzie blondynka się przebrała po czym wyszliśmy ze szkoły tylnym wyjściem,o którym jak na razie nie miałam pojęcia.Czekaliśmy na parkingu dobra 10 minut po tym jak Lottie zadzwoniła po swoją mamę,aby ona po nas przyjechała gdy nagle niedaleko nas zaparkował czarny samochód. Lottie podniosła się z jednej moich walizek na których siedziała,a ja z drugiej.Z samochodu wysiadł LOUIS TOMLINSON.Dużo interesuje się One Direction i wiem ze on pochodzi z Doncastera,ale i tak sie go tu w ogóle nie spodziewałam.Najdziwniejsze było to że on podszedł do nas.
-Hej siostra-rzucił szybko w kierunku Lottie-Cześć jestem Louis-podał mi rękę,którą o dziwo spokojnie uścisnęłam-A ty jak masz na imie?
-Jestem Angie-odpowiedziałam obdarowując go najładniejszym uśmiechem jaki potrafiłam chyba z siebie wydobyć.
-Ooo.Jakie ładne imię.
-Dziękuję-i w tym okrutnym momencie na moje policzki wdarły się wredne rumieńce.
-to twoje bagaże?-wskazał ręką na moje walizki.
-tak.
-To wy wsiądzcie do samochodu a ja zawołam Harry'ego i wsadzimy twoje walizki do bagażnika ok?
-jasne-odpowiedziała radośnie Lottie-ja pójdę po Harry'ego a ty Louis zacznij swą straszną prace
-jasne,jasne-odpowiedział wesoło Louis przy czym szeroko się uśmiechnął
Razem z Lottie podeszłyśmy do auta. Blondynka otworzyła drzwi od pasażera gdzie siedział Harry kompletnie zatopiony w swym telefonie.Kiedy nas zobaczył uśmiechnął się przy czym ukazał swe śliczne dołeczki.
-Harry cześć.Louis prosi abyś pomógł mu we włożeniu bagażu Angie do samochodu.
-Jasne już idę-odpowiedział swym genialnym głosem.
Kiedy wychodził z samochodu nasze spojrzenia sie spotkała.No i jak to ja zaczęłam się wlepiać swoimi wielkimi oczyskami w jego śliczne zielone oczęta,ale on nie był mi dłużny. Również stał długą chwilę skupiając sie na mnie.no właśnie.Harry Styles zainteresował sie na chwilą moja durną osobą.Ha.Jestem z siebie dumna.Nie wiem czemu.
-Ty tu sobie lampisz się na Angie,a Tomlinsonek sie męczy-przerwała nam Lottie.
-Tak już idę-odpowiedział jej speszony i podbiegł to Louisa. Kiedy odszedł Lottie sie na mnie dziwnie spojrzała.nie rozumiałam jej wzroku.
-O co ci chodzi Lottie?-zapytałam prosto z mostu.
-O nic.Tylko nie pakuj sie w nic głupiego-odpowiedziała i otworzyła tylne drzwi samochodu.Wsiadła do niego i kiedy ja miałam już wejść odwróciłam się i przelotnie spojrzał na Harry'ego,który śmiał się z Louisa,który robił jakies dziwne miny.Jaki on ma uroczy śmiech .Kiedy lokaty spojrzał na mnie spuściłam głowę,weszłam do auta i zatrzasnęłam za sobą drzwi.W mojej głowie echem odbijały sie słowa Lottie 'nie rób głupst'.O co jej mogło chodzić???
A wieć jest to pierwszy rozdział,który miał wygladać zupełnie inaczej,ale jednak go zmieniłam.Następny czyli 2 rozdział najprawdopodobniej pojawi sie po weekendzie.Jak na razie zapraszam was do szczerego KOMENTOWANIA.gdyż jest to dla mnie BARDZO WAŻNE.;*
wtorek, 6 listopada 2012
Prolog
Odwróciłam się po raz kolejny w stronę okna.Ostatnie pożegnalne spojrzenie na Polskę.Nagle za ramię szarpnęła mnie Natalie.
-wszystko ok?
-tak jasne,że tak-odpowiedziałam szybko.
Nie chciałam jej martwić.Po co mam jej lamentować,że ja panicznie boję się latać samolotem.Kiedy powiedziano nam o tym wyjezdzie,przecież mogłam zrezygnować.Na moje miejsce ludzie się ustawiali w kolejkach.Więc czemu nie zrezygnowałam.No tak,przecież ja chcę znów poczuć powietrze mojej kochanej Anglii i chcę się oderwać od wszystkich problemów.Mama,która od jakiegoś czasu bardzo naciska na moją szkołę.Ja rozumiem,ze wychodzę wreszcie z gimnazjum i przede mną trudna decyzja o wyborze szkoły,ale dam sobie jakoś radę.Problem drugi to Wiktor,z którym rozstałam sie zaledwie kilka dni temu,a on już ma inną.I problem trzeci związany z problemem drugim.Nową dziewczyną mojego byłego chłopaka jest moja dobra kumpela.Była dobra kumpela.Nigdy go nawet nie lubiła.Uhh.Ludzie są denerwujący.
-nie wyglądasz najlepiej-z moich rozmyślań wyrwała mnie brunetka.
-dzięki każda nastolatka chce to usłyszeć od swojej przyjaciółki-odpowiedziałam jej z szerokim uśmiechem.
-oj wiesz,ze nie o to mi chodzi.Ale czy na pewno wszystko w porządku?
Już chciałam wskoczyć w jej ramiona i opowiedzieć jej jakie mam ciemne wizje co do latania samolotem,ale jednak zrezygnowałam.I tak już ostatnio ją ciągle zadręczam moimi problemami.
-tak.już ci to mówiłam
-słabo ci wierze,ale nie będę się czepiać.Jednak jakbyś się gorzej poczuła to mów mi od razu-o matko.Ona mysli,że mi jest niedobrze czy coś.
w sumie jak patrze na te ogromne machiny i wyobrażam sobie,ze za chwilę w jednaj z nich sie znajdę to leciutko zbiera mi sie na wymioty.
-idziemy na odprawę kochani-donośne słowa mojej wychowawczyni podziałały na mnie jak magia.
Zerwałam się z krzesła jak nienormalna,aż Natalie i jakaś młodsza o rok lub dwa ode mnie dziewczyna podskoczyły na krzesłach i dopiero wstały.Razem z Nat wzięłyśmy walizki i po dokładnej odprawie wreszcie znalazłyśmy się na naszych miejscach w samolocie.nagle pani w niebieskim mundurku,która zapewne pracuje tu jako stewardessa zaczęła mówić coś przez mikrofon po angielsku i chociaż znałam tej język na perfekt to jedyne co zrozumiałam z jej pouczającego monologu to 'zapiąć pasy'.Przestraszona z wielką gulą w gardle,siedząca po między Natalie,a starym dziadkiem,który już przysypiał ,siedziłam w tej przeklętej maszynie i byłam zmuszona tam siedzieć przez najbliższe półtorej godziny.Super.
No więc jesr prolog i zapewne nie długo pojawi się pierwszy rozdział.Komentujcie bo to dla mnie mega,extra,super ważne;*
-wszystko ok?
-tak jasne,że tak-odpowiedziałam szybko.
Nie chciałam jej martwić.Po co mam jej lamentować,że ja panicznie boję się latać samolotem.Kiedy powiedziano nam o tym wyjezdzie,przecież mogłam zrezygnować.Na moje miejsce ludzie się ustawiali w kolejkach.Więc czemu nie zrezygnowałam.No tak,przecież ja chcę znów poczuć powietrze mojej kochanej Anglii i chcę się oderwać od wszystkich problemów.Mama,która od jakiegoś czasu bardzo naciska na moją szkołę.Ja rozumiem,ze wychodzę wreszcie z gimnazjum i przede mną trudna decyzja o wyborze szkoły,ale dam sobie jakoś radę.Problem drugi to Wiktor,z którym rozstałam sie zaledwie kilka dni temu,a on już ma inną.I problem trzeci związany z problemem drugim.Nową dziewczyną mojego byłego chłopaka jest moja dobra kumpela.Była dobra kumpela.Nigdy go nawet nie lubiła.Uhh.Ludzie są denerwujący.
-nie wyglądasz najlepiej-z moich rozmyślań wyrwała mnie brunetka.
-dzięki każda nastolatka chce to usłyszeć od swojej przyjaciółki-odpowiedziałam jej z szerokim uśmiechem.
-oj wiesz,ze nie o to mi chodzi.Ale czy na pewno wszystko w porządku?
Już chciałam wskoczyć w jej ramiona i opowiedzieć jej jakie mam ciemne wizje co do latania samolotem,ale jednak zrezygnowałam.I tak już ostatnio ją ciągle zadręczam moimi problemami.
-tak.już ci to mówiłam
-słabo ci wierze,ale nie będę się czepiać.Jednak jakbyś się gorzej poczuła to mów mi od razu-o matko.Ona mysli,że mi jest niedobrze czy coś.
w sumie jak patrze na te ogromne machiny i wyobrażam sobie,ze za chwilę w jednaj z nich sie znajdę to leciutko zbiera mi sie na wymioty.
-idziemy na odprawę kochani-donośne słowa mojej wychowawczyni podziałały na mnie jak magia.
Zerwałam się z krzesła jak nienormalna,aż Natalie i jakaś młodsza o rok lub dwa ode mnie dziewczyna podskoczyły na krzesłach i dopiero wstały.Razem z Nat wzięłyśmy walizki i po dokładnej odprawie wreszcie znalazłyśmy się na naszych miejscach w samolocie.nagle pani w niebieskim mundurku,która zapewne pracuje tu jako stewardessa zaczęła mówić coś przez mikrofon po angielsku i chociaż znałam tej język na perfekt to jedyne co zrozumiałam z jej pouczającego monologu to 'zapiąć pasy'.Przestraszona z wielką gulą w gardle,siedząca po między Natalie,a starym dziadkiem,który już przysypiał ,siedziłam w tej przeklętej maszynie i byłam zmuszona tam siedzieć przez najbliższe półtorej godziny.Super.
No więc jesr prolog i zapewne nie długo pojawi się pierwszy rozdział.Komentujcie bo to dla mnie mega,extra,super ważne;*
poniedziałek, 5 listopada 2012
Angie Harmon
Dziewczyna,która uczy sie dość dobrze.Interesuje się malowaniem. Potrafi grać na pianinie,ale wie o tym tylko jej przyjaciółka Natalie oraz jej rodzina.Nigdy nie występowała publicznie,gdyż bardzo sie stresuje przed wielkimi wystapieniami. Marzy o dostaniu się na dobre studia i zostaniu aktorką w czym przeszkadza jej oczywiście trema.Ma szesnaście lat.Jest jedynaczką.Jej rodzice się rozwiedli kiedy miała 7 lat.Jej ojciec był Brytyjczykiem,zaś jej matka Polką.Obecnie mieszka w Polsce,ale dopiero od 8 lat.Jest zabawna i miła.
Natalie Wilde
Najlepsza przyjaciółka Angie. Poznały sie kiedy miały 8 lat.Ma lat szesnaście.Jest w pełni brytyjką,ale w 1/4 jest polką,gdyż jej babcia pochodziła z Polski.Kiedy ona umierała właśnie Natalie wraz ze swoim rodzicami i młodszą siostrą przylecieli z Anglii do Polski i już tu pozostali.Natalie zawsze tęskniła za Anglią,ale jej rodzice z niewiadomych przyczyn nie chcieli tam wrócić.Natalie jest wesołą dziewczyną,której jest wszędzie pełno.Dobrze dogaduje sie z większością osób ze szkoły.Uczy sie bardzo dobrze.Potrafi grać na organach elektrycznych i gitarze klasycznej.
Lottie Tomlinson
Siostra Louisa Tomlinsona z zespołu One Direction. Ma 16 lat i uczęszcza do zwykłego gimnazjum w Doncaster .Jest dobrą i lubianą przez nauczycieli dziewczyną.Jest uprzejma i sympatyczna.Szybko potrafi 'zjednaczać' sobie ludzi.Umie grać na pianinie i lubi się tym troszkę pochwalić bo sądzi,że jest to wspaniała sztuka o której każdy powinien coś usłyszeć.Jest bardzo zazdrosna o swojego chłopaka Nathana.
A więc pozostaje jeszcze kwestia Ona Direction.Ich chyba raczej nie musze opisywać,bo każdy czytelnik na pewno coś o nich wie.W trakcie opowiadania będą dochodzić jeszcze inni bohaterowie.proszę o komentarze co do dodawanych przeze mnie postów,a jak na razie pap;*
Odwieszam
Nie wiem czy istnieje takie słowo ale nie ważne.W tym momencie oznajmiam że zacznę pisać nowe opowiadanie( tamto zostawie tak jak jest),ale na tym blogu nadal.nie chce mi sie zakładac nowego i tak jakoś po prostu tak chcę.jestem jeszcze załamana po tym jak moja kumpela przestała pisać swoje opowiadanie i zawiesiła blog ale jakoś żyję na razie.dziś najprawdopodobniej za niedługo pojawią się opisy postaci i mam na razie napisany tylko prolog i pierwszy rozdział i dzisiaj chce trochę pomysleć nad drugim,więc nic oprócz charakterystyki postaci więcej się nie pojawi.oczywiście będzie to opowiadanie z 1D.;-*na razie to tyle.komentujcie czy chcecie żebym nadal pisała czy dała sobie z tym spokój;-)
czwartek, 2 sierpnia 2012
Zawieszam;-/
Na dość długi okres zawieszam bloga.Muszę jeszcze też przemyśleć sprawy dotyczące tego czy go usunąć czy nie.Możliwe że do końca wakacji nic ciekawego i nowego się nie pojawi.może jakiś jeden lub dwa rozdziały.Dziękuję za komentarze pod ostatnim postem.bardzo się ucieszyłam,kiedy je zobaczyłam.
Wchodzę z moją kumpelą na swojego bloga,a tu widzę rekord odwiedzin
Tutaj specjalnie dla mojej kochanej Oliwii (a tak wgl. to dziwne że Louis tak odpycha Hazze)
Kiedy zobaczyłam,że są jakieś osoby,które naprawdę chcą czytać tego bloga
Żegnajcie tymczasowo moi kochani<333
poniedziałek, 30 lipca 2012
Rozdział 20
-Tak-odpowiedziałam szybko.
Ale chwila.Chyba niedokładnie to przemyślałam.Paparazzi są głupi.Jeśli mnie zobaczą z Lennym to już wymyślą jakiś romans,a ja nie chcę się kłócić z Hazzą.Ale w sumie przez to,że jestem dziewczyna Harry'ego z One Direction to nie znaczy,że muszę siedzieć w domu zamknięta na cztery spusty.Też mam normalne życie prywatne.Ale chyba sama nie chcę z nim pójść.Nie lubię chłopaków nazbyt pewnych siebie.Mam go gdzieś.
-Wiesz co,jednak nie.Muszę jeszcze załatwić jedną ważną sprawę.
-Tak jaką-dociekliwy on jest.
-Muszę iść...do...Urzędu Stanu Cywilnego-o matko,ale ja jestem kopnięta.Teraz pewnie zapyta po co.
-A po co?-jestem prorokiem.
-Bo muszę...załatwić...zatwierdzenie o zmianie nazwiska-no nic lepszego nie mogłam wymyślić.
-Zmieniłaś nazwisko-jego mózg chyba działa do tylu.Właśnie mu to powiedziałam.
-Tak,ponieważ wyszłam za mąż-hahahahahah o japizdole.Ciekawie to nawet wymyśliłam.
-A ile ty masz lat?-mógłby mi juz dać spokój.
-19-kłamstwa wychodzą mi coraz lepiej.
-Naprawdę?A wyglądasz na 16 lub 17-no i się nie pomylił.
-Nic dziwnego,że się pomylileś.To mała różnica.To ja już sobie pójdę.Pa.
-Cześć.
Podbiegłam do dziewczyn.Natalie najwidoczniej właśnie miała zamiar dać swój numer koledze Lenny'ego.Złapałam ją mocno za ramię i pociągnęłam.Nat odruchowo złapała Olivię za ramię,więc odciągnęłam je obydwie.
-Dziewczyny idziemy stąd.Mam dość zakupów-no to nareszcie było prawdą.
-Coś się stało?-zapytała mnie ciemnowłosa.
-Tak-krótka odpowiedz z mojej strony.
-To jest tak poważne,że nie mogłam dać numeru temu chłopakowi?-zadała mi retoryczne pytanie Nat.A jednak czekała na odpowiedz.
-Tak-chyba nic zdolniejszego nie wydobędzie się z moich ust.
-No to co to jest?-jako moja przyjaciółka powinna wiedzieć że nie mam ochoty teraz o tym mówić.
-Wytłumaczę wam pózniej.Musimy wyjść z galerii-chwilę pomyślałam-w sumie to ja muszę-dopełniłam moja odpowiedz.
-To gdzie teraz idziemy-odezwała się od dłuższego czasu milcząca Oli.
-Coś zjeść-odpowiedziała jej Natalie.
-Gdzie?
-Do Kentucky Fried Chicken.
-Widziałam na wyższym piętrze KFC.
-No to super.Idziemy tam.
-Ja odpuszczę sobie dzisiejszą wizytę w KFC.
-Ale masz zamiar coś zjeść-troszcząca się o mnie Nat powróciła.
-Tak.Lodówka w domu na pewno nie świeci pustkami.
-Czyli ty już wracasz do domu?-zapytała mnie czarnooka.
-No wygląda na to że tak-odpowiedziałam jej.
-Ale kiedy wrócimy ty wszystko nam opowiesz i wytłumaczysz tak?-zaciekawiona szatynka zadała mi pytanie jakby chciała powiedzieć 'kiedy wrócimy masz się przyznać że to ty zjadłaś ostatnie ciastko'.
Powiedziała to delikatnie,ale jednakże jakby to miało mieć inny odbiór.Zdenerwowało mnie to bo tak mówi się do pięcioletniego dziecka,które potłukło szybę u sąsiadów a nie do szesnastolatki,która przypadkiem wpadła na jakiegoś idiotę,okłamała go i chce jak najszybciej się znalezć w domu.Chciałam się wykrzyczeć!
-Tak-zrezygnowałam z opcji krzycz na całą galerię i zwracaj uwage wszystkich.
-Jak wolisz.no to pa-chyba jednak wkurzyłam moją przyjaciółkę.
-Cześć-Olivia wyglądała na lekko zdenerwowaną,ale jednak mniej niż Natalie.
-Pa dziewczyny-jedyne na co mnie stać.
Dziewczyny odeszły do ruchomych schodów,zaś ja skierowałam się do wyjścia.Przechodząc koło jakiegoś sklepu AGD zauważyłam w nim chłopaka uderzająco podobnego do Zayna.Weszłam so sklepu i zobaczyłam stojącego koło niego blondyna i blondynkę.Dobrze że stali kilka metrów ode mnie,bo by pomyśleli,ze ich śledzę czy coś.Jak jakaś idiotka się im przyglądałam,a przecież to nawet nie był Zayn.Aby nie wyjść na jeszcze większą idiotkę zaczęłam chodzić po sklepie między regałami i udawać zainteresowaną.Spojrzałam na czubki moich butów i przypomniałam sobie sytuacje spod poprzedniego sklepu.Ale ja jestem głupią kłamczuchą.Nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-to chyba jakieś żarty!-wykrzyczałam po czym podniosłam oczy i ujrzałam niebieskookiego blondynka z One Direction,którego poznałam wczoraj-Niall!!-wykrzyczałam jeszcze głośniej.
-Ciii!Jeszcze ktoś cię usłyszy.
-O przepraszam.Jestes sam?-zapytałam go.
-Nie.Przyszedłem razem z Zaynem i jego dziewczyną.
-Zayn ma dziewczynę?-byłam wyraznie zaskoczona.
-No tak.
-A gdzie oni sa?-bardzo mnie to ciekawiło.
-Ammmm.Idą właśnie tutaj-wskazał pacem na chłopaka i blondynkę,którzy właśnie się do nas zbliżali.To była ta sama parka dla której weszłam do tego sklepu.A więc blondynkiem,który koło nich stał musiał być Niall.
-Hej Agnes-Przywitał się ze mna Zayn.
-Cześć Zayn.A twoja piękna towarzyszka nosi jakieś imie?
-Np tak,tak.To jest moja dziewczyna Sam.Sam to moja koleżanka Agnes-dokładnie przedstawił nas sobie czarnowłosy.
-Miło mi cie poznać-zwróciłam się do nowopoznanej.
-Mi ciebie równnież.Wiesz już nawet sporo o tobie słyszłam.Oczywiście nie od od samego Nialla,ale z różnych stron internetowych.
-A czemu akurat to Niall miałby ci o mnie opowiadać?-doprawdy zdziwiła mnie jej wypowiedz.
-Bo jesteś jego dziewczyną,prawda?
No nie mogę.Dziewczyna Zayna myśli,ze ja jestem dziewczyną Nialla.No doprawdy ciekawa sytuacja.Blondyn zrobił zdziwione oczy,a następnie zaczął się śmiać jak jakiś opętany,Zayn spuścił głowę i schował ją w dłoniach.Chyba lekko zawstydził się swojej dziewczyny.nie tak samej jej,jak tego że jest tak niedoinformowana.Muszę blondyneczce wszystko wytłumaczy,bo chyba jestem jedyną ogarniętą osobą w tym otoczeniu.
-Niall to nie jest mój chłopak...-nagle przerwałam.niemożliwe.
Lenny podszedł do nas z tym swoim kumplem.Bezczelny.O jej.No tak,ich jest dwóch.Bezczelni.Jak oni w ogóle śmiali się tu podejść.
-No hej,hej.witaj siostrzyczko-momencik.do kogo on się zwrócił.
-Do kogo ty się zwróciłeś?
-Do mojej siostry Sam-powiedział jedno zdanie,które zwaliło mnie z nóg.
-Tak.To jest mój brat Lenny i jego kolega Max.Chłopcy-zwróciła się do nowo przybyłych-to jest mój chłopak Zayn,a to jedo znajomi Agnes i Niall-przedstawiła wszystkich co jeszcze bardziej mnie upewniło,ze LENNY JEST BRATEM SAM.Ok .Muszę się ogarnąć.
-Hej-powiedział wiecznie wesoły Niall.
-Cześć-odezwał sie kolega Lenny'ego.
-Miło mi was poznać-miłym tonem mówił Zayn.
-Mi was wszystkich również-odezwał sie przerażający mnie głos.Oczywiście jego właścicielem był Lenny.
-Tak.jasne-powiedziałam mało entuzjastycznie cichym głosem.
-No wiec Agnes po wiedz mi w końcu jak to jest,ze Niall nie jest twoim chłopakiem?Zerwaliście?Zaręczyliście się?Czy to tylko jakaś plotka?-pytania od pozornie miło wyglądającej Sam wierciły mo dziurę w brzuchu.
Co ja jej teraz miałam odpowiedzieć?Gdyby nie było tu Lenny'ego wytłumaczenie jej wszystkiego nie byłoby problemem.A TERAZ JEST.A może jednak nie.Chyba nadszedł dzień aby moje zdolności aktorskie w jakiejś rzeczy mi pomogły.Tylko czy Niall odegra dobrze swoją rolę?
-No więc Sam-zaczęłam moją krótką,ale super ważną przemowę -Niall nie jest moim chłopakiem-objełam go mocno ręką w pasie,aby czasem mi nie uciekł-on jest moim mężem-powiedziałam i mocno się wyszczerzyłam...CDN
Jak niektórzy zapewne zauważyli zmieniłam mój styl pisania.Jeśli wam się nie podoba i walicie,żebym pisała tak jak dawniej piszcie w komentarzach.Właśnie o nie proszę.O KOMENTARZE.Są dla mnie teraz bardzo ważne,gdyż zastanawiam się nad USUNIĘCIEM BLOGA.Nie dajecie komów i nie dopingujecie mnie,że tak powiem.Jedyną osobą,która mam pewność,że czyta moje rozdziały jest Olivia.Wielbię cię dziewczyną.Jeśli już ktoś kto czyta tego bloga niech skomentuje.To dla mnie SUPER WAŻNE.Teraz nie dodaje często rozdziałów,gdyż są wakacje i część z was wyjeżdża,i jest was mniej,ale głównym powodem są moje wakacje.To był dla mnie ciężki rok i mam też bardzo zajęte wakacje.Możliwe że też coś pojawi się jutro,albo pojutrze,ale jak już mówiła jest duża możliwość,że ZAKOŃCZE tego bloga.a tak wgl. to zycze wam super wakacji kochani ;-)
Ale chwila.Chyba niedokładnie to przemyślałam.Paparazzi są głupi.Jeśli mnie zobaczą z Lennym to już wymyślą jakiś romans,a ja nie chcę się kłócić z Hazzą.Ale w sumie przez to,że jestem dziewczyna Harry'ego z One Direction to nie znaczy,że muszę siedzieć w domu zamknięta na cztery spusty.Też mam normalne życie prywatne.Ale chyba sama nie chcę z nim pójść.Nie lubię chłopaków nazbyt pewnych siebie.Mam go gdzieś.
-Wiesz co,jednak nie.Muszę jeszcze załatwić jedną ważną sprawę.
-Tak jaką-dociekliwy on jest.
-Muszę iść...do...Urzędu Stanu Cywilnego-o matko,ale ja jestem kopnięta.Teraz pewnie zapyta po co.
-A po co?-jestem prorokiem.
-Bo muszę...załatwić...zatwierdzenie o zmianie nazwiska-no nic lepszego nie mogłam wymyślić.
-Zmieniłaś nazwisko-jego mózg chyba działa do tylu.Właśnie mu to powiedziałam.
-Tak,ponieważ wyszłam za mąż-hahahahahah o japizdole.Ciekawie to nawet wymyśliłam.
-A ile ty masz lat?-mógłby mi juz dać spokój.
-19-kłamstwa wychodzą mi coraz lepiej.
-Naprawdę?A wyglądasz na 16 lub 17-no i się nie pomylił.
-Nic dziwnego,że się pomylileś.To mała różnica.To ja już sobie pójdę.Pa.
-Cześć.
Podbiegłam do dziewczyn.Natalie najwidoczniej właśnie miała zamiar dać swój numer koledze Lenny'ego.Złapałam ją mocno za ramię i pociągnęłam.Nat odruchowo złapała Olivię za ramię,więc odciągnęłam je obydwie.
-Dziewczyny idziemy stąd.Mam dość zakupów-no to nareszcie było prawdą.
-Coś się stało?-zapytała mnie ciemnowłosa.
-Tak-krótka odpowiedz z mojej strony.
-To jest tak poważne,że nie mogłam dać numeru temu chłopakowi?-zadała mi retoryczne pytanie Nat.A jednak czekała na odpowiedz.
-Tak-chyba nic zdolniejszego nie wydobędzie się z moich ust.
-No to co to jest?-jako moja przyjaciółka powinna wiedzieć że nie mam ochoty teraz o tym mówić.
-Wytłumaczę wam pózniej.Musimy wyjść z galerii-chwilę pomyślałam-w sumie to ja muszę-dopełniłam moja odpowiedz.
-To gdzie teraz idziemy-odezwała się od dłuższego czasu milcząca Oli.
-Coś zjeść-odpowiedziała jej Natalie.
-Gdzie?
-Do Kentucky Fried Chicken.
-Widziałam na wyższym piętrze KFC.
-No to super.Idziemy tam.
-Ja odpuszczę sobie dzisiejszą wizytę w KFC.
-Ale masz zamiar coś zjeść-troszcząca się o mnie Nat powróciła.
-Tak.Lodówka w domu na pewno nie świeci pustkami.
-Czyli ty już wracasz do domu?-zapytała mnie czarnooka.
-No wygląda na to że tak-odpowiedziałam jej.
-Ale kiedy wrócimy ty wszystko nam opowiesz i wytłumaczysz tak?-zaciekawiona szatynka zadała mi pytanie jakby chciała powiedzieć 'kiedy wrócimy masz się przyznać że to ty zjadłaś ostatnie ciastko'.
Powiedziała to delikatnie,ale jednakże jakby to miało mieć inny odbiór.Zdenerwowało mnie to bo tak mówi się do pięcioletniego dziecka,które potłukło szybę u sąsiadów a nie do szesnastolatki,która przypadkiem wpadła na jakiegoś idiotę,okłamała go i chce jak najszybciej się znalezć w domu.Chciałam się wykrzyczeć!
-Tak-zrezygnowałam z opcji krzycz na całą galerię i zwracaj uwage wszystkich.
-Jak wolisz.no to pa-chyba jednak wkurzyłam moją przyjaciółkę.
-Cześć-Olivia wyglądała na lekko zdenerwowaną,ale jednak mniej niż Natalie.
-Pa dziewczyny-jedyne na co mnie stać.
Dziewczyny odeszły do ruchomych schodów,zaś ja skierowałam się do wyjścia.Przechodząc koło jakiegoś sklepu AGD zauważyłam w nim chłopaka uderzająco podobnego do Zayna.Weszłam so sklepu i zobaczyłam stojącego koło niego blondyna i blondynkę.Dobrze że stali kilka metrów ode mnie,bo by pomyśleli,ze ich śledzę czy coś.Jak jakaś idiotka się im przyglądałam,a przecież to nawet nie był Zayn.Aby nie wyjść na jeszcze większą idiotkę zaczęłam chodzić po sklepie między regałami i udawać zainteresowaną.Spojrzałam na czubki moich butów i przypomniałam sobie sytuacje spod poprzedniego sklepu.Ale ja jestem głupią kłamczuchą.Nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-to chyba jakieś żarty!-wykrzyczałam po czym podniosłam oczy i ujrzałam niebieskookiego blondynka z One Direction,którego poznałam wczoraj-Niall!!-wykrzyczałam jeszcze głośniej.
-Ciii!Jeszcze ktoś cię usłyszy.
-O przepraszam.Jestes sam?-zapytałam go.
-Nie.Przyszedłem razem z Zaynem i jego dziewczyną.
-Zayn ma dziewczynę?-byłam wyraznie zaskoczona.
-No tak.
-A gdzie oni sa?-bardzo mnie to ciekawiło.
-Ammmm.Idą właśnie tutaj-wskazał pacem na chłopaka i blondynkę,którzy właśnie się do nas zbliżali.To była ta sama parka dla której weszłam do tego sklepu.A więc blondynkiem,który koło nich stał musiał być Niall.
-Hej Agnes-Przywitał się ze mna Zayn.
-Cześć Zayn.A twoja piękna towarzyszka nosi jakieś imie?
-Np tak,tak.To jest moja dziewczyna Sam.Sam to moja koleżanka Agnes-dokładnie przedstawił nas sobie czarnowłosy.
-Miło mi cie poznać-zwróciłam się do nowopoznanej.
-Mi ciebie równnież.Wiesz już nawet sporo o tobie słyszłam.Oczywiście nie od od samego Nialla,ale z różnych stron internetowych.
-A czemu akurat to Niall miałby ci o mnie opowiadać?-doprawdy zdziwiła mnie jej wypowiedz.
-Bo jesteś jego dziewczyną,prawda?
No nie mogę.Dziewczyna Zayna myśli,ze ja jestem dziewczyną Nialla.No doprawdy ciekawa sytuacja.Blondyn zrobił zdziwione oczy,a następnie zaczął się śmiać jak jakiś opętany,Zayn spuścił głowę i schował ją w dłoniach.Chyba lekko zawstydził się swojej dziewczyny.nie tak samej jej,jak tego że jest tak niedoinformowana.Muszę blondyneczce wszystko wytłumaczy,bo chyba jestem jedyną ogarniętą osobą w tym otoczeniu.
-Niall to nie jest mój chłopak...-nagle przerwałam.niemożliwe.
Lenny podszedł do nas z tym swoim kumplem.Bezczelny.O jej.No tak,ich jest dwóch.Bezczelni.Jak oni w ogóle śmiali się tu podejść.
-No hej,hej.witaj siostrzyczko-momencik.do kogo on się zwrócił.
-Do kogo ty się zwróciłeś?
-Do mojej siostry Sam-powiedział jedno zdanie,które zwaliło mnie z nóg.
-Tak.To jest mój brat Lenny i jego kolega Max.Chłopcy-zwróciła się do nowo przybyłych-to jest mój chłopak Zayn,a to jedo znajomi Agnes i Niall-przedstawiła wszystkich co jeszcze bardziej mnie upewniło,ze LENNY JEST BRATEM SAM.Ok .Muszę się ogarnąć.
-Hej-powiedział wiecznie wesoły Niall.
-Cześć-odezwał sie kolega Lenny'ego.
-Miło mi was poznać-miłym tonem mówił Zayn.
-Mi was wszystkich również-odezwał sie przerażający mnie głos.Oczywiście jego właścicielem był Lenny.
-Tak.jasne-powiedziałam mało entuzjastycznie cichym głosem.
-No wiec Agnes po wiedz mi w końcu jak to jest,ze Niall nie jest twoim chłopakiem?Zerwaliście?Zaręczyliście się?Czy to tylko jakaś plotka?-pytania od pozornie miło wyglądającej Sam wierciły mo dziurę w brzuchu.
Co ja jej teraz miałam odpowiedzieć?Gdyby nie było tu Lenny'ego wytłumaczenie jej wszystkiego nie byłoby problemem.A TERAZ JEST.A może jednak nie.Chyba nadszedł dzień aby moje zdolności aktorskie w jakiejś rzeczy mi pomogły.Tylko czy Niall odegra dobrze swoją rolę?
-No więc Sam-zaczęłam moją krótką,ale super ważną przemowę -Niall nie jest moim chłopakiem-objełam go mocno ręką w pasie,aby czasem mi nie uciekł-on jest moim mężem-powiedziałam i mocno się wyszczerzyłam...CDN
Jak niektórzy zapewne zauważyli zmieniłam mój styl pisania.Jeśli wam się nie podoba i walicie,żebym pisała tak jak dawniej piszcie w komentarzach.Właśnie o nie proszę.O KOMENTARZE.Są dla mnie teraz bardzo ważne,gdyż zastanawiam się nad USUNIĘCIEM BLOGA.Nie dajecie komów i nie dopingujecie mnie,że tak powiem.Jedyną osobą,która mam pewność,że czyta moje rozdziały jest Olivia.Wielbię cię dziewczyną.Jeśli już ktoś kto czyta tego bloga niech skomentuje.To dla mnie SUPER WAŻNE.Teraz nie dodaje często rozdziałów,gdyż są wakacje i część z was wyjeżdża,i jest was mniej,ale głównym powodem są moje wakacje.To był dla mnie ciężki rok i mam też bardzo zajęte wakacje.Możliwe że też coś pojawi się jutro,albo pojutrze,ale jak już mówiła jest duża możliwość,że ZAKOŃCZE tego bloga.a tak wgl. to zycze wam super wakacji kochani ;-)
poniedziałek, 23 lipca 2012
YEEEEEEEEEEAAAAAA!!!!!!!!
DZIŚ WIELKI DZIEŃ.ONE DIRECTION OBCHODZĄ SWOJE 2 URODZINKI.ŻYCZĘ IM DALSZYCH SUKCESÓW I JESZCZE WIĘCEJ NAGRÓD ORAZ ŻEBY NIKT NIE ZAWAHAŁ SIĘ ODEJŚĆ.ONI I TAK ZAWSZE BĘDĄ ONE DIRECTION.NO CHYBA ŻE ZMIENIĄ NAZWĘ NA 'NIALL AND POTATOES'.a co do rozdziałów to szybko się raczej nie pokarzą.no i jeszcze tak przy okazji:Hej Oliwia;-)tęskniłam<333
2010
2011
2012
czwartek, 12 lipca 2012
Papa
No więc moi drodzy,bardzo was przepraszam,gdyż w trakcie wakacji mniej piszę,ale to nie moja wina.Poza tym przez najbliższe dni również nic nowego się nie pojawi,gdyż wyjeżdżam od 13 lipca do 16 lipca.Będę tęsknić za blogiem i wami.Będę występować na Kadzielni!!!!Yeaaaaaaaaaaaaaaaa!Papa;-)
poniedziałek, 9 lipca 2012
Rozdział 19
Nie mogłam uwierzyć co tu się właściwie stało.Jakaś fanka sądzi,ze jestem dziewczyną Nialla?O co tu chodzi?Prawie wszystkie dziewczyny podeszły do mnie i teraz wypytywały mnie tylko o Nialla.Jaki on jest?Co lubi jeść?Czego nienawidzi?Skąd ja mogę znać odpowiedzi na te pytania?Znam go dopiero od wczoraj.Schowałam twarz w dłoniach ,a psychofanki 'obtuliły' mnie dookoła.Natalie przebrnęła przez ten tłumek i wyciągnęła mnie z niego za ramię.W tym czasie taksówka zaparkowała pod domem.
N-Chodzcie szybko.
O-Ok.
Podbiegłyśmy do pojazdu i do niego wsiadłyśmy.Poprosiliśmy o dany kurs i ruszyliśmy,zostawiając za sobą tłum fanek One Direction.
O-Czy one nie mają innego zajęcia?
N-Tylko denerwują ludzi.
A-Wiem,że są straszne,ale przestańcie je obrażać.Chłopcy by tego nie chcieli.
O-Ale ich tu nie ma.
N-I od kiedy ty tak bronisz fanek One Direction?Zawsze mówiłaś,że są nienormalne.
A-Teraz to się zmieniło.Ok?
N-Jasne.
Resztę drogi spędziliśmy w ciszy.Nareszcie podjechałyśmy pod galerie.Natalie zapłaciła kierowcy i wysiadłyśmy.Przeszłyśmy przez główne drzwi i od razu otoczył nam miły chłód.Nie ma to jak klmatyzacja w galeriach handlowych.
N-Chcecie chodzić razem czy osobno?
O-To miał być wspólny wypad i miałyśmy się lepiej poznać,więc chyba raczej razem.
N-Ale każda z nas ma chyba inne plany.
A-Może łatwiej będzie jak się dowiemy kto chce,gdzie iść.Ja powiem pierwsza,że nie pogardzę jakimś sklepem z książkami.
O-Ja również.A potem dział kosmetyki.
N-Dział kosmetyki oczywiście i jeszcze nowe ubrania,co nie?
A-No tak.Czyli,że idziemy razem.
O-Na to wygląda.
N- no więc chodzmy.
Najpierw skierowałyśmy się do sklepu z książkami,gdzie ja nabyłam jedna obszerna książkę przygodową,Olivia jakiś romantyk,zaś Natalie chodziła między regałami znudzona.W drogerii czarnowłosa kupiła antyperspirant i krem do twarzy na dzień,Nat perfumy w ciekawym flakonie,a ja krem do opalania.Następnie rozpoczęłyśmy ukochany rytuał szatynki.Zwiedzanie sklepów z ubraniami.W pierwszym nie widziałyśmy nic ciekawego,zaś kiedy weszłyśmy do H&M ,po prostu żadna z nas nie chciała wyjść.Wszystkie trzy kupiłyśmy kreacje na dzisiejszy wieczór.W kolejnym sklepie ja kupiłam bluzę w moich ulubionym filetowym kolorze.Natalie dla żartu kupiła czerwone rurki,białą bluzkę a niebieskie paski z rękawem trzy-czwarte.ciekawie co zrobi Louis jak ją zobaczy w tym stroju?Olivia podskakiwała jak nienormalna,kiedy zobaczyła jakąś bluzkę z nadrukiem,Którą oczywiście kupiła.Wychodząc ze sklepu zaczęłam szukać telefonu w mojej torebce.Kiedy go nareszcie znalazłam jakiś chłopak uderzył swoim ramieniem w moje i urządzenie wypadła mi z ręki.
A-Tylko nie telefon!
Padłam na kolana i zaczęłam zbierać jego części z podłogi.Ten telefon był dla mnie naprawdę ważny.Dostałam go od mojego ojca na szesnaste urodziny.Wtedy ostatni raz go widziałam.Ten telefon tak jakby mnie do niego zbliżał.Jedyna pamiątka po moim tacie.Nie wliczając kilku głupich zdjęć
Ch(jak chłopak)-Naprawdę przepraszam.Nie chciałem.Jest mi strasznie przykro.
Jego duże dłonie pomagały mi w składaniu telefonu.cały czas byłam pochylona w dół.Nawet ni zauważyłam twarzy winowajcy.Poczułam świeczki w oczach.Ten chłopak musiał zauważyć mój smutek.
Ch-Ten telefon jest naprawdę super,ale raczej nic mu się nie stało.Poskłada się i będzie okey.W ostateczności oddasz go do naprawy.Za co oczywiście zapłacę.tylko nie płacz,proszę.To tylko telefon.
A-Tylko telefon?!-złość się aż we mnie gotowała.
Skąd on może wiedzieć jak ważne dla mnie jest to urządzenie.Wydawał sie miły i wybaczyłabym my,gdyby nie to ostatnie zdanie,które wypowiedział.
Ch-No tak.Jest ważny,ale nie najważniejszy.Można kupic nowy.to nie jest człowiek,który jest dla ciebie ważny i jak go stracisz to już nie wróci.
A-A skąd wiesz,czy w tym telefonie nie była ukryta ważna dla mnie osoba?!-podniosłam głowę i spojrzałam na chłopaka po raz pierwszy.
o matko.Jaki on śliczny.Jego blond włosy i niebieskie oczy.Nie.One nie są niebieskie.One są niesamowicie błękitne.Są jednocześnie wesołe i szalone jak ocean,jak i smutne jak smugi deszczu płynące po szybie.Utonęłam w tych oczach.Hallo.Potrzebuję koła ratunkowego.Stop.Ja mam chłopaka.Wspaniałęgo chłopaka,którego kocham.
Ch-Jestem Lenny.Naprawdę bardzo mi przykro z powodu telefonu,a także że cie uraziłem.Przepraszam.Może dasz się zaprosić na kawę,tak w ramach przeprosin?
A-Brzmi fajnie-podniosłam się i on tez-ale ja jestem tu z dwoma koleżankami
L(jak Lenny)-to fajnie się składa,bo ja jestem z kumplem.Stoi tam i rozmawia z dwoma zachwyconymi nim dziewczynami-wskazał na ciemnowłosego chłopaka,obok którego stały dwie dziewczyny.Dopiero po chwili spostrzegłam,że są to Nat i Oli.
A-To są właśnie moje koleżanki.
L-to sądząc po ich minach,raczej się zgadzają.
A-Co ty taki pewny siebie?
L-Tak juz mam.No więc jak,idziesz?...CDN
Jak sądzicie co będzie w następnym rozdziale.Czy Agnes pójdzie z Lennym na spotkanie?Kim okażą się nowo poznani chłopcy?Czy Louis pójdzie na dyskotekę z dziewczynami?I co się na niej wydarzy?Czy Natalie powie prawdę Louisowi?Czy Niall pęknie od jedzenia?Czy sądzicie,ze zadaje pytania jak w jakimś brazylijskim serialu?Tego dowiecie się w następnym rozdziale.Chyba.Heh.Proszę o KOMENTARZE!!!
N-Chodzcie szybko.
O-Ok.
Podbiegłyśmy do pojazdu i do niego wsiadłyśmy.Poprosiliśmy o dany kurs i ruszyliśmy,zostawiając za sobą tłum fanek One Direction.
O-Czy one nie mają innego zajęcia?
N-Tylko denerwują ludzi.
A-Wiem,że są straszne,ale przestańcie je obrażać.Chłopcy by tego nie chcieli.
O-Ale ich tu nie ma.
N-I od kiedy ty tak bronisz fanek One Direction?Zawsze mówiłaś,że są nienormalne.
A-Teraz to się zmieniło.Ok?
N-Jasne.
Resztę drogi spędziliśmy w ciszy.Nareszcie podjechałyśmy pod galerie.Natalie zapłaciła kierowcy i wysiadłyśmy.Przeszłyśmy przez główne drzwi i od razu otoczył nam miły chłód.Nie ma to jak klmatyzacja w galeriach handlowych.
N-Chcecie chodzić razem czy osobno?
O-To miał być wspólny wypad i miałyśmy się lepiej poznać,więc chyba raczej razem.
N-Ale każda z nas ma chyba inne plany.
A-Może łatwiej będzie jak się dowiemy kto chce,gdzie iść.Ja powiem pierwsza,że nie pogardzę jakimś sklepem z książkami.
O-Ja również.A potem dział kosmetyki.
N-Dział kosmetyki oczywiście i jeszcze nowe ubrania,co nie?
A-No tak.Czyli,że idziemy razem.
O-Na to wygląda.
N- no więc chodzmy.
Najpierw skierowałyśmy się do sklepu z książkami,gdzie ja nabyłam jedna obszerna książkę przygodową,Olivia jakiś romantyk,zaś Natalie chodziła między regałami znudzona.W drogerii czarnowłosa kupiła antyperspirant i krem do twarzy na dzień,Nat perfumy w ciekawym flakonie,a ja krem do opalania.Następnie rozpoczęłyśmy ukochany rytuał szatynki.Zwiedzanie sklepów z ubraniami.W pierwszym nie widziałyśmy nic ciekawego,zaś kiedy weszłyśmy do H&M ,po prostu żadna z nas nie chciała wyjść.Wszystkie trzy kupiłyśmy kreacje na dzisiejszy wieczór.W kolejnym sklepie ja kupiłam bluzę w moich ulubionym filetowym kolorze.Natalie dla żartu kupiła czerwone rurki,białą bluzkę a niebieskie paski z rękawem trzy-czwarte.ciekawie co zrobi Louis jak ją zobaczy w tym stroju?Olivia podskakiwała jak nienormalna,kiedy zobaczyła jakąś bluzkę z nadrukiem,Którą oczywiście kupiła.Wychodząc ze sklepu zaczęłam szukać telefonu w mojej torebce.Kiedy go nareszcie znalazłam jakiś chłopak uderzył swoim ramieniem w moje i urządzenie wypadła mi z ręki.
A-Tylko nie telefon!
Padłam na kolana i zaczęłam zbierać jego części z podłogi.Ten telefon był dla mnie naprawdę ważny.Dostałam go od mojego ojca na szesnaste urodziny.Wtedy ostatni raz go widziałam.Ten telefon tak jakby mnie do niego zbliżał.Jedyna pamiątka po moim tacie.Nie wliczając kilku głupich zdjęć
Ch(jak chłopak)-Naprawdę przepraszam.Nie chciałem.Jest mi strasznie przykro.
Jego duże dłonie pomagały mi w składaniu telefonu.cały czas byłam pochylona w dół.Nawet ni zauważyłam twarzy winowajcy.Poczułam świeczki w oczach.Ten chłopak musiał zauważyć mój smutek.
Ch-Ten telefon jest naprawdę super,ale raczej nic mu się nie stało.Poskłada się i będzie okey.W ostateczności oddasz go do naprawy.Za co oczywiście zapłacę.tylko nie płacz,proszę.To tylko telefon.
A-Tylko telefon?!-złość się aż we mnie gotowała.
Skąd on może wiedzieć jak ważne dla mnie jest to urządzenie.Wydawał sie miły i wybaczyłabym my,gdyby nie to ostatnie zdanie,które wypowiedział.
Ch-No tak.Jest ważny,ale nie najważniejszy.Można kupic nowy.to nie jest człowiek,który jest dla ciebie ważny i jak go stracisz to już nie wróci.
A-A skąd wiesz,czy w tym telefonie nie była ukryta ważna dla mnie osoba?!-podniosłam głowę i spojrzałam na chłopaka po raz pierwszy.
o matko.Jaki on śliczny.Jego blond włosy i niebieskie oczy.Nie.One nie są niebieskie.One są niesamowicie błękitne.Są jednocześnie wesołe i szalone jak ocean,jak i smutne jak smugi deszczu płynące po szybie.Utonęłam w tych oczach.Hallo.Potrzebuję koła ratunkowego.Stop.Ja mam chłopaka.Wspaniałęgo chłopaka,którego kocham.
Ch-Jestem Lenny.Naprawdę bardzo mi przykro z powodu telefonu,a także że cie uraziłem.Przepraszam.Może dasz się zaprosić na kawę,tak w ramach przeprosin?
A-Brzmi fajnie-podniosłam się i on tez-ale ja jestem tu z dwoma koleżankami
L(jak Lenny)-to fajnie się składa,bo ja jestem z kumplem.Stoi tam i rozmawia z dwoma zachwyconymi nim dziewczynami-wskazał na ciemnowłosego chłopaka,obok którego stały dwie dziewczyny.Dopiero po chwili spostrzegłam,że są to Nat i Oli.
A-To są właśnie moje koleżanki.
L-to sądząc po ich minach,raczej się zgadzają.
A-Co ty taki pewny siebie?
L-Tak juz mam.No więc jak,idziesz?...CDN
Jak sądzicie co będzie w następnym rozdziale.Czy Agnes pójdzie z Lennym na spotkanie?Kim okażą się nowo poznani chłopcy?Czy Louis pójdzie na dyskotekę z dziewczynami?I co się na niej wydarzy?Czy Natalie powie prawdę Louisowi?Czy Niall pęknie od jedzenia?Czy sądzicie,ze zadaje pytania jak w jakimś brazylijskim serialu?Tego dowiecie się w następnym rozdziale.Chyba.Heh.Proszę o KOMENTARZE!!!
czwartek, 5 lipca 2012
Rozdział 18
Lu-O której godzinie wrócisz do domu?
A-A co ty?Moja mamusia?
Lu-Teraz ci chyba ja będę musiał zastępować.
A-Super.Uwolniłam się od jednaj mamusi,trafiłam w macki drugiej.
Lu-to nie jest śmieszne.To o której wrócisz?
A-Od kiedy ty taki poważny jesteś?
Lu-Od teraz.No więc odpowiedz mi na pytanie.
A-Nie wiem dokładnie-ugryzłam ostatni kęs kanapki-mamy w planach zakupy i jakiś obiad na mieście.
Lu-My powinniśmy wrócić około 18.Planujecie na dzisiaj coś jeszcze?
O-Dyskotekę.
H-Jakąś domówkę?
O-Nie.Raczej wypad do klubu.
Lu-Oczywiście z nami.
A-A to niby czemu?
Lu-Jako twój starszy brat muszę się tobą opiekować.
A-Żartujesz sobie?
Lu-Nie.Mówię kompletnie serio.
No ja zaraz nie wytrzymam.On chce iść z nami na dyskotekę.I to jeszcze jako ochroniarz.Dobre sobie.To miał być damski dzień,czyli tylko same dziewczyny.Nie mam zamiaru iść na moją pierwszą w życiu dyskotekę w Londynie w towarzystwie starszego braciszka.
A-Ale Louis...-oczywiście ktoś musi mi przerwać.
Li-Hej chłopaki,zbierajcie się.Jesteśmy już spóznieni.
H-Ok.Pa skarbie-na pożegnanie całuje mnie w czółko.
A-Pa.
Lu-Mam nadzieje,że przed tą dyskoteką jeszcze porozmawiamy.
A-Idz już,ty mój braciszku od siedmiu boleści.
Li-Pa wszystkim.
H-Pa dziewczyny.
Lu-Cześć.
O-Pa.
N-Hej.
A-Szczęśliwej drogi już czas.
Lou posyła mi tylko mordercze spojrzenie i znika za drzwiami kuchni.
N-Jaka kłótnia z bratem.Uuuuu.
A-On nie ma szans,żeby pójść z nami na dyskotekę.
Lu-klucze dla was są na stole w salonie-krzyczy mój brat wychodząc z domu.
Trzaskają drzwi i dom jest wolny od chłopaków.
O-Za ile wyjeżdżamy?
N-A właśnie.Transport.Moje prawo jazdy raczej się nie przyda,bo mój samochód został Doncaster.
A-Zamówimy taksówkę.
N-To ja to zrobię.Olivia idz po klucze do salonu,a ty Agnes skończ sniadanie.
W odpowiedzi obie tylko kiwnęłyśmy głowami.Nasza odpowiedzialna Natalie oczywiście wydaje rozkazy.Olivia i Nat wyszły z kuchni.Natalie zapewne podążyła po swój telefon,zaś Oli po kluczyki.Nareszcie skończyłam jeść drugą kanapkę.Zapewne mogłabym zjeść tylko jedną,ale Nat pewneie by sie czepiała,że znów popadam w anoreksje.Olivia wróciła z kluczami w ręku.Siadła koło mnie i spuściła głowę.Wyglądała na lekko przygnębioną i smutną.
A-Coś się stało?
O-W sumie to tak.
A-Co takiego?
O-Szkoda mi,że twój brat nie pójdzie z nami na dyskotekę.
A-A co?Ty sie boisz?Obrońcy potrzebujesz?
O-Nie.Raczej potrzebuję po prostu Louisa.
A-No nie.Nie mów tylko,że podoba ci się Lou?
O-No tak-powiedział widocznie speszona.
A-Dobra.Mam już tego dość.Ciągle jak wychodzę napadają mnie jakieś fanki One Direction i proszą mnie o ich autografy.Mówią mi,że kochaja mojego brata.Potem niespodziewanie moja przyjaciółka mi wyznaje,że on jej się podoba.ale teraz już nie.To był tylko impuls.Teraz wielbi Nialla.A teraz jeszcze ty!Ile osób jeszcze mi powie,że kocha mojego brata.
O-Jeśli co to przeszkadza,to ja mogę...-nie dałam jej skończyć.
A-Nie.ty nic nie rób.Tak,tak wiem.Mój brat jest taki suuuuuper,ze każdy go kocha.Rób sobie co chcesz.Tylko serca mu nie złam ,ok?Bo wtedy będziesz miała ze mną do czynienia-powiedziałam poważnie,a jednak z lekkim żartem.
O-Ok.Rozumiem-powiedziała z wielkim bananem na ryjcu.
N-Taksówka będzie za kilka minut.Zbieramy się.
Nawet nie wiem kiedy,do kuchni weszła Natalie.Ciekawe jaką część rozmowy słyszała.Boję się jej zapytać.Nie wygląda na wkurzoną,więc może nie słyszała tego co mówiłam o niej.Wzięłyśmy swoje torebki i wyszłyśmy.Nat zamknęła drzwi i schowała kluczyk do torebki.ledwie odeszłyśmy kilka kroków od domu,a już podeszło do nas kilkoro dziewcząt.Zadawały różnorodne pytanie typu 'Gdzie są chłopcy?','Czy jesteśmy ich dziewczynami?','Jak to jest być ich siostrami(oczywiście nie do Nat,tylko do mnie i Olivii) lub standardowe 'Czy możemy ich poprosić o autografy dla nich?'.Było też kilka uprzejmych dziewczyn,które pytały sie o to jak sie czujemy o nasza samopoczucie itp.Jedna dość młoda dziewczynka o blond włosach i pięknych niebieskich oczach podeszła do mnie i przez kilka sekund wpatrywała się we mnie jak w obrazek.Mierzyła mnie od stóp do głów.Nagle jej twarz rozbłysnęła i przybrała minę typu'odkryłam nowy kontynent'.Złapała mnie dość silnie za ramie.
F(jak fanka)-spójrzcie to siostra Louisa,której wczoraj na twittera zdjęcia wstawił Niall.!Ona jest na pewno jego dziewczyną!!!-krzyknęła chyba najgłośniej jak umiała.
To dziwne,ze w tam malutkiej osobie mieści się taki potężny głos.Po jej słowach wszystkie pary oczu,jak na komendę,odwróciły się w nasza stronę.Natalie i Olivia też się oczywiście spojrzały...CDN
Możliwe,że przez najbiższy czas raczej nic nowego się nie pojawi.Zapraszma was do KOMENTOWANIA!!!To na prawdę pomaga i mobilizuje.Prosze tak ładnie,ładnie,ładnie!!!
A-A co ty?Moja mamusia?
Lu-Teraz ci chyba ja będę musiał zastępować.
A-Super.Uwolniłam się od jednaj mamusi,trafiłam w macki drugiej.
Lu-to nie jest śmieszne.To o której wrócisz?
A-Od kiedy ty taki poważny jesteś?
Lu-Od teraz.No więc odpowiedz mi na pytanie.
A-Nie wiem dokładnie-ugryzłam ostatni kęs kanapki-mamy w planach zakupy i jakiś obiad na mieście.
Lu-My powinniśmy wrócić około 18.Planujecie na dzisiaj coś jeszcze?
O-Dyskotekę.
H-Jakąś domówkę?
O-Nie.Raczej wypad do klubu.
Lu-Oczywiście z nami.
A-A to niby czemu?
Lu-Jako twój starszy brat muszę się tobą opiekować.
A-Żartujesz sobie?
Lu-Nie.Mówię kompletnie serio.
No ja zaraz nie wytrzymam.On chce iść z nami na dyskotekę.I to jeszcze jako ochroniarz.Dobre sobie.To miał być damski dzień,czyli tylko same dziewczyny.Nie mam zamiaru iść na moją pierwszą w życiu dyskotekę w Londynie w towarzystwie starszego braciszka.
A-Ale Louis...-oczywiście ktoś musi mi przerwać.
Li-Hej chłopaki,zbierajcie się.Jesteśmy już spóznieni.
H-Ok.Pa skarbie-na pożegnanie całuje mnie w czółko.
A-Pa.
Lu-Mam nadzieje,że przed tą dyskoteką jeszcze porozmawiamy.
A-Idz już,ty mój braciszku od siedmiu boleści.
Li-Pa wszystkim.
H-Pa dziewczyny.
Lu-Cześć.
O-Pa.
N-Hej.
A-Szczęśliwej drogi już czas.
Lou posyła mi tylko mordercze spojrzenie i znika za drzwiami kuchni.
N-Jaka kłótnia z bratem.Uuuuu.
A-On nie ma szans,żeby pójść z nami na dyskotekę.
Lu-klucze dla was są na stole w salonie-krzyczy mój brat wychodząc z domu.
Trzaskają drzwi i dom jest wolny od chłopaków.
O-Za ile wyjeżdżamy?
N-A właśnie.Transport.Moje prawo jazdy raczej się nie przyda,bo mój samochód został Doncaster.
A-Zamówimy taksówkę.
N-To ja to zrobię.Olivia idz po klucze do salonu,a ty Agnes skończ sniadanie.
W odpowiedzi obie tylko kiwnęłyśmy głowami.Nasza odpowiedzialna Natalie oczywiście wydaje rozkazy.Olivia i Nat wyszły z kuchni.Natalie zapewne podążyła po swój telefon,zaś Oli po kluczyki.Nareszcie skończyłam jeść drugą kanapkę.Zapewne mogłabym zjeść tylko jedną,ale Nat pewneie by sie czepiała,że znów popadam w anoreksje.Olivia wróciła z kluczami w ręku.Siadła koło mnie i spuściła głowę.Wyglądała na lekko przygnębioną i smutną.
A-Coś się stało?
O-W sumie to tak.
A-Co takiego?
O-Szkoda mi,że twój brat nie pójdzie z nami na dyskotekę.
A-A co?Ty sie boisz?Obrońcy potrzebujesz?
O-Nie.Raczej potrzebuję po prostu Louisa.
A-No nie.Nie mów tylko,że podoba ci się Lou?
O-No tak-powiedział widocznie speszona.
A-Dobra.Mam już tego dość.Ciągle jak wychodzę napadają mnie jakieś fanki One Direction i proszą mnie o ich autografy.Mówią mi,że kochaja mojego brata.Potem niespodziewanie moja przyjaciółka mi wyznaje,że on jej się podoba.ale teraz już nie.To był tylko impuls.Teraz wielbi Nialla.A teraz jeszcze ty!Ile osób jeszcze mi powie,że kocha mojego brata.
O-Jeśli co to przeszkadza,to ja mogę...-nie dałam jej skończyć.
A-Nie.ty nic nie rób.Tak,tak wiem.Mój brat jest taki suuuuuper,ze każdy go kocha.Rób sobie co chcesz.Tylko serca mu nie złam ,ok?Bo wtedy będziesz miała ze mną do czynienia-powiedziałam poważnie,a jednak z lekkim żartem.
O-Ok.Rozumiem-powiedziała z wielkim bananem na ryjcu.
N-Taksówka będzie za kilka minut.Zbieramy się.
Nawet nie wiem kiedy,do kuchni weszła Natalie.Ciekawe jaką część rozmowy słyszała.Boję się jej zapytać.Nie wygląda na wkurzoną,więc może nie słyszała tego co mówiłam o niej.Wzięłyśmy swoje torebki i wyszłyśmy.Nat zamknęła drzwi i schowała kluczyk do torebki.ledwie odeszłyśmy kilka kroków od domu,a już podeszło do nas kilkoro dziewcząt.Zadawały różnorodne pytanie typu 'Gdzie są chłopcy?','Czy jesteśmy ich dziewczynami?','Jak to jest być ich siostrami(oczywiście nie do Nat,tylko do mnie i Olivii) lub standardowe 'Czy możemy ich poprosić o autografy dla nich?'.Było też kilka uprzejmych dziewczyn,które pytały sie o to jak sie czujemy o nasza samopoczucie itp.Jedna dość młoda dziewczynka o blond włosach i pięknych niebieskich oczach podeszła do mnie i przez kilka sekund wpatrywała się we mnie jak w obrazek.Mierzyła mnie od stóp do głów.Nagle jej twarz rozbłysnęła i przybrała minę typu'odkryłam nowy kontynent'.Złapała mnie dość silnie za ramie.
F(jak fanka)-spójrzcie to siostra Louisa,której wczoraj na twittera zdjęcia wstawił Niall.!Ona jest na pewno jego dziewczyną!!!-krzyknęła chyba najgłośniej jak umiała.
To dziwne,ze w tam malutkiej osobie mieści się taki potężny głos.Po jej słowach wszystkie pary oczu,jak na komendę,odwróciły się w nasza stronę.Natalie i Olivia też się oczywiście spojrzały...CDN
Możliwe,że przez najbiższy czas raczej nic nowego się nie pojawi.Zapraszma was do KOMENTOWANIA!!!To na prawdę pomaga i mobilizuje.Prosze tak ładnie,ładnie,ładnie!!!
wtorek, 3 lipca 2012
Rozdział 17
Obudziłam się w swoim pokoju.Jak tu się znalazłam?Spojrzałam na zegarek.11.30.Co tak wcześnie?Do mojego pokoju wbiegła Natalie.
N-No nareszcie wstałaś.O 13.00 wychodzimy z Olivią do galerii handlowej.
A-Nie mam ochoty.
N-To trudno.Już się umówiłyśmy.Widziałaś swoje zdjęcia na twitterze?
A-Nie.O jakich zdjęciach mówisz?
N-Wczoraj kiedy usnęłaś Niall zrobił si kilka zdjęć i wstawił na twittera.
A-O matko.Jak on mógł?
N-Normalnie-powiedziała z uśmiechem-Zobacz.
Nat wyjęła swój telefon i szybko weszła na tt.Podała mi urządzenie.Przyjrzałam się ekranowi,na którym widniały moje wczorajsze zdjęcia,po czym wybucham śmiechem.
A-Hahaha,ale mam minę.
N-Myślałam,że się zdenerwowałaś.
A-Bo tak było,dopóki nie zobaczyłam tych moich smiesznych min.hahaha.
N-To dobrze,bo już myślałam,ze będę musiała bronić Nialla.
A-A co?Bronić go powiadasz?Czy ty się w nim przypadkiem z-a-k-o-ch-a-ł-a-ś?-powiedziałam śmiesznie poruszając brwiami.
N-Ja...nie wiem.
A-Jak to?A czujesz cos jeszcze do Louisa?
N-No bo...W sumie...to że Louis mi sie spodobał byłą w pewnym rodzaju impulsem.
A-Impulsem?!
N-Nie widziałam go kilka miesięcy i jak go zobaczyłam...to tak jakoś...no wiesz.Ale to była pomyłka.
A-A jeśli to co czujesz do Nialla też jest 'impulsem'?
N-Nie!Na pewno nie.Od kiedy go zobaczyłam w kuchni od razu coś poczułam.Kiedy jest blisko mnie czuje takie ciepło na sercu.Nie czułam tego z Louisem.
A-Rozumiem cię.Wiem jak to jest.
N-Jasne,że wiesz.Ty masz Harry'ego.Wasz związek jest normalny.a ja...nie jestem w związku z Louisem,ale i tak głupio bym się czuła chodzić teraz z Niallem...ale ja go...naprawdę...on jest wspaniały.
A-Czemu nie powiedziałaś,ze go kochasz?
N-boję się.
A-Czego?-zapytałam z niemałym zdziwieniem.
N-Już sądziłam,że kocham Louisa,a to się okazało krótkotrwałym zauroczeniem,Niall jest inny.to co czuje do do niego to coś innego.Ja go chyba...
A-Nie mów nic.Nie musisz.Zbierajmy się już.Olivia niedługo przyjdzie.
N-Ja lecę coś zjeść.I obiecaj,że nikomu nie powiesz o tej rozmowie.
A-Obiecuję.widzimy się w kuchni.
Nat wyszła z mojego pkoju,a ja wstałam i podeszłam do szafy.Po kilku minutach zastanawiania wybrałam białą bluzkę z żyrafą,krótkie spodenki i żółte trampki.Do wszystkiego dobrałam rudą torebkę i okulary przeciw słoneczne.Szybkim krokiem poszłam do łazienki.Zrobiłam poranną toaletę i założyłam wcześniej wybrane ubrania.Zrobiłam lekki makijaz.Zeszłam na dół do kuchni,gdzie Natalie ubrana w białą bluzkę,krótkie spodenki i czarne vansy pochłaniała kanapkę,a Harry walił widelcem w toster.Podbiegłam do niego i wyrwałam mu widelec z ręki.
A-Hej,hej bo zepsujesz.
H-E tam.Przeżyje.
A-Tak czy siak widelca ci nie oddam.W twoich rękach staje sie narzędziem zbrodni.
H-Bez przesady.
A-ja wcale nie przesadzam.
H-Ooo doprawdy-przyciągnął mnie do siebie-a ty tez masz broń.
A-Jeśli ci chodzi o ten widelec to przypominam ci,że to nie uderzałam nim w toster.
H-Nie mówie o nim-spojrzał mi prosto w oczy-mówię o całej tobie.
Usta Harry'ego spoczęły na moich.
Lu-Witajcie kochani-do kuchni wparował Louis z Liamem,na których widok odsunęlismy się od siebie.
Li-Hej.
N-No cześć.
Lu-Witajcie gołąbeczki-podszedł blizej nas-Co tam wszyscy porabiacie?
N-Jem.
H-Denerwuje się.
A-Uspokajam go.
Li-Dziwię się.
Lu-chyba jednak wolałem nie zadawać tego pytania.
Li-Hazza za 20 minut jedziemy na spotkanie z menadżerem.
H-Jasne.Będę gotowy.
Louis poszedł do swojego pokoju,zaś Harry wyciągnął spalone tosty i wyrzucił je do kosza.
H-Zjem coś na mieście.
A-No mam nadzieję.Nie chcę żebyś głodny chodził.
Po moich słowach w domu rozległ się dzwonek.Liam poszedł otworzyc drzwi,zaś Loczek pobiegł do swego pokoju.do kuchni weszła Olivia,z za nia Liam.Dziewczyna była ubrana w krótkie spodenki,koszulę w kratę i czerwone trampki.
O-Hej dziewczyny.
N-Cześć.
A-Hej.
Li-Ja pójdę po chłopaków i będziemy się zbierać na spotkanie-zakomunikował i ruszył po korytarzu w stronę schodów.
Wszystkie trzy siadłysmy do stołu.Nat kończyła śniadanie,a ja je dopiero zaczynałam.Olivia nie chciała nic włożyć do ust przysięgając,ze zjadła obfite śniadanie w domu.
Po kilku minutach do kuchni wbiegli Louis z Harrym...CDN
N-No nareszcie wstałaś.O 13.00 wychodzimy z Olivią do galerii handlowej.
A-Nie mam ochoty.
N-To trudno.Już się umówiłyśmy.Widziałaś swoje zdjęcia na twitterze?
A-Nie.O jakich zdjęciach mówisz?
N-Wczoraj kiedy usnęłaś Niall zrobił si kilka zdjęć i wstawił na twittera.
A-O matko.Jak on mógł?
N-Normalnie-powiedziała z uśmiechem-Zobacz.
Nat wyjęła swój telefon i szybko weszła na tt.Podała mi urządzenie.Przyjrzałam się ekranowi,na którym widniały moje wczorajsze zdjęcia,po czym wybucham śmiechem.
A-Hahaha,ale mam minę.
N-Myślałam,że się zdenerwowałaś.
A-Bo tak było,dopóki nie zobaczyłam tych moich smiesznych min.hahaha.
N-To dobrze,bo już myślałam,ze będę musiała bronić Nialla.
A-A co?Bronić go powiadasz?Czy ty się w nim przypadkiem z-a-k-o-ch-a-ł-a-ś?-powiedziałam śmiesznie poruszając brwiami.
N-Ja...nie wiem.
A-Jak to?A czujesz cos jeszcze do Louisa?
N-No bo...W sumie...to że Louis mi sie spodobał byłą w pewnym rodzaju impulsem.
A-Impulsem?!
N-Nie widziałam go kilka miesięcy i jak go zobaczyłam...to tak jakoś...no wiesz.Ale to była pomyłka.
A-A jeśli to co czujesz do Nialla też jest 'impulsem'?
N-Nie!Na pewno nie.Od kiedy go zobaczyłam w kuchni od razu coś poczułam.Kiedy jest blisko mnie czuje takie ciepło na sercu.Nie czułam tego z Louisem.
A-Rozumiem cię.Wiem jak to jest.
N-Jasne,że wiesz.Ty masz Harry'ego.Wasz związek jest normalny.a ja...nie jestem w związku z Louisem,ale i tak głupio bym się czuła chodzić teraz z Niallem...ale ja go...naprawdę...on jest wspaniały.
A-Czemu nie powiedziałaś,ze go kochasz?
N-boję się.
A-Czego?-zapytałam z niemałym zdziwieniem.
N-Już sądziłam,że kocham Louisa,a to się okazało krótkotrwałym zauroczeniem,Niall jest inny.to co czuje do do niego to coś innego.Ja go chyba...
A-Nie mów nic.Nie musisz.Zbierajmy się już.Olivia niedługo przyjdzie.
N-Ja lecę coś zjeść.I obiecaj,że nikomu nie powiesz o tej rozmowie.
A-Obiecuję.widzimy się w kuchni.
Nat wyszła z mojego pkoju,a ja wstałam i podeszłam do szafy.Po kilku minutach zastanawiania wybrałam białą bluzkę z żyrafą,krótkie spodenki i żółte trampki.Do wszystkiego dobrałam rudą torebkę i okulary przeciw słoneczne.Szybkim krokiem poszłam do łazienki.Zrobiłam poranną toaletę i założyłam wcześniej wybrane ubrania.Zrobiłam lekki makijaz.Zeszłam na dół do kuchni,gdzie Natalie ubrana w białą bluzkę,krótkie spodenki i czarne vansy pochłaniała kanapkę,a Harry walił widelcem w toster.Podbiegłam do niego i wyrwałam mu widelec z ręki.
A-Hej,hej bo zepsujesz.
H-E tam.Przeżyje.
A-Tak czy siak widelca ci nie oddam.W twoich rękach staje sie narzędziem zbrodni.
H-Bez przesady.
A-ja wcale nie przesadzam.
H-Ooo doprawdy-przyciągnął mnie do siebie-a ty tez masz broń.
A-Jeśli ci chodzi o ten widelec to przypominam ci,że to nie uderzałam nim w toster.
H-Nie mówie o nim-spojrzał mi prosto w oczy-mówię o całej tobie.
Usta Harry'ego spoczęły na moich.
Lu-Witajcie kochani-do kuchni wparował Louis z Liamem,na których widok odsunęlismy się od siebie.
Li-Hej.
N-No cześć.
Lu-Witajcie gołąbeczki-podszedł blizej nas-Co tam wszyscy porabiacie?
N-Jem.
H-Denerwuje się.
A-Uspokajam go.
Li-Dziwię się.
Lu-chyba jednak wolałem nie zadawać tego pytania.
Li-Hazza za 20 minut jedziemy na spotkanie z menadżerem.
H-Jasne.Będę gotowy.
Louis poszedł do swojego pokoju,zaś Harry wyciągnął spalone tosty i wyrzucił je do kosza.
H-Zjem coś na mieście.
A-No mam nadzieję.Nie chcę żebyś głodny chodził.
Po moich słowach w domu rozległ się dzwonek.Liam poszedł otworzyc drzwi,zaś Loczek pobiegł do swego pokoju.do kuchni weszła Olivia,z za nia Liam.Dziewczyna była ubrana w krótkie spodenki,koszulę w kratę i czerwone trampki.
O-Hej dziewczyny.
N-Cześć.
A-Hej.
Li-Ja pójdę po chłopaków i będziemy się zbierać na spotkanie-zakomunikował i ruszył po korytarzu w stronę schodów.
Wszystkie trzy siadłysmy do stołu.Nat kończyła śniadanie,a ja je dopiero zaczynałam.Olivia nie chciała nic włożyć do ust przysięgając,ze zjadła obfite śniadanie w domu.
Po kilku minutach do kuchni wbiegli Louis z Harrym...CDN
Strój Olivii
Strój Natalie
Strój Agnes
niedziela, 1 lipca 2012
Rozdział 16
...całe One Direction.Przy stole siedział Louis,Harry,Niall,Zayn i jakaś dziewczyna.Przy lodówce krzątał się Liam.Ja i ich wszystkich znałam,ale oni mnie nie.Kiedy Harry mnie zauważył,podszedł do mnie i stojąc za mną lekko popychał mnie do przodu.Teraz stałam koło stołu i wszystkie pary oczu były zwrócone na mnie.Skrępowałam się i spuściłam głowę.
Li-Nie bój się.Nikt ci nic nie zrobi.Jestem Liam.A ty pewnie siostra Louisa?
A-Tak.Jestem Agnes.
Z-Ja jestem Zayn.Miło mi cię poznać-wstał i uścisnął moja dłoń.
A-Agnes.Mi również.
Ni-Ja jestem Niall.Ten najnormalniejszy z nich.
Po tych słowach Liam zaczął się głośno śmiać.Do kuchni weszła Natalie.Na widok wszystkich oczy chciały jej wyskoczyć z orbit.
Na-Hej wszystkim.Jestem Natalie.Przyjaciółka Agnes-podeszła do mnie i sie wyszczerzyła.
Z-Hej.Jestem Zayn.
Ni-Ja Niall.
Li-A ja Liam.
Lu-Resztę już chyba znasz.
O-Chyba kompletnie zapomnieliście o mnie-czarnowłosa dziewczyna wstała i stanęła koło Zayna.
Z-O tobie się nie da zapomnieć.Tak więc to jest moja siostra Olivia.Będzie ze mną mieszkała.
A-No to fajnie.Będziemy miały trzecią do kompletu.
Na-Tak.super.
O-Mówicie serio?
Na-No tak.
A-Czemu miałybyśmy kłamać?
O-Myślałam,że nie będziecie chciały ze mną rozmawiać.
Na-Nie.No coś ty.
A-Na pewno będziemy miały dużo wspólnych tematów.
H-No więc skoro już tak się witamy i tym podobne to muszę wam coś powiedzieć-Harry podszedł do mnie i objął mnie w talii od tyłu-Ja i Agnes jesteśmy razem.
Z-No wiesz co.Żeby każda dziewczyna musiała być twoja.
Ni-Zawsze ty musisz być pierwszy.
H-Została jeszcze Natalie i Olivia.
Louis najwidoczniej lekko się zmieszał.O tygodnia próbuje nawiązać bliższy kontakt z Natalie,ale ona ku mojemu zdziwieniu,odpycha go za każdym razem.Louis wstał i przywitał się z Olivią.Ja nadal stałam opatulona szerokimi ramionami Hazzy.Zaczęłam się lekko kołysać.
A-Hmmm.Masz zamiar mnie puścić?
H-Nie.Mam inne zamiary co do ciebie.
A-Haha.Bardzo śmieszne zboczeńcu(dedyk dla Oliwi)-wydarłam się z jego potrzasku-Pójdę porozmawiać z Olivią.
H-no leć,leć.Ja zawszę muszę być ostatni.
A-Przyzwyczaisz się.
H-Chyba nie mam innego wyboru.
Zmierzając ku Olivii spostrzegłam koło niej Nat.Chwilę się zastanowiłam i podeszłam do dziewczyn z wielkim uśmiechem na twarzy.
A-Hej.Jak już wiesz jestem Agnes-zwróciłam się do nowo poznanej.
O-Cześć.Olivia,jak również wiesz.Ty chodzisz z Harrym?
A-No tak.
O-Ooo.To fajnie-powiedziała jakby z sarkazmem.
Na-Dziewczyny co wy na to,aby zrobić sobie taki dzień zapoznawania?
A-Co masz na myśli?
N-Jutro we trzy około południa pojedziemy do galerii handlowej,pózniej coś zjeść,a następnie wieczorem na jakąś dyskotekę.Co wy na to?
A-Fajny pomysł.Poznamy się lepiej.
O-Super.Już się nie mogę doczekać.
Z-Olivia ja już wracam do domu.Idziesz?
O-Tak.No to pa dziewczyny.Cześć wszystkim.
Z-Pa.
Kiedy Zayn i Olivia wyszli jako pierwszy odezwał się Liam.
Li-Harry,Louis potrzebuję kierowcy.
H-A mówisz to nam ponieważ...?
L-Tylko wy macie prawo jazdy.
Lu-Ok.Ja cie zawiozę gdzie chcesz.Chodz.
Li-Dzieki.
Wyszli,a w kuchni zostałam tylko ja,Natalie,Harry i Niall.
Ni-Oglądamy coś?
Na-No jasne.
H-Ale co?
A-Horror.
H-No nie.Jak możesz?
Na-Może komedie romantyczną?
Ni-Jestem za.
H-Ja tez.
A-Widzę,że jestem przegłosowana.To wy wybierzcie jakieś romansidło,a ja pójdę przygotować jedzenie.
Ni-Tak!Jedzenie!!!
H-Nie wydzieraj się głodomorze.Chodzcie do salonu.
Wszyscy poszli do salonu,a ja przygotowałam popcorn,chipsy i napoje.Za całym jedzeniem na tacy dołączyłam do reszty.Tacę położyłam na stoliku.
A-Jedzcie i pijcie.Daję to wam.
Na-Dobroduszna jesteś.
A-Wiem.to co wybraliście?
H-Daleko jeszcze.Raczej komedia niż romantyk.
A-Super.
Usiadłam miedzy Harrym a Natalie.Jako ostatni swe miejsce zajął Niall,który włączył film.Kiedy siadł koło Nat ta się zarumieniła.Czyżby Louis jej sie od podobał?Próbowałam się skupić na filmie,ale wszyscy mi w tym przeszkadzali..Niall i Natalie cały czas się śmiali,zaś Harry komentował jakie to nie jest śmieszne.Nawet nie wiem kiedy zasnęłam,opierając się o ramię Hazzy.
Jakby ktos się nie połapał to Louis i Liam,tak samo jak Natalie i Niall zaczynaja się na tę sama literę wiec daje dwie pierwsze.Tak więc Li-Liam,Lu-Louis,Ni-Niall,Na-Natalie.Najprawdopodobniej w wakacje rozdziały będą pojawiały sie rzadziej,ale osoby,które czytają to opowiadanie niech się cieszą,gdyż zrezygnowałam z obozu,ktróry miał trwać od 30 czerwca do 10 lipca.Ale i tak będę rzadziej pisała.ten rozdział dedykuje Oliwii,za jej NIEcierpliwość.<333
Li-Nie bój się.Nikt ci nic nie zrobi.Jestem Liam.A ty pewnie siostra Louisa?
A-Tak.Jestem Agnes.
Z-Ja jestem Zayn.Miło mi cię poznać-wstał i uścisnął moja dłoń.
A-Agnes.Mi również.
Ni-Ja jestem Niall.Ten najnormalniejszy z nich.
Po tych słowach Liam zaczął się głośno śmiać.Do kuchni weszła Natalie.Na widok wszystkich oczy chciały jej wyskoczyć z orbit.
Na-Hej wszystkim.Jestem Natalie.Przyjaciółka Agnes-podeszła do mnie i sie wyszczerzyła.
Z-Hej.Jestem Zayn.
Ni-Ja Niall.
Li-A ja Liam.
Lu-Resztę już chyba znasz.
O-Chyba kompletnie zapomnieliście o mnie-czarnowłosa dziewczyna wstała i stanęła koło Zayna.
Z-O tobie się nie da zapomnieć.Tak więc to jest moja siostra Olivia.Będzie ze mną mieszkała.
A-No to fajnie.Będziemy miały trzecią do kompletu.
Na-Tak.super.
O-Mówicie serio?
Na-No tak.
A-Czemu miałybyśmy kłamać?
O-Myślałam,że nie będziecie chciały ze mną rozmawiać.
Na-Nie.No coś ty.
A-Na pewno będziemy miały dużo wspólnych tematów.
H-No więc skoro już tak się witamy i tym podobne to muszę wam coś powiedzieć-Harry podszedł do mnie i objął mnie w talii od tyłu-Ja i Agnes jesteśmy razem.
Z-No wiesz co.Żeby każda dziewczyna musiała być twoja.
Ni-Zawsze ty musisz być pierwszy.
H-Została jeszcze Natalie i Olivia.
Louis najwidoczniej lekko się zmieszał.O tygodnia próbuje nawiązać bliższy kontakt z Natalie,ale ona ku mojemu zdziwieniu,odpycha go za każdym razem.Louis wstał i przywitał się z Olivią.Ja nadal stałam opatulona szerokimi ramionami Hazzy.Zaczęłam się lekko kołysać.
A-Hmmm.Masz zamiar mnie puścić?
H-Nie.Mam inne zamiary co do ciebie.
A-Haha.Bardzo śmieszne zboczeńcu(dedyk dla Oliwi)-wydarłam się z jego potrzasku-Pójdę porozmawiać z Olivią.
H-no leć,leć.Ja zawszę muszę być ostatni.
A-Przyzwyczaisz się.
H-Chyba nie mam innego wyboru.
Zmierzając ku Olivii spostrzegłam koło niej Nat.Chwilę się zastanowiłam i podeszłam do dziewczyn z wielkim uśmiechem na twarzy.
A-Hej.Jak już wiesz jestem Agnes-zwróciłam się do nowo poznanej.
O-Cześć.Olivia,jak również wiesz.Ty chodzisz z Harrym?
A-No tak.
O-Ooo.To fajnie-powiedziała jakby z sarkazmem.
Na-Dziewczyny co wy na to,aby zrobić sobie taki dzień zapoznawania?
A-Co masz na myśli?
N-Jutro we trzy około południa pojedziemy do galerii handlowej,pózniej coś zjeść,a następnie wieczorem na jakąś dyskotekę.Co wy na to?
A-Fajny pomysł.Poznamy się lepiej.
O-Super.Już się nie mogę doczekać.
Z-Olivia ja już wracam do domu.Idziesz?
O-Tak.No to pa dziewczyny.Cześć wszystkim.
Z-Pa.
Kiedy Zayn i Olivia wyszli jako pierwszy odezwał się Liam.
Li-Harry,Louis potrzebuję kierowcy.
H-A mówisz to nam ponieważ...?
L-Tylko wy macie prawo jazdy.
Lu-Ok.Ja cie zawiozę gdzie chcesz.Chodz.
Li-Dzieki.
Wyszli,a w kuchni zostałam tylko ja,Natalie,Harry i Niall.
Ni-Oglądamy coś?
Na-No jasne.
H-Ale co?
A-Horror.
H-No nie.Jak możesz?
Na-Może komedie romantyczną?
Ni-Jestem za.
H-Ja tez.
A-Widzę,że jestem przegłosowana.To wy wybierzcie jakieś romansidło,a ja pójdę przygotować jedzenie.
Ni-Tak!Jedzenie!!!
H-Nie wydzieraj się głodomorze.Chodzcie do salonu.
Wszyscy poszli do salonu,a ja przygotowałam popcorn,chipsy i napoje.Za całym jedzeniem na tacy dołączyłam do reszty.Tacę położyłam na stoliku.
A-Jedzcie i pijcie.Daję to wam.
Na-Dobroduszna jesteś.
A-Wiem.to co wybraliście?
H-Daleko jeszcze.Raczej komedia niż romantyk.
A-Super.
Usiadłam miedzy Harrym a Natalie.Jako ostatni swe miejsce zajął Niall,który włączył film.Kiedy siadł koło Nat ta się zarumieniła.Czyżby Louis jej sie od podobał?Próbowałam się skupić na filmie,ale wszyscy mi w tym przeszkadzali..Niall i Natalie cały czas się śmiali,zaś Harry komentował jakie to nie jest śmieszne.Nawet nie wiem kiedy zasnęłam,opierając się o ramię Hazzy.
Jakby ktos się nie połapał to Louis i Liam,tak samo jak Natalie i Niall zaczynaja się na tę sama literę wiec daje dwie pierwsze.Tak więc Li-Liam,Lu-Louis,Ni-Niall,Na-Natalie.Najprawdopodobniej w wakacje rozdziały będą pojawiały sie rzadziej,ale osoby,które czytają to opowiadanie niech się cieszą,gdyż zrezygnowałam z obozu,ktróry miał trwać od 30 czerwca do 10 lipca.Ale i tak będę rzadziej pisała.ten rozdział dedykuje Oliwii,za jej NIEcierpliwość.<333
czwartek, 28 czerwca 2012
Rozdział 15
A-Oj,nie obrażaj się.
Przybliżyłam się do niego i cmoknęłam go w nosek.Harry uśmiechnął się.
H-Ok.Na ciebie nie mogę.
A-Wracamy juz?
H-Jeśli chcesz.
Poszliśmy do auta i wrócilismy do domu.Louis już spał.Zjedlismy coś na szybko i poszliśmy do swoich pokoi.
Pięc dni spędzone w Doncaster minęło nam podobnie.Razem z Harrym próbowaliśmy łączyć Natalie z Louisem,ale jak do tej pory nam się nie udało.
'Dzień wyjazdu do Londynu'
Stałam z Louisem koło jego samochodu,czekając aż Harry wyjdzie z domu.
L-Mam do ciebie pytanie.
A-Mów.
L-Czy to co czujesz do Harry'ego...-nie dałam mu skończyć.
A-Tak.To jest cos poważnego.Znamy się dość długo,a chodzimy ze sobą od tygodnia,ale jestem tego pewna.Kocham go.
L-Cieszę się z tego.Moja siostra chodzi z moim najlepszym kumplem.
A-Taaa.Ja też na to nie narzekam.
L-Hah.
Szanowny Harold nareszcie wytoczył sie z domu z niezliczoną ilością walizek.Kiedy Louis go zauważył zaczął się głośno śmiać.
L-O stary,czy ty tam schowałeś całą swoją rodzinę i dom?-zapytał sarkastycznie.
H-Daj spokój.I tak się boję,że czegoś nie wziąłem.
A-Właśnie takiej odpowiedzi się obawiałam-powiedziałam ściszonym głosem,aby tylko Louis to usłyszał.
Wsiedliśmy do auto z Louisem,kiedy Hazza pakował swoje walizki do bagażnika.Nareszcie zasiadł na swoim miejscu i ruszyliśmy.Po kilku minutach zatrzymaliśmy się koło domu Natalie.Louis wysiadł i cudem razem z nią upchnął jej walizki do samochodu.Kiedy znów wszyscy byliśmy w aucie,ruszyliśmy w stronę Londynu.Założyłam słuchawki na uszy i zasnęłam.
'Po kilku godzinach'
N-Agnes obudz się.
O matko.Jak ja nie cierpię kiedy ona mnie budzi.Kiedy ktokolwiek mnie budzi.
N-Agnes!Wstawaj już!Jesteśmy na miejscu!-zaczęła się tak wydzierać,że było ją słychać chyba na Plutonie.
A-Ok,ok.Już wstaje.
Otworzyłam oczy,przetarłam je i wygramoliłam sie z auta.Moje oczy ujrzały piękną willę z basenem i bujnym ogrodem.Nagle za mych pleców wyłonił sie Louis.
L-Podoba się siostrzyczko?
A-Bardzo ładnie-powiedziałam będąc nadal zachwycona.
L-Wszystkie walizki łącznie z twoimi sa już w domu.
A-Ok.
L-Zaprowadzić cię do pokoju.
A-Gdybyś mógł.
Weszliśmy do domu.Przedpokój niczym niezwykłym sie nie różnił.W salonie znajdowały się tylko dwa fotele,kanapa,mały stolik,telewizor i półka z różnymi płytami i książkami.Przechodząc koło kuchni moja uwagę zwróciła lodówka na której znajdowały się listy i zdjęcia najprawdopodobniej od fanek.Szłam długim korytarzem,na którym po lewej stronie znajdowały się schody,a naprzeciw drzwi.
L-To pokój dla Nialla .Przychodzi tutaj kiedy czuje się samotny.-wskazał drzwi naprzeciw schodów.
A-Aha.
L-Wasze pokoje sa na górze.Jak również i nasze.
A-Ok.
Weszliśmy po schodach na pierwsze piętro.Na całym tym korytarzu znajdowało się sześcioro drzwi.trzy po lewej i trzy po prawej.
L-Pierwsze drzwi po prawej to mój pokój,naprzeciw pokój Hazzy.Ostatnie drzwi po prawej to moja garderoba,zas naprzeciw niej znajduje się garderoba Harry'ego.Ja przeniosę swoje ubrania do garderoby Loczka,a ty z Natalie zajmiecie moją garderobę.Natalie wybrała już pokój obok mnie,więc tobie pozostaje pokój obok Hazzy.Twoje walizki już tam są.Chcesz go zobaczyć?
A-Jasne-nic więcej nie mogłam powiedzieć,gdyż jeszcze dokładnie się nie przebudziłam.
Weszłam do pomieszczenia przeznaczonego dla mnie i zaczęłam się rozglądać.Ściany były koloru pudrowego,okno było naprzeciw drzwi.Po jego lewej stronie stało biurko,na którym znajdowała się pomarańczowa lampka.Przy ścianie po lewej stronie stało łóżko,zas naprzeciw niego komoda.Weszłam głębiej i przyglądając się jeszcze dokładniej zauważyłam,że nie ma w nim nic co mogłoby mnie zaciekawić.Na środku pokoju leżały moje walizki.Z jednej z nich wyjęłam moje pamiątki i ozdoby.Na komodzie postawiłam zdjęcia:jedno z mamą i Louisem,drugie z Natalie i trzecie z całą moja klasą.Włożyłam bieliznę do szuflad w komodzie.Do małej szafki przy łóżku,której wcześniej nie zauważyłam,włożyłam swoje ulubione książki.Rozwiesiłam lampki przy oknie i burku.Na nim postawiłam mój laptop.Cały pokój urządziłam na podobieństwo mojego ukochanego pokoiku z rodzinnym domu.Pozostałe walizki zaniosłam do pustej już garderoby.Kiedy je odłożyłam doszła do mnie Nat.
N-Hej.Podoba ci się?
A-Tak jest tu bardzo ładnie.Mam fajny pokój.A ty?
N-Śliczny.Sciany są koloru żółtego.A twoje?
A-Pudrowe.
N-Ooo.To ładnie.musisz zaraz przyjść do mnie i obejrzeć mój pokój.
A-No jasne że tak,a ty mój.A nie widziałaś Harry'ego?
N-Z tego co wiem jak tylko przyjechaliśmy to poszedł cos załatwić
L-Dziewczyny zejdzcie na dół do kuchni.-usłyszęlismy krzyk mojego braciszka z dołu.
A-Chodz-zwróciłam się do Natalie.
N-Ja odłożę jeszcze walizki,a ty idz.
A-Ok-powiedziałam i wyszłam.
Bardzo ciekawiło mnie co Louis chce nam pokazać lub powiedzieć,dlatego też zbiegłam po schodach najszybciej jak mogłam.Kiedy szłam po korytarzu na parterze usłyszałam czyjś smiech.Nie był ot śmiech Louisa ani Hazzy,a już na pewno nie Nat.Zaciekawiona weszłam do kuchni i ujrzałam...CDN
Jak ja uwielbiam kończyć w taki sposób rozdziały.W następnym rozdziale pojawi sie dość nowa bohaterka.Była o niej mowa na samym początku w opisach,ale jeszcze w ogóle nie wystepowała w tym opowiadaniu.Zapraszam do komentowania;-)
Przybliżyłam się do niego i cmoknęłam go w nosek.Harry uśmiechnął się.
H-Ok.Na ciebie nie mogę.
A-Wracamy juz?
H-Jeśli chcesz.
Poszliśmy do auta i wrócilismy do domu.Louis już spał.Zjedlismy coś na szybko i poszliśmy do swoich pokoi.
Pięc dni spędzone w Doncaster minęło nam podobnie.Razem z Harrym próbowaliśmy łączyć Natalie z Louisem,ale jak do tej pory nam się nie udało.
'Dzień wyjazdu do Londynu'
Stałam z Louisem koło jego samochodu,czekając aż Harry wyjdzie z domu.
L-Mam do ciebie pytanie.
A-Mów.
L-Czy to co czujesz do Harry'ego...-nie dałam mu skończyć.
A-Tak.To jest cos poważnego.Znamy się dość długo,a chodzimy ze sobą od tygodnia,ale jestem tego pewna.Kocham go.
L-Cieszę się z tego.Moja siostra chodzi z moim najlepszym kumplem.
A-Taaa.Ja też na to nie narzekam.
L-Hah.
Szanowny Harold nareszcie wytoczył sie z domu z niezliczoną ilością walizek.Kiedy Louis go zauważył zaczął się głośno śmiać.
L-O stary,czy ty tam schowałeś całą swoją rodzinę i dom?-zapytał sarkastycznie.
H-Daj spokój.I tak się boję,że czegoś nie wziąłem.
A-Właśnie takiej odpowiedzi się obawiałam-powiedziałam ściszonym głosem,aby tylko Louis to usłyszał.
Wsiedliśmy do auto z Louisem,kiedy Hazza pakował swoje walizki do bagażnika.Nareszcie zasiadł na swoim miejscu i ruszyliśmy.Po kilku minutach zatrzymaliśmy się koło domu Natalie.Louis wysiadł i cudem razem z nią upchnął jej walizki do samochodu.Kiedy znów wszyscy byliśmy w aucie,ruszyliśmy w stronę Londynu.Założyłam słuchawki na uszy i zasnęłam.
'Po kilku godzinach'
N-Agnes obudz się.
O matko.Jak ja nie cierpię kiedy ona mnie budzi.Kiedy ktokolwiek mnie budzi.
N-Agnes!Wstawaj już!Jesteśmy na miejscu!-zaczęła się tak wydzierać,że było ją słychać chyba na Plutonie.
A-Ok,ok.Już wstaje.
Otworzyłam oczy,przetarłam je i wygramoliłam sie z auta.Moje oczy ujrzały piękną willę z basenem i bujnym ogrodem.Nagle za mych pleców wyłonił sie Louis.
L-Podoba się siostrzyczko?
A-Bardzo ładnie-powiedziałam będąc nadal zachwycona.
L-Wszystkie walizki łącznie z twoimi sa już w domu.
A-Ok.
L-Zaprowadzić cię do pokoju.
A-Gdybyś mógł.
Weszliśmy do domu.Przedpokój niczym niezwykłym sie nie różnił.W salonie znajdowały się tylko dwa fotele,kanapa,mały stolik,telewizor i półka z różnymi płytami i książkami.Przechodząc koło kuchni moja uwagę zwróciła lodówka na której znajdowały się listy i zdjęcia najprawdopodobniej od fanek.Szłam długim korytarzem,na którym po lewej stronie znajdowały się schody,a naprzeciw drzwi.
L-To pokój dla Nialla .Przychodzi tutaj kiedy czuje się samotny.-wskazał drzwi naprzeciw schodów.
A-Aha.
L-Wasze pokoje sa na górze.Jak również i nasze.
A-Ok.
Weszliśmy po schodach na pierwsze piętro.Na całym tym korytarzu znajdowało się sześcioro drzwi.trzy po lewej i trzy po prawej.
L-Pierwsze drzwi po prawej to mój pokój,naprzeciw pokój Hazzy.Ostatnie drzwi po prawej to moja garderoba,zas naprzeciw niej znajduje się garderoba Harry'ego.Ja przeniosę swoje ubrania do garderoby Loczka,a ty z Natalie zajmiecie moją garderobę.Natalie wybrała już pokój obok mnie,więc tobie pozostaje pokój obok Hazzy.Twoje walizki już tam są.Chcesz go zobaczyć?
A-Jasne-nic więcej nie mogłam powiedzieć,gdyż jeszcze dokładnie się nie przebudziłam.
Weszłam do pomieszczenia przeznaczonego dla mnie i zaczęłam się rozglądać.Ściany były koloru pudrowego,okno było naprzeciw drzwi.Po jego lewej stronie stało biurko,na którym znajdowała się pomarańczowa lampka.Przy ścianie po lewej stronie stało łóżko,zas naprzeciw niego komoda.Weszłam głębiej i przyglądając się jeszcze dokładniej zauważyłam,że nie ma w nim nic co mogłoby mnie zaciekawić.Na środku pokoju leżały moje walizki.Z jednej z nich wyjęłam moje pamiątki i ozdoby.Na komodzie postawiłam zdjęcia:jedno z mamą i Louisem,drugie z Natalie i trzecie z całą moja klasą.Włożyłam bieliznę do szuflad w komodzie.Do małej szafki przy łóżku,której wcześniej nie zauważyłam,włożyłam swoje ulubione książki.Rozwiesiłam lampki przy oknie i burku.Na nim postawiłam mój laptop.Cały pokój urządziłam na podobieństwo mojego ukochanego pokoiku z rodzinnym domu.Pozostałe walizki zaniosłam do pustej już garderoby.Kiedy je odłożyłam doszła do mnie Nat.
N-Hej.Podoba ci się?
A-Tak jest tu bardzo ładnie.Mam fajny pokój.A ty?
N-Śliczny.Sciany są koloru żółtego.A twoje?
A-Pudrowe.
N-Ooo.To ładnie.musisz zaraz przyjść do mnie i obejrzeć mój pokój.
A-No jasne że tak,a ty mój.A nie widziałaś Harry'ego?
N-Z tego co wiem jak tylko przyjechaliśmy to poszedł cos załatwić
L-Dziewczyny zejdzcie na dół do kuchni.-usłyszęlismy krzyk mojego braciszka z dołu.
A-Chodz-zwróciłam się do Natalie.
N-Ja odłożę jeszcze walizki,a ty idz.
A-Ok-powiedziałam i wyszłam.
Bardzo ciekawiło mnie co Louis chce nam pokazać lub powiedzieć,dlatego też zbiegłam po schodach najszybciej jak mogłam.Kiedy szłam po korytarzu na parterze usłyszałam czyjś smiech.Nie był ot śmiech Louisa ani Hazzy,a już na pewno nie Nat.Zaciekawiona weszłam do kuchni i ujrzałam...CDN
Jak ja uwielbiam kończyć w taki sposób rozdziały.W następnym rozdziale pojawi sie dość nowa bohaterka.Była o niej mowa na samym początku w opisach,ale jeszcze w ogóle nie wystepowała w tym opowiadaniu.Zapraszam do komentowania;-)
środa, 27 czerwca 2012
Rozdział 14
'Oczami Agnes'
Kiedy Natalie odeszła my odjechaliśmy w kierunku parku.
A-A tak właściwie to o czym Natalie miałaby rozmawiać z Louisem?
H-Obiecał mi,że wreszcie powie jej co do niej czuje.
A-Czyli on ja naprawdę kocha?
H-Chyba raczej tak.Ale mówiliśmy ci to przecież.
A-Tak właściwie to Louis powiedział,że mu się podoba,a nie że ją kocha.
H-A to nie to samo?
A-Nie.Kiedy powiedziałeś mi,że ci się podobam nie przyjęłam tego tak poważnie jak wtedy,kiedy powiedziałeś,że mnie kochasz.
H-To chyba od dziś będę zauważał różnicę między tymi słowami.
A-A tak w ogóle to kiedy wracacie do Londynu?
H-Za kilka dni.
Zatrzymaliśmy się na parkingu,który znajdował się obok miejsca do którego zmierzaliśmy.Wysiedliśmy z auta i podążaliśmy uliczkami parku.
A-A konkretnie to ile to znaczy kilka dni?
H-Pięć.
A-To świetnie.My z Natalie też wyjeżdżamy do Londynu za pięć dni.
H-To możecie pojechać razem ze mną i Louisem.
A-Ooo.Miło z twojej strony.Dzięki za propozycje .Na pewno skorzystamy.
H-I tak jedziemy w jednym kierunku,więc co mi tam zależy.nie stracimy kasy za paliwo.
A-Ejjj.To było nie miłe.
Zrobiłam obrażona minę i wyprzedziłam Hazze i kilka kroków.On od razu mnie dogonił i złapał za biodra od tyłu.Odwrócił mnie przodem do siebie.Po rak kolejny stalismy blisko siebie.Harry chciał mnie pocałowac,ale ja uciekłam głową w bok.
H-Nie będziesz sie na mnie obrażać a nieskończoność,co nie?-mówił próbując złapać mój wzrok.
A-Będę.
H-Oj no proszę cie-oparł swe czoło o moje-nie obrażaj sie już na mnie.
A-Daj mi chwile na przemyślenie.Nie!
H-Agnes-powiedział to tak słodziutko jakby zwracał się do kota.
A-Ok nie gniewam się na ciebie.
H-Mam do ciebie pytanie.
A-Takkk
H-Więc chce sobie kupić kota,która będzie mieszkał w Londynie.U mnie w domu.Tak na wolności(dedyk dla kolegi Karola).Louis się zgodził,ale muszę jeszcze was zapytać, bo w końcu tez teraz z nami będziecie mieszkać.
A-kota?Naprawdę?Ja nie lubię kotów.
H-Zdrajca-powiedział teatralnym tonem i puścił mnie,po czym odsunął się ode mnie lekko.
A-Teraz ty się będziesz obrażał?
H-Tak-skrzyżował ręce na klatce piersiowej(dedyk dla kolegi Mateusza) i wygiął usta w podkówkę...CDN
Krótki,ale nie miałam weny,a poza tym mam dużo spraw na głowie związanych z zakończeniem roku i wakacjami.W wakacje będę pisała rzadziej.Rozdział pisałam przy starych piosenkach,o których tylko chyba nieliczni pamiętają.Powiększyłam czcionkę dla wyrazniejszego czytania.Możliwe,ze jutro pojawi się nastepny rozdział,a potem dość długo nic nie będę wstawiała.Pozdrawiam kolegów wymienionych w tym rozdziale.Tylko oni i osoby,które siedzą blisko mnie na matematyce wiedza o co chodzi hahaha.
Kiedy Natalie odeszła my odjechaliśmy w kierunku parku.
A-A tak właściwie to o czym Natalie miałaby rozmawiać z Louisem?
H-Obiecał mi,że wreszcie powie jej co do niej czuje.
A-Czyli on ja naprawdę kocha?
H-Chyba raczej tak.Ale mówiliśmy ci to przecież.
A-Tak właściwie to Louis powiedział,że mu się podoba,a nie że ją kocha.
H-A to nie to samo?
A-Nie.Kiedy powiedziałeś mi,że ci się podobam nie przyjęłam tego tak poważnie jak wtedy,kiedy powiedziałeś,że mnie kochasz.
H-To chyba od dziś będę zauważał różnicę między tymi słowami.
A-A tak w ogóle to kiedy wracacie do Londynu?
H-Za kilka dni.
Zatrzymaliśmy się na parkingu,który znajdował się obok miejsca do którego zmierzaliśmy.Wysiedliśmy z auta i podążaliśmy uliczkami parku.
A-A konkretnie to ile to znaczy kilka dni?
H-Pięć.
A-To świetnie.My z Natalie też wyjeżdżamy do Londynu za pięć dni.
H-To możecie pojechać razem ze mną i Louisem.
A-Ooo.Miło z twojej strony.Dzięki za propozycje .Na pewno skorzystamy.
H-I tak jedziemy w jednym kierunku,więc co mi tam zależy.nie stracimy kasy za paliwo.
A-Ejjj.To było nie miłe.
Zrobiłam obrażona minę i wyprzedziłam Hazze i kilka kroków.On od razu mnie dogonił i złapał za biodra od tyłu.Odwrócił mnie przodem do siebie.Po rak kolejny stalismy blisko siebie.Harry chciał mnie pocałowac,ale ja uciekłam głową w bok.
H-Nie będziesz sie na mnie obrażać a nieskończoność,co nie?-mówił próbując złapać mój wzrok.
A-Będę.
H-Oj no proszę cie-oparł swe czoło o moje-nie obrażaj sie już na mnie.
A-Daj mi chwile na przemyślenie.Nie!
H-Agnes-powiedział to tak słodziutko jakby zwracał się do kota.
A-Ok nie gniewam się na ciebie.
H-Mam do ciebie pytanie.
A-Takkk
H-Więc chce sobie kupić kota,która będzie mieszkał w Londynie.U mnie w domu.Tak na wolności(dedyk dla kolegi Karola).Louis się zgodził,ale muszę jeszcze was zapytać, bo w końcu tez teraz z nami będziecie mieszkać.
A-kota?Naprawdę?Ja nie lubię kotów.
H-Zdrajca-powiedział teatralnym tonem i puścił mnie,po czym odsunął się ode mnie lekko.
A-Teraz ty się będziesz obrażał?
H-Tak-skrzyżował ręce na klatce piersiowej(dedyk dla kolegi Mateusza) i wygiął usta w podkówkę...CDN
Krótki,ale nie miałam weny,a poza tym mam dużo spraw na głowie związanych z zakończeniem roku i wakacjami.W wakacje będę pisała rzadziej.Rozdział pisałam przy starych piosenkach,o których tylko chyba nieliczni pamiętają.Powiększyłam czcionkę dla wyrazniejszego czytania.Możliwe,ze jutro pojawi się nastepny rozdział,a potem dość długo nic nie będę wstawiała.Pozdrawiam kolegów wymienionych w tym rozdziale.Tylko oni i osoby,które siedzą blisko mnie na matematyce wiedza o co chodzi hahaha.
niedziela, 24 czerwca 2012
Rozdział 13
Wyszliśmy z domu i dopiero teraz zauważyłam,że chyba będziemy musieli pójść pieszo,gdyż samochód Hazzy został u niego w domu.Harry jak na razie nic nie mówił.
A-Czyli rozumiem,że idziemy pieszo.
H-Nie musimy.Wziąłem kluczyki do samochodu Louisa.chyba,że wolisz iść?
A-Nie,nie wolę.Ale pytałeś się go?
H-Tak.Nie jestem złodziejem.
A-Dobrze wiedzieć.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy.Siedziałam cicho wpatrzona w drogę przede mną.Nagle przypomniała mi sie rozmowa o szkole i o tym,że razem z Natalie mamy zamieszkać z Louisem i Harrym.Muszę to obgadać,także z nim.Nie wystarczy mi jeden uśmiech,abym była pewna,że się z tego cieszy.
A-Harry,czy podoba ci się ten pomysł z zamieszkaniem razem w Londynie?
H-Tak.Oczywiście.Przecież już w kuchni pokiwałem ci głową na wznak ,że mi się bardzo podoba.
A-Naprawdę?
H-Jasne.A jakże mógłby mi się nie podobać.
Zatrzymaliśmy się właśnie pod budynkiem kina,a Harry delikatnie pocałował mnie w policzek,dzięki czemu byłam już pewna jego słów.Uśmiechnęłam się i powiedziałam cisze:ja też się ciesze.Wyszliśmy i zaczęliśmy się zastanawiać jaki film wybrać.
H-Jaki byś chciała wybrać film?
A-Nie chcę iść na jakiś romantyk bo ona mnie nudzą.
H-Jeśli nie to nie.To co proponujesz?
A-Może jakiś horror?
H-Okkkk.
A-Coś się stało?
H-Nic,tylko że ja się strasznie boję horrorów.
A-Oooo.Naprawdę?Nie mjajt sje.Potsymam cie za rącke-powiedziałam dziecięcym głosikiem.
H-Ejjj.To nie jest śmieszne.
A-Ok.Nie będę już z tego żartować.Każdy się czegoś boi.To może pójdziemy na coś w innym stylu hmmm?
H-Nie.Jeśli chcesz to idziemy.
A-Dobrze.To ty wybierz jaki.
H-To może-zastanwił się przeglądając listę filmów wyświetlanych dzisiaj w najbliższym czasie-Śmierć się smieje.Oglądałaś?
A-Tak,ale z chęcią obejrzę go po raz drugi.
H-Ja nie widziałem.To chodzmy.
Kupilismy bilety i popcorn,po czym udalismy się na sale.W trakcie filmu oboje się strasznie baliśmy.Piszczeliśmy na całą sale zasłaniając sobie prz tym oczy i rozsypując popcorn.Jest to jeden z najstraszniejszych horrorów jaki znam.Po skończonym seansie,już z uśmiechami na buziach udalismy się do samochodu i postanowliśmy pojechać do parku.
'Oczami Natalie'
Kiedy Agnes i Harry wyszli,a my przez kilkadziesiąt minut oglądalismy w milczeniu jakiś nudny film miałam ochotę wyjść.Więc postanowiłam też tak zrobić.
N-Ja już będę się zbierać.
L-A ty dzisiaj przyjechałaś samochodem?
N-Nie.
L-No więc cię odwiozę.
N-Nie Louis.Pójdę pieszo.Chcę się przewietrzyć.
L-To może cię odprowadzę.
N-Nie,dziękuję.Pójdę sama.
Wstałam i wyszłam.Szłam i chciało mi się płakać.Mieszkałam kilka ulic dalej od Agnes,zawsze tą droge pokonywałam w kilkanaście minut,a teraz ona mi się strasznie dłużyła.Nawet nie wiem kiedy i czemu po policzku spłynęła mi łza.Chyba jednak wiem czemu.Agnes powiedziała mi,że podobam się Louisowi.,a on nie chce sie do tego przyznać.Przeciez nigdy nie był nieśmiały.Nagle ktoś zatrzymałs ie przy mnie samochodem i odsunął szybkę.Na miejscu pasażera ujrzałam moją przyjaciółkę.
A-Co ty tu robisz?
N-A nie mogę stać na chodniku?
A-Wiesz,ze nie o to mi chodzi.Czemu jesteś sama?Czemu nie ma z tobą Louisa?Czemu jesteś tutaj,anie u nas w domu?
Potok pytań jaki wypłynął z ust blondynki bardzo mnie zadziwił.Nie chodziło mi o ilość pytań,lecz o ich treśc.Stałam chwilę w bezruchu zastanawiając się jak na nie odpowiedzieć,po czym z lekkim gniewem wypaliłam:
N-Jestem sama,bo nie z kimś.Louis został w domu.Nudziło mi się,więc wracam do siebie.
Dopiero teraz zza mojej kumpeli wysunął się Harry.
H-A rozmawiałaś z Louisem?
N-Przelotne pytania o odpowiedzi typu 'podasz mi szklankę?tak.',a co?
H-Nie ważne.Podwiezć cię?
N-Nie dzieki.Pójdę juz.pa
Szybkim krokem udałam się w kierunku domu nie czekając na ich odpowiedz...CDN
A jednak coś napisałam.miałam chwilę wolnego czasu.Ten rozdział dedykuje Natalii,która miała coś zrobić,a nie zrobiła.Cham,cham,cham.heh..Jak już pisałam pod ostatnim rozdziałem mam zajęty cały tydzień,ponieważ muszę przychodzić do szkoły,gdyż przygotowuje dyskotekę(deskoteke heh) pożegnalną,ale w czwartek może się coś pojawić lub jeszcze piątek potem w sobotę wyjeżdżam i wracam dopiero 10 lipca.trolololololo
A-Czyli rozumiem,że idziemy pieszo.
H-Nie musimy.Wziąłem kluczyki do samochodu Louisa.chyba,że wolisz iść?
A-Nie,nie wolę.Ale pytałeś się go?
H-Tak.Nie jestem złodziejem.
A-Dobrze wiedzieć.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy.Siedziałam cicho wpatrzona w drogę przede mną.Nagle przypomniała mi sie rozmowa o szkole i o tym,że razem z Natalie mamy zamieszkać z Louisem i Harrym.Muszę to obgadać,także z nim.Nie wystarczy mi jeden uśmiech,abym była pewna,że się z tego cieszy.
A-Harry,czy podoba ci się ten pomysł z zamieszkaniem razem w Londynie?
H-Tak.Oczywiście.Przecież już w kuchni pokiwałem ci głową na wznak ,że mi się bardzo podoba.
A-Naprawdę?
H-Jasne.A jakże mógłby mi się nie podobać.
Zatrzymaliśmy się właśnie pod budynkiem kina,a Harry delikatnie pocałował mnie w policzek,dzięki czemu byłam już pewna jego słów.Uśmiechnęłam się i powiedziałam cisze:ja też się ciesze.Wyszliśmy i zaczęliśmy się zastanawiać jaki film wybrać.
H-Jaki byś chciała wybrać film?
A-Nie chcę iść na jakiś romantyk bo ona mnie nudzą.
H-Jeśli nie to nie.To co proponujesz?
A-Może jakiś horror?
H-Okkkk.
A-Coś się stało?
H-Nic,tylko że ja się strasznie boję horrorów.
A-Oooo.Naprawdę?Nie mjajt sje.Potsymam cie za rącke-powiedziałam dziecięcym głosikiem.
H-Ejjj.To nie jest śmieszne.
A-Ok.Nie będę już z tego żartować.Każdy się czegoś boi.To może pójdziemy na coś w innym stylu hmmm?
H-Nie.Jeśli chcesz to idziemy.
A-Dobrze.To ty wybierz jaki.
H-To może-zastanwił się przeglądając listę filmów wyświetlanych dzisiaj w najbliższym czasie-Śmierć się smieje.Oglądałaś?
A-Tak,ale z chęcią obejrzę go po raz drugi.
H-Ja nie widziałem.To chodzmy.
Kupilismy bilety i popcorn,po czym udalismy się na sale.W trakcie filmu oboje się strasznie baliśmy.Piszczeliśmy na całą sale zasłaniając sobie prz tym oczy i rozsypując popcorn.Jest to jeden z najstraszniejszych horrorów jaki znam.Po skończonym seansie,już z uśmiechami na buziach udalismy się do samochodu i postanowliśmy pojechać do parku.
'Oczami Natalie'
Kiedy Agnes i Harry wyszli,a my przez kilkadziesiąt minut oglądalismy w milczeniu jakiś nudny film miałam ochotę wyjść.Więc postanowiłam też tak zrobić.
N-Ja już będę się zbierać.
L-A ty dzisiaj przyjechałaś samochodem?
N-Nie.
L-No więc cię odwiozę.
N-Nie Louis.Pójdę pieszo.Chcę się przewietrzyć.
L-To może cię odprowadzę.
N-Nie,dziękuję.Pójdę sama.
Wstałam i wyszłam.Szłam i chciało mi się płakać.Mieszkałam kilka ulic dalej od Agnes,zawsze tą droge pokonywałam w kilkanaście minut,a teraz ona mi się strasznie dłużyła.Nawet nie wiem kiedy i czemu po policzku spłynęła mi łza.Chyba jednak wiem czemu.Agnes powiedziała mi,że podobam się Louisowi.,a on nie chce sie do tego przyznać.Przeciez nigdy nie był nieśmiały.Nagle ktoś zatrzymałs ie przy mnie samochodem i odsunął szybkę.Na miejscu pasażera ujrzałam moją przyjaciółkę.
A-Co ty tu robisz?
N-A nie mogę stać na chodniku?
A-Wiesz,ze nie o to mi chodzi.Czemu jesteś sama?Czemu nie ma z tobą Louisa?Czemu jesteś tutaj,anie u nas w domu?
Potok pytań jaki wypłynął z ust blondynki bardzo mnie zadziwił.Nie chodziło mi o ilość pytań,lecz o ich treśc.Stałam chwilę w bezruchu zastanawiając się jak na nie odpowiedzieć,po czym z lekkim gniewem wypaliłam:
N-Jestem sama,bo nie z kimś.Louis został w domu.Nudziło mi się,więc wracam do siebie.
Dopiero teraz zza mojej kumpeli wysunął się Harry.
H-A rozmawiałaś z Louisem?
N-Przelotne pytania o odpowiedzi typu 'podasz mi szklankę?tak.',a co?
H-Nie ważne.Podwiezć cię?
N-Nie dzieki.Pójdę juz.pa
Szybkim krokem udałam się w kierunku domu nie czekając na ich odpowiedz...CDN
A jednak coś napisałam.miałam chwilę wolnego czasu.Ten rozdział dedykuje Natalii,która miała coś zrobić,a nie zrobiła.Cham,cham,cham.heh..Jak już pisałam pod ostatnim rozdziałem mam zajęty cały tydzień,ponieważ muszę przychodzić do szkoły,gdyż przygotowuje dyskotekę(deskoteke heh) pożegnalną,ale w czwartek może się coś pojawić lub jeszcze piątek potem w sobotę wyjeżdżam i wracam dopiero 10 lipca.trolololololo
sobota, 23 czerwca 2012
Rozdział 12
Natalie widocznie się krępowała.
A-To może chłopaki wyjmijcie wszystkie zakupy do końca,a my pójdziemy do mnie do pokoju.
H-No jasne na ploteczki.
L-To wy jeszcze nie wypakowałyście tych zakupów?
N-No...tak jakoś...nie-ledwie przecedziła przez zaciśnięte zęby.
A-Nie musimy sie wam tłumaczyć-wystawiłam im język-chodz-zwróciłam się do kumpeli.
Pociągnęłam Nat za rękę i jak najszybciej dobiegłam z nią do pokoju.Weszłam,wciągając za sobą moja BFF zamknęłam za nią drzwi.Wreszcie puściłam jej rękę i podeszłam do mojego łóżka i na nim usiadłam.Pokazałam Nati ręką miejsce,gdzie ma usiąść.Ona podeszła i usiedła niepewnie.
A-no mów o co chodzi.-ponaglałam ją.
N-Tak głupio się przyznać.
A-Nat,proszę cię.
N-OK,ale się ze mnie nie śmiej.
A-Przysięgam,nie będę.Nie jestem taka.
N-No więc...podoba mi się...twój brat.
A-Louis?!-wykrzyczałam ze zdziwienia.
N-Tak,ale nie chcę żeby usłyszeli nas nawet na innej planecie.Troszeczkę ciszej.
A-Podoba ci się Louis?
N-No tak.
Natalie była widocznie skrępowana.Objęłam ją ramieniem,aby poczuła się lepiej i pewniej.
A-Chyba nie powinnam ci tego mówić,ale ty mu też.
N-Serio?Skąd wiesz?
A-Rozmawiałam wczoraj z nim i Harrym i się o tym dowiedziałam.
N-No ty chyba raczej dobrze.A no właśnie.Ty i Harry.Jak to się skało,gdzie i kiedy?
Opowiedziałam jej całą historie o tym jak Styles poprosił mnie o to,abym została jego dziewczyną.Nie musiałam nic przed nią ukrywać,gdyż wierzę jej bezgranicznie.Porozmawiałyśmy jeszcze przez chwilę i we wspaniałych humorach zeszłyśmy na dół,gdzie zastałyśmy chłopaków w salonie oglądających jakiś mdławy serial.Pierwszy zobaczył nas mój chłopak.Super to brzmi:'mój'chłopak.
H-No i jak tam?Relacje z ostatnich godzin zdane?
N-Tak.A co?
H-Nic,nic.
N-Mam taką nadzieje.
L-Rozmawiałem nie dawno z Zaynem i dowiedziałem się,że będziecie miały koleżankę.
A-O czym ty mówisz?
L-Razem z nim przyjeżdża jego siostra Olivia.Tak jak wy ma 16 lat i chce studiować w Londynie.Ma z nim zamieszkać.
N-To świetnie.
A-Teraz będziemy w trójkąciku.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem.Oprócz mnie.Może to i brzmiało zboczenie,dziwnie i śmiesznie,ale bez przesady.Przecież widzą o co mi chodzi.Chyba.
A-To wy się tu pośmiejcie,a ja pójdę coś zjeść.
H-Pójdę z tobą.A wy?
N-Ja nie jestem głodna.Jadłam z Louisem na mieście.
L-Zgadza się.Ja też nie jestem głodny.
A-Ok.
H-Jak wolicie,ale pózniej ja wam żarcia nie robię.
N-Przeżyjemy to.
Po tym zdaniu wypowiedzianym przez Natalie poszłam z Harrym do kuchni.Zrobiliśmy sobie kanapki i momentalnie je zjedliśmy.Kiedy chciałam już wyjść,Loczek złapał mnie za nadgarstek.Odwróciłam się,nie wiedząc jak on stoi blisko mnie.Nasze twarze były,aż nadto blisko siebie.Wreszcie poczułam jego wargi na swoich,lecz nasz pocałunek nie trwał długo.
A-Zatrzymałeś mnie tylko po to?
H-Nie.Tego się w ogóle nie spodziewałem,ale nie przeszkadza mi to.
A-No więc jaki był cel nadwyrężenia mego nadgarstka?
H-Celem jest pytanie.
A-Jakie?
H-Poszłabyś ze mną do kina?
A-Jasne.A kiedy?
H-Dziś o 18.00?
A-A która jest godzina?
H-Hmmm-spojrzał na swój zegarek-16.50
A-Chyba ok.Poprawię trochę fryzurę i możemy jechać.
H-Jasne.No to leć.
Pocałowałam go w policzek i pobiegłam do łazienki.Pokręciłam włosy na lokówce,co zajęło mi sporo czasu i spryskałam się ulubionymi perfumami.Stroju nie zmieniałam,gdyż nie było wielkiej okazji,a byłam nie najgorzej ubrana.Wyszłam z toalety i udałam się do salonu,gdzie wszyscy byli wciągnięci w oglądanie jakiegoś nudnego programu.Harry oderwał głowę od telewizora i mnie spostrzegł.
H-Gotowa?
A-Tak.Idziemy?
H-Jasne.My idziemy do kina-zwrócił się do pozostałych,na co oni bez odwrócenia głów w naszą stronę powiedzieli:
L-Super.
N-Bawcie się dobrze-jak jacyś nasi rodzice czy coś.
A-I będziemy-rzuciłam do nich stojąc w progu głównych drzwi wyjściowych...CDN
Rozdział pisany przy More Than This,oczywiście One Direction.Informacja do Oliwi i Martyny:nie wiem kiedy wy znajdziecie sie w tym opowiadaniu,nie pytajcie się mnie o to codziennie.
WAŻNE!!!
Możliwe,że w najbliższym czasie nie będę za dużo pisała.Następny rozdział może sie pojawić gdzieś tak w czwartek,a pózniej nie wiem.gdyż mam dość zajęte wakacje.No i oczywiście zachęcam do KOMENTOWANIA<333
A-To może chłopaki wyjmijcie wszystkie zakupy do końca,a my pójdziemy do mnie do pokoju.
H-No jasne na ploteczki.
L-To wy jeszcze nie wypakowałyście tych zakupów?
N-No...tak jakoś...nie-ledwie przecedziła przez zaciśnięte zęby.
A-Nie musimy sie wam tłumaczyć-wystawiłam im język-chodz-zwróciłam się do kumpeli.
Pociągnęłam Nat za rękę i jak najszybciej dobiegłam z nią do pokoju.Weszłam,wciągając za sobą moja BFF zamknęłam za nią drzwi.Wreszcie puściłam jej rękę i podeszłam do mojego łóżka i na nim usiadłam.Pokazałam Nati ręką miejsce,gdzie ma usiąść.Ona podeszła i usiedła niepewnie.
A-no mów o co chodzi.-ponaglałam ją.
N-Tak głupio się przyznać.
A-Nat,proszę cię.
N-OK,ale się ze mnie nie śmiej.
A-Przysięgam,nie będę.Nie jestem taka.
N-No więc...podoba mi się...twój brat.
A-Louis?!-wykrzyczałam ze zdziwienia.
N-Tak,ale nie chcę żeby usłyszeli nas nawet na innej planecie.Troszeczkę ciszej.
A-Podoba ci się Louis?
N-No tak.
Natalie była widocznie skrępowana.Objęłam ją ramieniem,aby poczuła się lepiej i pewniej.
A-Chyba nie powinnam ci tego mówić,ale ty mu też.
N-Serio?Skąd wiesz?
A-Rozmawiałam wczoraj z nim i Harrym i się o tym dowiedziałam.
N-No ty chyba raczej dobrze.A no właśnie.Ty i Harry.Jak to się skało,gdzie i kiedy?
Opowiedziałam jej całą historie o tym jak Styles poprosił mnie o to,abym została jego dziewczyną.Nie musiałam nic przed nią ukrywać,gdyż wierzę jej bezgranicznie.Porozmawiałyśmy jeszcze przez chwilę i we wspaniałych humorach zeszłyśmy na dół,gdzie zastałyśmy chłopaków w salonie oglądających jakiś mdławy serial.Pierwszy zobaczył nas mój chłopak.Super to brzmi:'mój'chłopak.
H-No i jak tam?Relacje z ostatnich godzin zdane?
N-Tak.A co?
H-Nic,nic.
N-Mam taką nadzieje.
L-Rozmawiałem nie dawno z Zaynem i dowiedziałem się,że będziecie miały koleżankę.
A-O czym ty mówisz?
L-Razem z nim przyjeżdża jego siostra Olivia.Tak jak wy ma 16 lat i chce studiować w Londynie.Ma z nim zamieszkać.
N-To świetnie.
A-Teraz będziemy w trójkąciku.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem.Oprócz mnie.Może to i brzmiało zboczenie,dziwnie i śmiesznie,ale bez przesady.Przecież widzą o co mi chodzi.Chyba.
A-To wy się tu pośmiejcie,a ja pójdę coś zjeść.
H-Pójdę z tobą.A wy?
N-Ja nie jestem głodna.Jadłam z Louisem na mieście.
L-Zgadza się.Ja też nie jestem głodny.
A-Ok.
H-Jak wolicie,ale pózniej ja wam żarcia nie robię.
N-Przeżyjemy to.
Po tym zdaniu wypowiedzianym przez Natalie poszłam z Harrym do kuchni.Zrobiliśmy sobie kanapki i momentalnie je zjedliśmy.Kiedy chciałam już wyjść,Loczek złapał mnie za nadgarstek.Odwróciłam się,nie wiedząc jak on stoi blisko mnie.Nasze twarze były,aż nadto blisko siebie.Wreszcie poczułam jego wargi na swoich,lecz nasz pocałunek nie trwał długo.
A-Zatrzymałeś mnie tylko po to?
H-Nie.Tego się w ogóle nie spodziewałem,ale nie przeszkadza mi to.
A-No więc jaki był cel nadwyrężenia mego nadgarstka?
H-Celem jest pytanie.
A-Jakie?
H-Poszłabyś ze mną do kina?
A-Jasne.A kiedy?
H-Dziś o 18.00?
A-A która jest godzina?
H-Hmmm-spojrzał na swój zegarek-16.50
A-Chyba ok.Poprawię trochę fryzurę i możemy jechać.
H-Jasne.No to leć.
Pocałowałam go w policzek i pobiegłam do łazienki.Pokręciłam włosy na lokówce,co zajęło mi sporo czasu i spryskałam się ulubionymi perfumami.Stroju nie zmieniałam,gdyż nie było wielkiej okazji,a byłam nie najgorzej ubrana.Wyszłam z toalety i udałam się do salonu,gdzie wszyscy byli wciągnięci w oglądanie jakiegoś nudnego programu.Harry oderwał głowę od telewizora i mnie spostrzegł.
H-Gotowa?
A-Tak.Idziemy?
H-Jasne.My idziemy do kina-zwrócił się do pozostałych,na co oni bez odwrócenia głów w naszą stronę powiedzieli:
L-Super.
N-Bawcie się dobrze-jak jacyś nasi rodzice czy coś.
A-I będziemy-rzuciłam do nich stojąc w progu głównych drzwi wyjściowych...CDN
Rozdział pisany przy More Than This,oczywiście One Direction.Informacja do Oliwi i Martyny:nie wiem kiedy wy znajdziecie sie w tym opowiadaniu,nie pytajcie się mnie o to codziennie.
WAŻNE!!!
Możliwe,że w najbliższym czasie nie będę za dużo pisała.Następny rozdział może sie pojawić gdzieś tak w czwartek,a pózniej nie wiem.gdyż mam dość zajęte wakacje.No i oczywiście zachęcam do KOMENTOWANIA<333
wtorek, 19 czerwca 2012
Rozdział 11
Po dłuższej chwili śmiechawicy uspokoiłyśmy się i zaczęłyśmy wypakowywać zakupy.Było dość cicho,a po chwili usłyszałyśmy głośny pisk,a następnie równie głośny śmiech.Po kilku sekundach na dół zbiegł Louis,a za nim Harry cały mokry i w samych bokserkach.Wbiegli do kuchni i mój ukochany braciszek schował się za mną,zaś Harry na nasz widok lekko się speszył i zarumienił.
H-Hej.
A-Cześć.
N-No hej.
H-A z tobą się jeszcze policzę.
Wskazał mojego brata palcem,spiorunował go wzrokiem po czym wyszedł z kuchni i udał się do swojego obecnego lokum.Gdy wyszedł ,wszyscy równocześnie parsknęliśmy śmiechem.
N-Co ty mu zrobiłeś?
L-Nie chciał wstać kiedy go prosiłem.
A-I postanowiłeś go oblać wodą?
L-No tak.Super,co nie?-zadał retoryczne pytanie.
A-Oryginalne-powiedziałam z sarkazmem,którego Natalie u mnie nienawidziła .
N-Ale zabawne.
Moja przyjaciółka zachowywała się jakby go broniła.Od kiedy to ona taka obrończyni?Najgorsze było to jakimi maślanymi oczami na siebie patrzyli.Wiem,ze Louisowi podoba się Natalie,ale on jej też.I jeżeli tak to czemu mi tego nie powiedziała?Ostatnio za dużo zadaje sobie pytań w głowie,na które nie mogę odpowiedzieć.Z mojego zamyślenia ktoś oczywiście musiał mnie wyrwać.
L-Co w waszymi szkołami?
A-Co masz na myśli?
L-Do jakich szkół i gdzie idziecie?
N-Postanowiliśmy się przeprowadzić do Londynu.I to już niedługo,bo za tydzień.Są tam najlepsze szkoły,a my nie chcemy chodzić do byle jakich.
A-Nasi rodzice się zgodzili i mamy już nawet fajne mieszkanie na oku.
L-Co?
A-Głuchy jesteś?Nie chcę tego powtarzać dwa razy.
L-Nie jestem i nie musisz.Tylko dziwi mnie,czemu macie szukać jakiegoś mieszkania,skoro ja mam własny dom w Londynie.
N-No ale on jest twój.
A-No i Hazzy.
Dopełniłam wypowiedz Natalie,aby o nim nie zapomniano.
L-Ale przecież ty jesteś moją siostra,a ty kumpelą,więc nie będziecie przeszkadzać.Wręcz przeciwnie.
A-Czyli proponujesz nam zamieszkanie z tobą i Harrym w waszym domu?
L-No tak.
N-A on nie będzie miał nic przeciwko?
Ja i brat spojrzeliśmy się na siebie i uśmiechnęliśmy.No tak.Nic jeszcze nie mówiłam Nat,o tym że jestem z Harrym i Louis jej też na pewno nic o tym nie wspominał.Oby dwoje równocześnie przenieśliśmy wzrok na Natalie.
L-Nie wydaje mi się.
Powiedział to z wielkim bananem na ryjcu,kątem oka spoglądając na mnie,aby sprawdzić moją reakcje.
N-Czy ja o czymś nie wiem?
A-To jest właśnie to co chciałam ci powiedzieć.
N-Co?
A-Jestem z Harrym.
N-Razem?
A-Nie osobno.No jasne,ze razem.
N-Serio?
A-TAK!
N-Ale super.
Nati rzuciła się na mnie i zaczęła mnie przytulać co ja nazwałabym duszeniem.Do kuchni wszedł Harry,oczywiście już suchy i ubrany i zaczął się nam z ciekawością przyglądać.Szatynka nadal mnie nie puszczała,a Lou podszedł do Hazzy i szeptał mu coś na ucho.Natalie wreszcie mnie puściła i troszkę się oddaliła,dzięki czemu mogłam spokojnie oddychać.
L-Powracając do tematu,to zamieszkacie z nami?
Spojrzałam na Harry'ego.Uśmiechnął się szeroko i pokiwał głową,co najprawdopodobniej oznaczało,że podoba mu sie ten pomysł i bez przeszkód mogę z nimi zamieszkać.
A-Chyba tak.
L-No to świetnie.A ty Natalie?-zwrócił się mój brat do szatynki.
N-Skoro Agnes się zgodziła,to ja raczej też.
L-No to super.
H-Idealnie-no nareszcie się coś odezwał.
N-Trzeba to jeszcze obgadać z rodzicami.
L-Ale z tym chyba nie będzie problemu.
N-No nie wiem jak zareaguje moja mama kiedy dowie się,że będę tam mieszkała z dwoma chłopakami.
A-Ale ja tam będę i cie przypilnuję.
N-Hahahahahah.Chyba ja ciebie chciałaś powiedzieć-powiedziała to nie przestając się śmiać.
A-Taaaaaa.A chyba chciałaś mi coś powiedzieć?-próbowałam lekko uciec od tematu.
N-A no tak.Prawie o tym zapomniałam.Ale to rozmowa na osobności...CDN
Ten rozdział pisało mi się trudno,gdyż strasznie bolał mnie brzuch,ale jakby to powiedział mój wujek: bolało mnie pierdolenie komicznie;-)lub w stylu cioci mojej przyjaciółki:bolało mnie w trzy dupy heh i zachęcam do szczerego komentowania<333
H-Hej.
A-Cześć.
N-No hej.
H-A z tobą się jeszcze policzę.
Wskazał mojego brata palcem,spiorunował go wzrokiem po czym wyszedł z kuchni i udał się do swojego obecnego lokum.Gdy wyszedł ,wszyscy równocześnie parsknęliśmy śmiechem.
N-Co ty mu zrobiłeś?
L-Nie chciał wstać kiedy go prosiłem.
A-I postanowiłeś go oblać wodą?
L-No tak.Super,co nie?-zadał retoryczne pytanie.
A-Oryginalne-powiedziałam z sarkazmem,którego Natalie u mnie nienawidziła .
N-Ale zabawne.
Moja przyjaciółka zachowywała się jakby go broniła.Od kiedy to ona taka obrończyni?Najgorsze było to jakimi maślanymi oczami na siebie patrzyli.Wiem,ze Louisowi podoba się Natalie,ale on jej też.I jeżeli tak to czemu mi tego nie powiedziała?Ostatnio za dużo zadaje sobie pytań w głowie,na które nie mogę odpowiedzieć.Z mojego zamyślenia ktoś oczywiście musiał mnie wyrwać.
L-Co w waszymi szkołami?
A-Co masz na myśli?
L-Do jakich szkół i gdzie idziecie?
N-Postanowiliśmy się przeprowadzić do Londynu.I to już niedługo,bo za tydzień.Są tam najlepsze szkoły,a my nie chcemy chodzić do byle jakich.
A-Nasi rodzice się zgodzili i mamy już nawet fajne mieszkanie na oku.
L-Co?
A-Głuchy jesteś?Nie chcę tego powtarzać dwa razy.
L-Nie jestem i nie musisz.Tylko dziwi mnie,czemu macie szukać jakiegoś mieszkania,skoro ja mam własny dom w Londynie.
N-No ale on jest twój.
A-No i Hazzy.
Dopełniłam wypowiedz Natalie,aby o nim nie zapomniano.
L-Ale przecież ty jesteś moją siostra,a ty kumpelą,więc nie będziecie przeszkadzać.Wręcz przeciwnie.
A-Czyli proponujesz nam zamieszkanie z tobą i Harrym w waszym domu?
L-No tak.
N-A on nie będzie miał nic przeciwko?
Ja i brat spojrzeliśmy się na siebie i uśmiechnęliśmy.No tak.Nic jeszcze nie mówiłam Nat,o tym że jestem z Harrym i Louis jej też na pewno nic o tym nie wspominał.Oby dwoje równocześnie przenieśliśmy wzrok na Natalie.
L-Nie wydaje mi się.
Powiedział to z wielkim bananem na ryjcu,kątem oka spoglądając na mnie,aby sprawdzić moją reakcje.
N-Czy ja o czymś nie wiem?
A-To jest właśnie to co chciałam ci powiedzieć.
N-Co?
A-Jestem z Harrym.
N-Razem?
A-Nie osobno.No jasne,ze razem.
N-Serio?
A-TAK!
N-Ale super.
Nati rzuciła się na mnie i zaczęła mnie przytulać co ja nazwałabym duszeniem.Do kuchni wszedł Harry,oczywiście już suchy i ubrany i zaczął się nam z ciekawością przyglądać.Szatynka nadal mnie nie puszczała,a Lou podszedł do Hazzy i szeptał mu coś na ucho.Natalie wreszcie mnie puściła i troszkę się oddaliła,dzięki czemu mogłam spokojnie oddychać.
L-Powracając do tematu,to zamieszkacie z nami?
Spojrzałam na Harry'ego.Uśmiechnął się szeroko i pokiwał głową,co najprawdopodobniej oznaczało,że podoba mu sie ten pomysł i bez przeszkód mogę z nimi zamieszkać.
A-Chyba tak.
L-No to świetnie.A ty Natalie?-zwrócił się mój brat do szatynki.
N-Skoro Agnes się zgodziła,to ja raczej też.
L-No to super.
H-Idealnie-no nareszcie się coś odezwał.
N-Trzeba to jeszcze obgadać z rodzicami.
L-Ale z tym chyba nie będzie problemu.
N-No nie wiem jak zareaguje moja mama kiedy dowie się,że będę tam mieszkała z dwoma chłopakami.
A-Ale ja tam będę i cie przypilnuję.
N-Hahahahahah.Chyba ja ciebie chciałaś powiedzieć-powiedziała to nie przestając się śmiać.
A-Taaaaaa.A chyba chciałaś mi coś powiedzieć?-próbowałam lekko uciec od tematu.
N-A no tak.Prawie o tym zapomniałam.Ale to rozmowa na osobności...CDN
Ten rozdział pisało mi się trudno,gdyż strasznie bolał mnie brzuch,ale jakby to powiedział mój wujek: bolało mnie pierdolenie komicznie;-)lub w stylu cioci mojej przyjaciółki:bolało mnie w trzy dupy heh i zachęcam do szczerego komentowania<333
czwartek, 14 czerwca 2012
Rozdział 10
A-No więc o co chodzi?
H-Nie wiem,czy dla ciebie to będzie ważne,czy nie,ale musimy to ustalić.
A-Tylko,że ja nadal nie wiem co to jest.
H-No więc,czy mówimy przyjaciołom o nas?
A-No chyba raczej tak.Zresztą prędzej czy pózniej i tak by się domyslili.
H-No masz racje,ale jest jeszcze jedna sprawa.
A-Jaka?
H-Czy oprócz najbliższych znajomych mówimy tez innym?chyba wiesz o co mi chodzi?
A-No tak.Wiem.
H-No więc jak?
A-Zobaczymy jak się rozwinie sytuacja.Chociaz i tak pewnie się dowiedzą.
H-no masz racje.
Oboje z Harrym lekko się zaśmialismy.Byłam bardzo zmęczona,a więc poprosiłam Lokersa o to,aby poszedł już spać i również,jak ja odpoczął.Kiedy wyszedł momentalnie wzięłam piżamę,szybki prysznic i ubrałam się w łazience,po czym położyłam się w moim kochanym łóżeczku.Już po kilku minutach zasnęłam.
'Następnego dnia'
Obudziłam się i od razu usiadłam,rozglądając się po pokoju.Promienie słoneczne wpadały przez okno prosto na moją twarz.Poczułam wielką chęć wyjścia na podwórko i poskakania bez konkretnego celu.Jednak trochę nie wypadało tak rozładowac mój nadmiar energii.Wstałam,podeszłam do szafy i ja otworzyłam,po czym pojawił się mój codzienny problem,czyli nie mam się w co ubrać.Jednak po kilku minutach pędziłam już do łazienki z wybranym strojem na dziś.Odbębniłam poranną toaletę i ubrałam sie tak:
Nagle usłyszałam brzęczenie zamka. Momentalnie do kuchni wparowali Natalie z Louisem z siatkami pełnymi zakupów. Szatynka wyglądała dziś ślicznie. Była ubrana tak: L-Gdzie nasz król Harold? A-Chyba jeszcze śpi. L-Co?Jeszcze? A-Chyba tak. N-No to trzeba go obudzić. L-No to może ja to zrobię,a wy wypakujcie zakupy,ok? N-Jasne. A-Ok. Louis wyszedł z kuchni i skierował się w stronę schodów.spojrzałam się na Natalie,a ona na mnie i równocześnie powiedziałyśmy'muszę ci coś powiedzieć'Oby dwie wybuchnęliśmy nie ogarniętym smiechem,który było słychać chyba w całym domu...CDN
H-Nie wiem,czy dla ciebie to będzie ważne,czy nie,ale musimy to ustalić.
A-Tylko,że ja nadal nie wiem co to jest.
H-No więc,czy mówimy przyjaciołom o nas?
A-No chyba raczej tak.Zresztą prędzej czy pózniej i tak by się domyslili.
H-No masz racje,ale jest jeszcze jedna sprawa.
A-Jaka?
H-Czy oprócz najbliższych znajomych mówimy tez innym?chyba wiesz o co mi chodzi?
A-No tak.Wiem.
H-No więc jak?
A-Zobaczymy jak się rozwinie sytuacja.Chociaz i tak pewnie się dowiedzą.
H-no masz racje.
Oboje z Harrym lekko się zaśmialismy.Byłam bardzo zmęczona,a więc poprosiłam Lokersa o to,aby poszedł już spać i również,jak ja odpoczął.Kiedy wyszedł momentalnie wzięłam piżamę,szybki prysznic i ubrałam się w łazience,po czym położyłam się w moim kochanym łóżeczku.Już po kilku minutach zasnęłam.
'Następnego dnia'
Obudziłam się i od razu usiadłam,rozglądając się po pokoju.Promienie słoneczne wpadały przez okno prosto na moją twarz.Poczułam wielką chęć wyjścia na podwórko i poskakania bez konkretnego celu.Jednak trochę nie wypadało tak rozładowac mój nadmiar energii.Wstałam,podeszłam do szafy i ja otworzyłam,po czym pojawił się mój codzienny problem,czyli nie mam się w co ubrać.Jednak po kilku minutach pędziłam już do łazienki z wybranym strojem na dziś.Odbębniłam poranną toaletę i ubrałam sie tak:
Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół . Na lodówce oczywiście wisiała kartka,a pod nią była przyczepiona kolejna.Na pierwszej pierwszej pisało:
'Musiałam znów wcześnie iść do pracy.Przykro mi chłopcy,że wczoraj nie mogła się z wami spotkać. Wrócę około 18.00. Musicie sobie jakoś porodzić do tego czasu. Mama.'
Zaś na drugiej widniał napis:
'Razem z Natalie pojechałem na zakupy. Nie pozabijajcie się beze mnie,albo nie pogwałćcie Wrócę około 12.00 Louis.'
No świetnie. Louis to potrafi rozbawić człowieka już od samego rana. Dopiero teraz spojrzałam za zegarek. Była 12.20. Louis się trochę spózniał,ale był z Natalie,więc się o niego nie martwiłam. Oby Louis nie robił sobie wielkiej nadziei,bo nie wydaje mi się żeby on podobał się Natalie,tak jak ona jemu.
Nagle usłyszałam brzęczenie zamka. Momentalnie do kuchni wparowali Natalie z Louisem z siatkami pełnymi zakupów. Szatynka wyglądała dziś ślicznie. Była ubrana tak: L-Gdzie nasz król Harold? A-Chyba jeszcze śpi. L-Co?Jeszcze? A-Chyba tak. N-No to trzeba go obudzić. L-No to może ja to zrobię,a wy wypakujcie zakupy,ok? N-Jasne. A-Ok. Louis wyszedł z kuchni i skierował się w stronę schodów.spojrzałam się na Natalie,a ona na mnie i równocześnie powiedziałyśmy'muszę ci coś powiedzieć'Oby dwie wybuchnęliśmy nie ogarniętym smiechem,który było słychać chyba w całym domu...CDN
ttaktak:takubroooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo
środa, 13 czerwca 2012
Rozdział 9 Jestem szczęściarą
Lekko zdziwiona odpowiedzią Hazzy usiadłam prosto na brzegu łóżka i gestem dłoni zaprosiłam go do środka.Wszedł niepewnie i zamknął za sobą drzwi.Podszedł bliżej i stanął nade mną.Postanowiłam wstać,gdyż jego postawa wskazywała na to,że szykuje się jakaś ważniejsza przemowa.Kiedy już staliśmy naprzeciw siebie,tak blisko,Harry nadal nic nie mówił.
A-No więc,chciałeś mnie chyba o coś zapytać.
H-No tak,tak.Zresztą sama kazałaś.
A-Aleee...
Przez chwile musiałam się zastanowić,ale po krótkim czasie już byłam prawie pewna,że chce on mnie zapytać o to,czy chcę zostać jego dziewczyną.
A-Już chyba wiem,o co ci chodzi.
H-No to świetnie.
Harry zaczął rozglądać się po całym pokoju.Ja chyba czegoś w tym nie rozumiem.Przyszedł tutaj,żeby mnie o coś zapytać,a teraz unika tego pytania.Od kiedy on jest taki nieśmiały?Zachowuje się tak,jakby czekał,aż ja go zapytam o chodzenie.
A-Harry,chyba chciałeś się mnie o coś zapytać.
H-No tak,tak.Zapatrzyłem się.Przepraszam.No więc,znamy się już na tyle długo,żebym zdążył się o tobie dowiedzieć wielu rzeczy,a co najważniejsze,że upewniłem się,że cię kocham,a ty mnie.Więc czy chcesz zostać moją dziewczyną?
Miałam ochotę skoczyć mu na szyję i wykrzyczeć długie i głośne;taaaak,ale się opanowałam,bo chyba trochę nie wypada.
A-No oczywiście.
Zbliżyliśmy się do siebie i pocałowaliśmy.wiedziałam,że nasz poprzedni,pierwszy pocałunek nie będzie ostatnim.Poczułam się najszczęśliwszą dziewczyną na świcie.Odsunęliśmy się od siebie,a ja 'odleciałam' w myślach.Podsumowałam obecną chwile.Jestem wielką szczęściarą.Skończyłam gimnazjum z dobrymi ocenami,idę na studia,mam najlepszą na świcie przyjaciółkę,zabawnego brata,wspaniałą mamę no i od dziś idealnego chłopaka.Czy ktoś może się czuć lepiej w tej chwili ode mnie?Moje rozmyślenia przewał Harry,który wymachiwał przed moją twarzą rękoma i coś do mnie mówił.Na początku go w ogóle nie rozumiałam,ale po chwili'wróciłam na ziemie'i zaczęłam go rozumieć.
H-Stoisz kilkadziesiąt sekund w bezruchu,czy wszystko ok?
A-no jasne,że tak.Po prostu na chwilę 'odleciałam'
H-Skoro już jesteśmy parą to musimy ustalić jedną rzecz.
A-Jaką?
No super.Ledwo co zostaliśmy parą,a już musimy coś ustalać...CDN
A-No więc,chciałeś mnie chyba o coś zapytać.
H-No tak,tak.Zresztą sama kazałaś.
A-Aleee...
Przez chwile musiałam się zastanowić,ale po krótkim czasie już byłam prawie pewna,że chce on mnie zapytać o to,czy chcę zostać jego dziewczyną.
A-Już chyba wiem,o co ci chodzi.
H-No to świetnie.
Harry zaczął rozglądać się po całym pokoju.Ja chyba czegoś w tym nie rozumiem.Przyszedł tutaj,żeby mnie o coś zapytać,a teraz unika tego pytania.Od kiedy on jest taki nieśmiały?Zachowuje się tak,jakby czekał,aż ja go zapytam o chodzenie.
A-Harry,chyba chciałeś się mnie o coś zapytać.
H-No tak,tak.Zapatrzyłem się.Przepraszam.No więc,znamy się już na tyle długo,żebym zdążył się o tobie dowiedzieć wielu rzeczy,a co najważniejsze,że upewniłem się,że cię kocham,a ty mnie.Więc czy chcesz zostać moją dziewczyną?
Miałam ochotę skoczyć mu na szyję i wykrzyczeć długie i głośne;taaaak,ale się opanowałam,bo chyba trochę nie wypada.
A-No oczywiście.
Zbliżyliśmy się do siebie i pocałowaliśmy.wiedziałam,że nasz poprzedni,pierwszy pocałunek nie będzie ostatnim.Poczułam się najszczęśliwszą dziewczyną na świcie.Odsunęliśmy się od siebie,a ja 'odleciałam' w myślach.Podsumowałam obecną chwile.Jestem wielką szczęściarą.Skończyłam gimnazjum z dobrymi ocenami,idę na studia,mam najlepszą na świcie przyjaciółkę,zabawnego brata,wspaniałą mamę no i od dziś idealnego chłopaka.Czy ktoś może się czuć lepiej w tej chwili ode mnie?Moje rozmyślenia przewał Harry,który wymachiwał przed moją twarzą rękoma i coś do mnie mówił.Na początku go w ogóle nie rozumiałam,ale po chwili'wróciłam na ziemie'i zaczęłam go rozumieć.
H-Stoisz kilkadziesiąt sekund w bezruchu,czy wszystko ok?
A-no jasne,że tak.Po prostu na chwilę 'odleciałam'
H-Skoro już jesteśmy parą to musimy ustalić jedną rzecz.
A-Jaką?
No super.Ledwo co zostaliśmy parą,a już musimy coś ustalać...CDN
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Rozdział 8 Przypalone niewidzialne jedzenie
Nie miałam zamiaru odpuścić Haroldowi tego,że nazwał nas parą,skoro jeszcze nie zapytał mnie o chodzenie.Chciałam wyjść,ale on spojrzał na mnie srogo,jakby chciał mnie ukarać za ostatnie wypowiedziane przeze mnie zdanie,a jednocześnie błagalnie,abym nie obrażała sie na niego o to co on powiedział i została.Zatrzymałam się i rozmyślałam co dalej zrobić.Z chęcią bym została i porozmawiała o tym wszystkim,ale nie przy bracie.Harry zauważył to,że najchętniej wyrzuciłabym stąd Louisa i porozmawiała z nim w cztery oczy.Jednak nie wypadało mi tak zrobić,ale na szczęście z pomocą przyszedł Harry.
H-Louis nie wydaje ci się,że coś się pali?
L-Nie.
H-A mi tak.
L-Nawet jeśli,to ja nic nie piekę.
Nie chciała,żeby zrobiło się memu bratu głupio,kiedy będzie musiał stąd wyjść,a wiec to ja postanowiłam się oddalić od pomieszczenia.
A-Ale ja coś przygotowuje i rzeczywiście coś się pali.
Chciałam wyjść,ale po raz kolejny,aż do znudzenia Lokowaty oczywiście musiał mi zasłonić swoim ciałem wyjście,więc nie było szans na szybki wybieg stąd bez dalszych tłumaczeń.
H-Tak,a co takiego przygotowałaś?
L-Coś dla nas?
Louis nawet nie wiedział jak bardzo pomógł mi tym pytaniem.Gdyby go nie zadał musiała bym odpowiedzieć na pytanie Hazzy,a teraz mogę je zgrabnie ominąć i udawać,że nie słyszałam i odpowiedzieć tylko na pytaanie Louisa.
A-No jasne,ze dla was.A dla kogo innego?
L-No sam nie wiem.
H-No a co to takiego.
Harry oczywiście nie mógł sie poddać bez walki.
A-Jedzenie.
H-Jakie?
A-Smaczne.
L-No mam nadzieje.
H-O jakiej nazwie.
O matko!No teraz to już kompletnie nie wiem co mu odpowiedzieć,a na pewno nie mogę liczyć na pomoc ze strony Louisa,nie mogę też nie odpowiedzieć na to pytanie.Wiem!Wybiegnę bez słowa.Tak.Jak kretynka.Pozostaje jedno wyjście.
A-Mhftoprus.
H-Co?
A-Oprstakpar.
H-Możesz dokładniej i wyrazniej?
A-No nic.
L-Co?Nic?ale jak to?
A-no takie małe kłamstewko.
L-Ale czemu kłamałaś?
H-Właśnie Agnes.Czemu kłamałaś?
Harry powoli mnie wnerwi.Wie dokładnie czemu,ale musi mnie dobić.Powiem prawde.Tym ja go dobije.
A-Bo chciałam wyjść.
L-Nie musiałaś kłamać.Jeżeli chciałaś to po prostu mogłaś wyjść.
A-Ooo.No to super.Zapamiętam na przyszłość.Teraz idę wreszcie spać do mojego pokoju.
L-Ok.Ja w sumie też.Jestem zmęczony.
A-Do mojego pokoju?
L-Nie.Do siebie.Tak sie stęskniłem za moim ukochanym pokoikiem.
H-no tak lepiej.
A-No to rozumiem,że za siostrą sie nie stęskniłeś?
L-Ależ oczywiście,że stęskniłem.Ja spadam.Pa siostra.Pa mój kochany Loczku.
A-Ja też idę.Pa chłopaki.
H-Do jutra.
Louis pocałował Harry'ego w policzek.Wiem,że to tylko żarty,ale i tak zrobiałam się lekko zazdrosna.Wyszłam nareszcie z tego przeklętego pomieszczenie i weszłam do mnie do pokoju,który znajdował sie na tym samym piętrze,lecz kilka metrów dalej.Kiedy zamknełam za soba drzwi,przebiegłam przez pół pokoju i rzuciła się na łóżko,jak to zawsze robię po męczącym dniu.Podniosłą głowę i zerknęłam na zegarek,który leżał na szawce ustawionej przy łóżku.Była dopiero 22.30.Nie miałam ochoty jeszcze spać,ale chciałam chwilkę odpocząć,ale w tym domu się nie da.Już ktoś bardzo stęskniony puka do mych drzwi.
A-Wlazł.
H-Hej.Naprawdę idziesz już spać?
A-Nie.Jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie.A czemu pytasz?
H-Bo chciałem sie ciebie coś zapytać...CDN
Osobą,które nie mają nic ciekawego zaplanowane i im się nudzi podam linki blogów moich kumpeli.Mam nadzieje,ze wam sie spodobają,a one mnie raczej za ten czyn nie ukatrupią,ale może to zrobić moja mama,która poszła na ZEBRANIE Z RODZICAMI.Katastrofa.No i linki oczywiście:http://nataliamisiak1d.blogspot.com/ i http://olivia1d.blogspot.com/.Miłego czytania;-)
H-Louis nie wydaje ci się,że coś się pali?
L-Nie.
H-A mi tak.
L-Nawet jeśli,to ja nic nie piekę.
Nie chciała,żeby zrobiło się memu bratu głupio,kiedy będzie musiał stąd wyjść,a wiec to ja postanowiłam się oddalić od pomieszczenia.
A-Ale ja coś przygotowuje i rzeczywiście coś się pali.
Chciałam wyjść,ale po raz kolejny,aż do znudzenia Lokowaty oczywiście musiał mi zasłonić swoim ciałem wyjście,więc nie było szans na szybki wybieg stąd bez dalszych tłumaczeń.
H-Tak,a co takiego przygotowałaś?
L-Coś dla nas?
Louis nawet nie wiedział jak bardzo pomógł mi tym pytaniem.Gdyby go nie zadał musiała bym odpowiedzieć na pytanie Hazzy,a teraz mogę je zgrabnie ominąć i udawać,że nie słyszałam i odpowiedzieć tylko na pytaanie Louisa.
A-No jasne,ze dla was.A dla kogo innego?
L-No sam nie wiem.
H-No a co to takiego.
Harry oczywiście nie mógł sie poddać bez walki.
A-Jedzenie.
H-Jakie?
A-Smaczne.
L-No mam nadzieje.
H-O jakiej nazwie.
O matko!No teraz to już kompletnie nie wiem co mu odpowiedzieć,a na pewno nie mogę liczyć na pomoc ze strony Louisa,nie mogę też nie odpowiedzieć na to pytanie.Wiem!Wybiegnę bez słowa.Tak.Jak kretynka.Pozostaje jedno wyjście.
A-Mhftoprus.
H-Co?
A-Oprstakpar.
H-Możesz dokładniej i wyrazniej?
A-No nic.
L-Co?Nic?ale jak to?
A-no takie małe kłamstewko.
L-Ale czemu kłamałaś?
H-Właśnie Agnes.Czemu kłamałaś?
Harry powoli mnie wnerwi.Wie dokładnie czemu,ale musi mnie dobić.Powiem prawde.Tym ja go dobije.
A-Bo chciałam wyjść.
L-Nie musiałaś kłamać.Jeżeli chciałaś to po prostu mogłaś wyjść.
A-Ooo.No to super.Zapamiętam na przyszłość.Teraz idę wreszcie spać do mojego pokoju.
L-Ok.Ja w sumie też.Jestem zmęczony.
A-Do mojego pokoju?
L-Nie.Do siebie.Tak sie stęskniłem za moim ukochanym pokoikiem.
H-no tak lepiej.
A-No to rozumiem,że za siostrą sie nie stęskniłeś?
L-Ależ oczywiście,że stęskniłem.Ja spadam.Pa siostra.Pa mój kochany Loczku.
A-Ja też idę.Pa chłopaki.
H-Do jutra.
Louis pocałował Harry'ego w policzek.Wiem,że to tylko żarty,ale i tak zrobiałam się lekko zazdrosna.Wyszłam nareszcie z tego przeklętego pomieszczenie i weszłam do mnie do pokoju,który znajdował sie na tym samym piętrze,lecz kilka metrów dalej.Kiedy zamknełam za soba drzwi,przebiegłam przez pół pokoju i rzuciła się na łóżko,jak to zawsze robię po męczącym dniu.Podniosłą głowę i zerknęłam na zegarek,który leżał na szawce ustawionej przy łóżku.Była dopiero 22.30.Nie miałam ochoty jeszcze spać,ale chciałam chwilkę odpocząć,ale w tym domu się nie da.Już ktoś bardzo stęskniony puka do mych drzwi.
A-Wlazł.
H-Hej.Naprawdę idziesz już spać?
A-Nie.Jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie.A czemu pytasz?
H-Bo chciałem sie ciebie coś zapytać...CDN
Osobą,które nie mają nic ciekawego zaplanowane i im się nudzi podam linki blogów moich kumpeli.Mam nadzieje,ze wam sie spodobają,a one mnie raczej za ten czyn nie ukatrupią,ale może to zrobić moja mama,która poszła na ZEBRANIE Z RODZICAMI.Katastrofa.No i linki oczywiście:http://nataliamisiak1d.blogspot.com/ i http://olivia1d.blogspot.com/.Miłego czytania;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












.jpg)
