czwartek, 31 maja 2012

Znikam:-)

No więc powrócę dopiero w poniedziałek,bo zapisałam się na trzy konkursy.Na jeden z nich musze napisac wiersz o moim mieście,który nie chce do mnie przyjść.Zero weny.I jeszcze jeden z muzyki i języka angielskiego...tak więc nowy rozdział będzie najprawdopodobniej w poniedziałek.A i jeżeli jakieś osoby z szóstych klas czytają tego bloga,które otrzymała wyniki z tego durnego testu wiedzy i kompetencji mogłyby sie pochwalić swoją liczbą punktów,bo ja swoją ilością ich sie załamałam...tylko 30...mama chce mnie za to ukatrupić...pieczona ja w sosie.No to moglibyście proszęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęę;-)

Rozdział 4 Trudna decyzja

Teraz to miałam ochote przywalić mu wielkim młotkiem w głowe.
A-Wcale ze nie wiesz o co mi chodzi.
H-Ale ty sie mylisz.Chcesz w spokoju pozbierać naczynia i znalazłaś mi inne zajęcie.pojmuję to.na serio.
A-Aha.Ok.Ja myslałam,ze ty sobie pomyślałeś coś innego.
To zdanie zabrzmiało tak kretyńsko,aż zapadła głucha cisza Musiałam podjąć próbę wybrnięcia z tego.
A-Ale to dziwnie zabrzmiało.
Zaczęłam głupio i pusto chichotać.Harry też się usmiechnął.Pewnie dlatego,że zachowałam się jak kompletna kretynka.
H-Nie no...tak trochę.
Teraz juz oboje głośno się śmialismy.Ja już tego nie ogarniam.Kiedy jeszcze przed chwilą próbowałam zachować zdrowy rozsądek była głupia atmosfera,a teraz kiedy zachowuje sie jak pusta lala jest ok.Może dlatego te wszystkie plastiki maja chłopaków.Chociaż nie.Nie będę głupią dziewczyną.Skończyłam gimnazjum i wybieram sie na studia.Mam takie głupie myśli.
A-Ja moze skończe zbierać te naczynia,a ty idz sie rozpakować.
H-A może ci pomóc?
A-Nie,nie trzeba.Poradzę sobie.
H-Jak wolisz.Ja oczywiście śpie w pokoju twojej siostry.
No właśnie.Kiedy wspomniał o Cat od razu posmutniałam.Już od 3 lat nei mieszka z nami.Głupia ta jej szkoła,ale chociaż jest szczęśliwa,uczęszczając do niej.
H-Tak czy nie?
A-To znaczy ja nie wiem,ale pewnie tak.
H-Ok,to znam drogę,takze za nim zapytasz,to tak,poradzę sobie z dojściem.
A-A wiesz,że nawet przez myśl mi nie przeszło,żeby cię o to zapytać?
H-No w sumie nic dziwnego.Znam wasz dom jak swój własny.
A-Ale mojego pokoju nie koniecznie.
H-Nie z takimi szczegółami,ale wiem gdzie jest i byłem już tak nie raz.
A-No tak.
H-I tyle mi wystarczy,chociaż...
Tutaj uciął i zaczął rozmyślać.ładnie mu było z tą miną mysliciela.Tylko teraz czekałam,aż dokończy swoją wypowiedz,chodz poczatek już mnie niezle zadziwił.
H-To ja już pójde.
A-No to idz.
H-A jak skończysz to mogłabyś przyjść do mnie?Chciałem z tobą szczerze porozmawiac w cztery oczy.
Jeszcze kilkadziesiąt minut temu,kiedy Louis to powiedział wybuchłam gniewem.Nie chce go teraz zranić.żwyczajna i spokojna rozmowa z nim okazała sie o wiele lepsze niż dogryzanie sobie nawzajem kiedy tylko sie widzimy co dotąd robiliśmy.Ale o czym ważnym on chciał ze mną porozmawiać?
H-Chyba się wahasz.Jeżeli sądzisz,że nie potrzebujesz lub nie chcesz ze mną rozmawiac to po prostu zignoruj moją propozyzje(hahaha jak to brzmi),a jeżeli chcesz...to....wiesz gdzie mnie znalezć.
Harry zaczął sie kierować w stronę wyjścia,a ja to przmyslałam i słuchajac jego wypowiedz byłam juz pewna,że chce z nim porozmawiać.Kiedy mijał już próg kuchni chciałam mu to powiedzieć,ale trochę sie zawstydziłąm i powiedziam tylko półszeptem 'przyjdę ,że wątpiłam żeby to usłyszał.Nagle Hazza sie odwrócił.
H-No to fajnie.
I wyszedł.O matko.Ależ on ma słuch.Juz dwa razy to potwierdził.Zabrałam sie za sprzątanie po naszym posiłku co zajęło mi tylko 5 minut.Już miałąm iść do niego na górę,ale przystanęłam.A jeżeli on pomysli,że tak sie nim jaram,że pewnie tu beigałam,żeby jak najszybciej do niego przyjść.Nie idę jeszcze.Poczekam jakies 10-15 minut i dopiero pójdę.Ale jak nie będę długo szła i on zejdzie na dół sprawdzić czy coś się stało i zastanie mnie siedzącą i czekającą,to pomysli sobie,że tamto powiedziłam od niechcenia,a teraz czekam,aż on sie znudzi i zaśnie bo było już dość pózno.Co mam zrobić?Ostatnio dość często 'biję sie' z myslami.Jeżeli teraz nie pójdę to juz moze nie być okazji do takiej spokojnej rozmowy i Louis niedługo też wróci.Co ja mam zrobić do cholery?

środa, 30 maja 2012

Rozdział 3 Najgorszy kolacjo-obiad na świecie

Ta rozmowa nie podobała mi się od początku,a to zdanie po prostu zwaliło mnie z nóg.Nie chciałam się kłócić z Louisem,ale po prostu nie mogłam się opoanować.
A-Jak to jestesmy?Jestem ja i jest Harry!Dwie zupełnie inne osoby!Nie jesteśmy,nie bylismy i nie będziemy jasne?
H-Raczej tak.
A-I dobrze,bo...
Odwróciłam się i dopiero teraz zauważyłam stojącego za mną Hazze,który miał świeczki w oczach.Mówiłam to do Louisa,lecz w pewnym sensie tez do niego,ale jak go zobaczyłam smutnego,to od razu zrobiło mi się go żal.
A-Wiesz,bo mi chodzi o to,że nie jesteśmy parą.Bo Louis...
Niestety nie dane mi było dokończyć.
H-Nie.Jest ok.Nie jestesmy razem.Nie byliśmy i nie będziemy.Zresztą nic nigdy między nami nie było,co nie?
A-Raczej nie.
H-Taa.no właśnie.
Nareszcie się uśmiechnął.
H-no to przygotowałaś coś dla nas?
N-Przygotowaliśmy.
Natalie oczywiście nie mogła byc tu pominieta,a ponieważ przysłuchiwała sie całej naszej rozmowie postanowiła się wtrącić.
L-Hmmm.A co?
N-Chodz to zobaczysz.
L-Już lecę.
N-Harry ty oczywiście też chodz.
H-Jasne już ide.
I w tym pięknym pogrzebowym nastroju udalismy sie do domu,a konkretnie do jadalnie,gdzie wszystko czekało na nas.Po jednej stronie stołu usiadłam ja z Louisem,zas naprzeciw Natalie z Harrym.Szatynka upierałą się,żeby siąść naprzeciw Louisa,więc Hazza był zmuszony usiąść na przeciwko mnie.Była to najbardziej krępująca i sztywna kolacja jaką kiedykolwiek w życiu jadłam,a raczej kolacjo-obiad.Louis i Natalie cały czas żartowali i puszczali sobie zalotne spojrzenie.Ja tylko czasem uśmiechnęłam sie sztywno,zas Harry przez cały czas miał spuszczoną głowę i tępo patrzył sie w talerz(hahahah dla Oliwii).Chciałam zeby to spotkanie wreszcie się skończyło.Chciałam juz koniec tego tygodnia,chociaż on się dopiero zaczął.
N-Ja już będę wracać.
L-Odprowadzić cię?
N-Jestem samochodem.
L-Mogę cię odwiezc twoim samochodem,a potem wrócić pieszo.
N-Nie,po co sobie robisz kłopot.
L-No daj kluczyki,proszę.
N-Ależ ty jesteś uparty.
L-No cóż.
Louis i Natalie wyszli,a ja zostałam sama z Harrym.Zaczęłem zbierać naczynia nic się nie odzywając.
H-Będę tu przez tydzień.
A-Wiem.
Wysiliłam sie na uśmiech,który teraz musiał wyglądać żałośnie.
H-Nie możesz mnie unikać i nie odzywać sie do mnie przez ten czas.
A-O tym też wiem,ale nie mam zamiaru cie unikać.
H-No tak,to w końcu twój dom.Jeżeli coś to ja będe się przed tobą chował.
A-nie musisz.
Powiedziłam to tak cicho,ze wątpiłam,że on to usłyszy.A jednak tak.
H-Nie chcę ci przeszkadzać.
A-Jeżeli nei chcesz mi przeszkadzac to idz sie rozpakowac,a ja w spokoju pozbieram wszystkie naczynia.
H-Jeśli tak chcesz.
Wstał i powoli zaczął sie kierować w stronę drzwi.
H-Już ci daje spokój.
A-wiesz,że nei to miałam na myśli.
H-Jasne.Ja wiem o co ci chodziło...

wtorek, 29 maja 2012

Rozdział 2 Powitanie

Nareszcie podjechałyśmy pod mój dom.Była 14.40,więc nie miałam zbyt dużo czasu.Spojrzałam na Natalie i nie widziałam w jej oczach zapału do pomagania mi w przygotowywaniach.
A-Pomożesz mi,czy wracasz do domu?
N-Coś tam mogę dla ciebie zrobić.
A-Dzięki.
N-Nie ma za co.
Wysiadłyśmy z auta i zaniesłysmy wszystkie zakupy do kuchni.Zaczęłam sie po niej rozglądac,zaś Natalie wypakowywała zakupy.
N-Pomożesz mi?
A-Jasne,jasne.Tak sie zamysliłam.
Szybko wypakowałyśmy zakupy i zabrałysmy sie za przygotowywania.Ja zrobiłam ulubiony tort Louisa,a więc Natalie była zmuszona przygotowaniem obiadu.Kiedy obie skończyłyśmy postanowiłysmy znalezć sobie inne zajęcie.Szatynka poszła odkurzyć salon,zaś ja nakryłam do stołu.Była już równo 18.00,a chłopaków jeszcze nei było.wyszłyśmy przed dom i siadłysmy sobie na ganku.
A-ale ten tydzień będzie przerabany.
N-Czemu?
A-Harry.
N-ale co ty od niego chcesz?
A-moje pytanie brzmi:co on chce ode mnie.
N-Uczepił się ciebie jak smród do dupy.
A-Hahaha.Nie ma to jak tekst Baśki Blog.
N-Taaa.Uwielbiam ją.
A-Jak można jej nie lubic?
N-Nie ogarniam takich ludzi.
A-Czemu oni jeszcze nie przyjezdżaja?
N-Skąd mam wiedzieć?
A-No nie wiem.Tak sie jakoś spytałam.
N-Ok.Dobra.Nie musisz sie tak tłumaczyć.
A-No to super.
N-Spójrz.Czy to czasem nie oni?
A-tak to oni.O matko spójrz ile samochodów jedzie za nimi.
N-Ci paparazzi są naprawdę nienormalni.
A-No tak.
Chłopcy stanęli przed domem i wyszli z auta.Od razu podbiegłam do Louisa i mocno go ścisnęłąm.Paparazzi robili nam mnóstwo zdjęć,ale nie zwracałam na to uwagi.w końcu to tylko mój brat.Nie zrobie z tego żadnej afery.
L-Też za tobą tęskniłem,ale biorąc pod uwagę twój uścisk to ty chyba bardziej.
A-Hahaha.
L-A moze jest jakas druga strona medalu.
A-O co ci chodzi?
Dopiero teraz go puściłam i lekko się od niego odsunęłąm,jakby powiedział mi,ze właśnei choruje na zakazną chorobę.
L-O to,że ściskasz mnie jak najdłużej,żeby uniknąć powitania z Harrym.
A-Przecież i tak będe musiała z nim porozmawiać
L-No właśnie!
A-O co ci chodzi,że tak krzyczysz?
L-O to,że ty i Harry potrzebujecie długiej szczerej rozmowy w cztery oczy,która...
Niestety nie pozwoliłam mu skończyć.
A-Która będzie nudna i żenująca.Nie dziękuje.
Pozwoliłam sobie dokończy za niego,gduż nie chciałem usłyszeć jego końcówki.
L-Kiedy wy jej potrzebujecie.
A-Ale my nie jestesmy jakimś starym małżeństwem,które przechodzi kryzys czy cos.
L-No to powiedz mi,kim jesteście?...

poniedziałek, 28 maja 2012

Rozdział 1.Ciekawa nowina

Agnes
Obudziłam się o 12.30.Dla mnie to normalne.Dziś miał wrócić mój brat z trasy koncertowej.Miał też przyjechac z jednym z członków jego zespołu.Byłam prawie pewna,że będzie to Harry.Kiedy chłopcy byli tylko w swoich rodzinnym domach on właśnie często nas odwiedzał,a raczej nawiedzał.Nie lubiłam go już od pierwszego spotkania.Zachował sie wtedy strasznie egoistycznie.Zwlokłam sie wreszcie złóżka,zrobiłam pranną toaletę i założyłam zwykłe,codzienne ubrania.Zeszłam na dół go kuchni.Mojej mamy nie było.Przyzwyczaiłam się do tego,że moja mama pracuje w wakacje.Jak zwykle na lodówce była przywieszona kartka,na której pisało:'Niestety wrócę dziś pózno .O 18.00 ma wrócic Louis razem z Harrym .Idz na zakupy i zrób cos do jedzenia zanim przyjadą.Pieniądze leżą tam gdzie zwykle.Całuję,mama'
Nie miała ochoty dziś cokolwiek robić,ale musiałam.Postanowiłam zdzwonić do mojej przyjaciółki
A-Hej.Co tam?
N-Hej.Ok,a u cb?
A-Super.Dziś wraca Louis i musze zrobić zakupy i coś przygotowac do jedzenie.Będzie razem z Harrym,więc pomyślałam,ze moze pójdziesz ze mną na zakupy.hmmm?
N-Chyba chodzi ci o to,że pojadę.Coś za bardzo wykorzystujesz mnie i moje prawo jazdy,ale ok.Będę za 15 min. pa.
A-Dzięki.pa
Natalie miała racje z tym wykorzystywaniem,ale ja bym to inaczej ujęła.W końcu to nie moja wina że jestem za młoda i nie mogę mieć jeszcze prawa jazdy,a ona jest starsza ode mnie o rok i już je ma.Miałam na sobie bluze z napisem'I love boy' i krótkie spodenki,więc nie miałam zamiaru sie przebierać.Założyłam białe conversy,wzięłam pieniądze i poprawiłam włosy przed lustrem.Wyszłam przed dom i czekałam na Natalie.Nagle zadzwonił mój telefon.
M-Hej Agnes.
A-O matko Martyna,jak dawno nie rozmawiałyśmy
M-A jak dawno sie nie widzialyśmy
A-Dziwnie to powiedziałaś.o co ci chodzi?
M-Razem z tata pzrujeżdzam na wakacje do Doncaster na dwa tygodnie.Raczej się spotkamy co nie?
A-O jacie,ale super.
Nagle pod dom podjechała Natalie.
A-Jak tylko będziesz w Doncaster to do mnie dzwoń.Przepraszam,ale ja teraz musze kończyć.
Zaczęłam iść w stronę samochodu.
M-No jasne.no to pa.Do zobaczenia
A-No oczywiście.
weszłam do samochodu.
A-no to papa.
M-Pa
Rozłączyłam sie.
N-Kto to był?
A-moja kumpela z Polski.Przyjeżdza na 2 tygodnie do Doncaster.
N-Ooo,to super.
A-Czemu powiedziłąs to takim dziwnym tonem i nie żebym cię pośpieszała,ale moze byś wreszcie ruszyła.
N-Tak jakos.Normalnie jak dla mnie.No już jedziemy.
Nareszcie odjechaliśmy skod mojego domu.Spojrzałam na zegarek w samochodzie.Była już 13.30,a ja nic jeszcze nei przygotowałam.Szybko znalazłysmy sie pod Tesco.Kupiłyśmy potrzebne produkty.biegałysmy  miedzy regałami jak oszalałe i w końcu powróciliśmy z pełnymi zakupów siatkami do samochochodu i odjechałyśmy w strone mojego domu.

Bohaterowie

Agnes-siostra Louisa.Jej najlepszą przyjaciółką jest Natalie.Ma blond włosy i brązowe oczy.Jest zabawna,miła,sympatyczna i inteligentna.Interesuje się tańcem,śpiewem i malowaniem.Jednak najbardziej interesuje ja fotografia.Jej ojciec pochodzi z Polski.Do 10 roku życia tam właśnie mieszkała.Obecnie mieszka w Doncaster z mamą.Lubi sie uczyć.
Natalie-szatynka o zielonych oczach.Jest najlepszą przyjaciółką Agnes od 12 roku życia.Nigdy nie miała przed nią żadnych tajemnic.Kocha grać na gitarze i śpiewać.Bardzo podoba jej się brat jej przyjaciółki,ale wstydzi się jej to powiedzieć,co jest jedyną rzeczą której nie powiedziała Agnes.
Olivia-siostra Zayna.Ma ciemne włosy,jak również oczy.Uwielbia plotkować.Kryje w sobie wiele tajemnic.Jest optymistycznie nastawiona na świat.Widzi wszystko przez różowe okulary.
Martyna-jasna blondynka o fiołkowych oczach.Dawna koleżanka z klasy Agnes z Polski.Jest szalona i nieprzewidywalna.Uwielbia się wydurniać,co czasem doprowadza do szału,ale i tak nikt nie potrafi sie na nią złoscić.Jest bardzo beztroską dziewczyną.kompletnie nie rozumie matematyki.
Louis-(21 lat)jego młodsza siostra to szesnastoletnia Agnes.Jest strasznie zabawny i nienormalny.Ukrywa przed swoją siostra wielką tajemnice.
Liam-jest skryty,spokojny i inteligentny,chociaż czasem lubi zachowywac sie nienormalnie co nie jest do niego podobne.Dobrze dogaduje się z siostra Louisa,która bardzo go polubiła.Olivia nie paja do niego wielkim uwielbieniem,wręcz przeciwnie.Ma z nim złe stosunki.
Harry-najmądrzejszy członek One Direction.Lubi sie wygłupiać.Często odwiedza Louisa w jego rodzinnym domu gdzie styka się z Agnes,którą lubi denerwowac za to że ona go nie wielbi.Uknuł chytry plan,zeby Agnes zmieniła co do niego zdanie i przekonała sie jaki jest naprawde.
Niall-jest cichy,ale czasem głośny.Potrafi zadziwic każdego.Ma 19 lat.Uwielbia duzo jest,a dziwne jest to że nigdy nie tyje.Odkąd poznał Natalie nie moze przestać jej chwalic.Nauczył ją grać na gitarze.
Zayn-(19 lat)ma trzy siostry,ale najbardziej dogaduje się z szesnastoletnią Olivią.Jest typem podrywacza.Postanowił,aby jego ulubiona siostra z nim zamieszkała,wiec tak sie i stanie.

Hej!

Witam wszystkich na moim blogu.Będę tutaj wstawiała posty z rozdziałami mojego opowiadania o zespole One Direction.Mam nadzieje,ze się wam spodoba Dzisiaj najprawdopodobniej wstawie opis postaci,a tak wogóle to mam na imię Agnieszka i mam 13 lat.Mieszkam w debilnym mieście Chmielnik;-(