czwartek, 6 grudnia 2012

Rozdział 4

Hej,na początku chciałam wam polecić blog,mega fajny blog.to jest link:http://dreams--come--true.blogspot.com/ i zapraszam.  To opowiadania jest super,więc serdecznie polecam ;-)

-N początku się chyba mówi hej-zaśmiałam się.
-Tak,ale nie w takich sytuacjach-odpowiedziała pospiesznie Natalie.
-No to opowiadaj-nakazałam jej.
-Słuchaj-zaczęła-na pewno pamiętasz ślicznego blondyna który jest moim opiekunem?
-No tak.
-No więc kiedy pierwszy raz na niego spojrzałam to wydawał mi się taki miły i uprzejmy.
-Mi tez.A nie jest taki?-wtrąciłam jej w zdanie.
-Otóż nie.Jest oschły i niemiły ,ale nie tylko w stosunku do mnie. Taki sam jest dla mamy,a tate po prostu ignoruje. Czuje się tu dziwnie. Mam pokój po jego starszej siostrze,która się wyprowadziła.
-O matko! Nie chce ci pogarszać humoru,ale rzeczywiście masz do kitu.
-No a jak u ciebie? Mów prawdę-rozkazała mi Nat.
-Yhm-zastanowiłam się co jej powiedzieć-pamiętasz ten zespół One Direction?
-No jasne. Uwielbiam ich.
-To fajnie się składa,bo moja opiekunka jest młodszą siostrą jednego z nich.
-Ale chłopaków z One Direction?
-Tak-upewniłam ją.
-O jeju. Jesteśmy w Doncaster to czyżby Louisa?
-Zgadza się. Ma na imię Lottie.
-Jędzo ty. zawsze musisz mieć szczęście?-zapytała retorycznie.
-Tak,najwidoczniej tak-zaśmiałam się.
Nat również zaśmiała się ze mną. Teraz zaczęłam zastanawiać się nad tym jak bym jej odpowiedziała na pytanie'Jak u ciebie?'. Nie powiedziałabym jej od razu,że spodobał mi się Harry i że już jestem z nim pokłócona. Ale co innego się tu wydarzyło?
-No a jak tam jeszcze u ciebie?-zapytała ponownie Natalie.
-Ymm,dobrze bo wiesz Lottie ma trzy siostry:Fizzy i słodkie blizniaczki Phoebe i Daisy. No i z Ameryki własnie wrócił Louis i miałam okazje go poznać. I z nim jest Harry.-przedstawiłam jej sytuacje jaka jest obecnie.
-Ale ci fajnie. Masz Lottie i jeszcze chłopaków z 1D.
-Tak super-powiedziałam bez entuzjazmu.
-Ej coś ty taka smutna. Wszystko ok?
-Tak jasne.Co miałoby być zle?-powiedziałam z udawanym uśmiechem.
-Ja bym skakała z radości na twoim miejscu.
-Nie będę tu skakała-zaśmiałam sie głośno wraz z Nat-Nie martw się. Wszystko jest super.
-Dobra. Spotkamy się?Mam dosyć siedzenia w tych czterech ścianach.
-Może być. Tylko gdzie?
-W tej szkole,w której byliśmy teraz. Mieszkam dosłownie kilka minut drogi,więc może być.
-Jasne. Ja mam trochę dalej,więc poproszę Louisa,żeby mnie podwiózł. A o której?
-Jest po 16 to może o 17?-zaproponowała.
-Jasne nie ma problemu,to pa.
-Pa,pa-pożegnałam się z przyjaciółką.
Zakończyłam połączenie i postanowiłam iść do kuchni. Podniosłam głowę znad telefonu i ujrzałam Hazze stojącego przy wejściu do kuchni.
-Miło ci się podsłuchiwało?-zapytałam oschle omijając go.
-Chciałem porozmawiać-powiedział łapiąc mnie za rękę.
-Szkoda,że nie wziąłeś pod uwagę tego,że ja z tobą nie chce rozmawiać.
-Wiem nawet gdzie.Słyszałem,że chcesz jechać się z kimś spotkać.
-Ty słyszysz co ja w ogóle do ciebie mówię?-wkurzyłam się i wyrwałam od niego rękę.
-Tak słyszę. Pożyczę od Louisa samochód i możemy jechać.
-Harry!-krzyknęłam zdenerwowana.
-Proszę nie denerwuj się. Chce z tobą porozmawiać bo masz tu być przez miesiąc tak jak ja i nie chcę się kłócić.
-Ja też nie-odpowiedziałam już ciszej.
-No więc możemy pojechać?-zapytał spokojnie.
-Dobrze,ale nic jeszcze nie jadłam od wylotu.
-Przepraszam zapomniałem. Zjemy obydwoje i możemy jechać.
-Ok ale mam jeden warunek.
-Tak?
-Nie chcę żebyś mnie więcej podsłuchiwał.-powiedziałam i bez zbędnych słów weszłam do kuchni.
Chwile po mnie wszedł Harry i podszedł do mnie.
-Obiecuje,że już nigdy tego nie zrobię.
-Dziękuję-powiedziałam siadając na swoim miejscu.
Zjadłam obiad,który wyszedł pani Tomlinson na prawdę genialnie. Wszyscy zostawili puste talerze.Po póznym obiedzie Lottie poszła odrobić pracę domową,Fizzy pomagała mamie przy sprzątaniu stołu,zaś Louis dał Hazzie kluczyki i zniknął w swoim pokoju. Chciałam  już wyjść kiedy za rękę pociągnęła mnie Daisy.
-Angie gdzieś się wybierasz?
-Tak.Umówiłam się z przyjaciółką.
-Czyli nie opowiesz  mi i Phoebe o sobie i Polsce?
-O jeju. Kompletnie zapomniałam. Obiecuję tobie i twojej siostrze,że jak tylko wrócę to od razu do was przyjdę i coś wam opowiem. Dobrze?
-Niech będzie-odpowiedziała smutna dziewczynka.
-Posłuchaj-schyliłam się do niej-po prostu wydarzyło się coś ważnego i koniecznie muszę się spotkać z przyjaciółką,ale jak tylko wrócę to od razu coś wam opowiem.
-Dobrze rozumiem.Chociaż Harry coś nam opowie-powiedziała z uśmiechem.
W tym momencie podszedł do nas Harry z Phoebe.
-To pa pa wam-powiedziała Phoebe.
-Ale czemu wam?Harry też gdzieś jedzie?-zapytała Daisy.
-Tak,widzisz kochanie Harry tylko mnie odwiezie w konkretne miejsce i do was wróci i nim się obejrzycie to ja znów będę z powrotem-powiedziałam do dziewczynki.
-No dobrze,ale szybko-powiedziała słodko Daisy.
-Jasne jak słońce-dorzucił Harry.
Pożegnałam dziewczynki wciąż powtarzając że wrócę z niedługo i nareszcie wyszłam.Wsiadam do samochodu wraz z Harrym i odjechaliśmy. Lokowaty nic się nie odzywał chociaż to on chciał ze mną porozmawiać,a ja nie wiedziałam jak rozpocząć te rozmowę.
-Gdzie cię podwiez?-zapytał wreszcie.
-Do szkoły,w której uczy się Lottie,czyli do tej ,z której zabrałeś mnie dziś z Louisem.
-Aha-odpowiedział co mnie zdenerwowało.
Znów jechaliśmy w ciszy,która mnie dobijała,aż wreszcie lekko podniesionym tonem zapytałam Hazze:\
-O czym ty w ogóle ze mną chciałeś rozmawiać?


Hej,hej,hej.Ale mam dzisiaj dobro-zły humor.Otóż ten rozdział wiem,że jest dziwny i nienormalny,gdyż był pisany przy Rozmowach w Toku a także Trudnych Sprawach.Dzisiaj mam dość wolny dzień,gdyż jutro nie idę do szkoły i jadę do kina na jakiś film w 3D(wolałabym 1D) i może mnie coś natchnie i napiszę coś ciekawego,więc trzymajcie kciuki i zachęcam do KOMENTOWANIA!!!