czwartek, 31 maja 2012

Rozdział 4 Trudna decyzja

Teraz to miałam ochote przywalić mu wielkim młotkiem w głowe.
A-Wcale ze nie wiesz o co mi chodzi.
H-Ale ty sie mylisz.Chcesz w spokoju pozbierać naczynia i znalazłaś mi inne zajęcie.pojmuję to.na serio.
A-Aha.Ok.Ja myslałam,ze ty sobie pomyślałeś coś innego.
To zdanie zabrzmiało tak kretyńsko,aż zapadła głucha cisza Musiałam podjąć próbę wybrnięcia z tego.
A-Ale to dziwnie zabrzmiało.
Zaczęłam głupio i pusto chichotać.Harry też się usmiechnął.Pewnie dlatego,że zachowałam się jak kompletna kretynka.
H-Nie no...tak trochę.
Teraz juz oboje głośno się śmialismy.Ja już tego nie ogarniam.Kiedy jeszcze przed chwilą próbowałam zachować zdrowy rozsądek była głupia atmosfera,a teraz kiedy zachowuje sie jak pusta lala jest ok.Może dlatego te wszystkie plastiki maja chłopaków.Chociaż nie.Nie będę głupią dziewczyną.Skończyłam gimnazjum i wybieram sie na studia.Mam takie głupie myśli.
A-Ja moze skończe zbierać te naczynia,a ty idz sie rozpakować.
H-A może ci pomóc?
A-Nie,nie trzeba.Poradzę sobie.
H-Jak wolisz.Ja oczywiście śpie w pokoju twojej siostry.
No właśnie.Kiedy wspomniał o Cat od razu posmutniałam.Już od 3 lat nei mieszka z nami.Głupia ta jej szkoła,ale chociaż jest szczęśliwa,uczęszczając do niej.
H-Tak czy nie?
A-To znaczy ja nie wiem,ale pewnie tak.
H-Ok,to znam drogę,takze za nim zapytasz,to tak,poradzę sobie z dojściem.
A-A wiesz,że nawet przez myśl mi nie przeszło,żeby cię o to zapytać?
H-No w sumie nic dziwnego.Znam wasz dom jak swój własny.
A-Ale mojego pokoju nie koniecznie.
H-Nie z takimi szczegółami,ale wiem gdzie jest i byłem już tak nie raz.
A-No tak.
H-I tyle mi wystarczy,chociaż...
Tutaj uciął i zaczął rozmyślać.ładnie mu było z tą miną mysliciela.Tylko teraz czekałam,aż dokończy swoją wypowiedz,chodz poczatek już mnie niezle zadziwił.
H-To ja już pójde.
A-No to idz.
H-A jak skończysz to mogłabyś przyjść do mnie?Chciałem z tobą szczerze porozmawiac w cztery oczy.
Jeszcze kilkadziesiąt minut temu,kiedy Louis to powiedział wybuchłam gniewem.Nie chce go teraz zranić.żwyczajna i spokojna rozmowa z nim okazała sie o wiele lepsze niż dogryzanie sobie nawzajem kiedy tylko sie widzimy co dotąd robiliśmy.Ale o czym ważnym on chciał ze mną porozmawiać?
H-Chyba się wahasz.Jeżeli sądzisz,że nie potrzebujesz lub nie chcesz ze mną rozmawiac to po prostu zignoruj moją propozyzje(hahaha jak to brzmi),a jeżeli chcesz...to....wiesz gdzie mnie znalezć.
Harry zaczął sie kierować w stronę wyjścia,a ja to przmyslałam i słuchajac jego wypowiedz byłam juz pewna,że chce z nim porozmawiać.Kiedy mijał już próg kuchni chciałam mu to powiedzieć,ale trochę sie zawstydziłąm i powiedziam tylko półszeptem 'przyjdę ,że wątpiłam żeby to usłyszał.Nagle Hazza sie odwrócił.
H-No to fajnie.
I wyszedł.O matko.Ależ on ma słuch.Juz dwa razy to potwierdził.Zabrałam sie za sprzątanie po naszym posiłku co zajęło mi tylko 5 minut.Już miałąm iść do niego na górę,ale przystanęłam.A jeżeli on pomysli,że tak sie nim jaram,że pewnie tu beigałam,żeby jak najszybciej do niego przyjść.Nie idę jeszcze.Poczekam jakies 10-15 minut i dopiero pójdę.Ale jak nie będę długo szła i on zejdzie na dół sprawdzić czy coś się stało i zastanie mnie siedzącą i czekającą,to pomysli sobie,że tamto powiedziłam od niechcenia,a teraz czekam,aż on sie znudzi i zaśnie bo było już dość pózno.Co mam zrobić?Ostatnio dość często 'biję sie' z myslami.Jeżeli teraz nie pójdę to juz moze nie być okazji do takiej spokojnej rozmowy i Louis niedługo też wróci.Co ja mam zrobić do cholery?

2 komentarze:

  1. Ja ci radzę że powinnaś go teraz iść zgwałcić. Najlepiej w jakiejś windzie! Hah. Nie no żartuje. Idź sobie z nim porymuj. Hah nie wiem co mnie napadło sorry

    OdpowiedzUsuń
  2. Napadło cie to ca nas zawsze napada jak jesteśmy same.wiesz o czym mówię co nie?

    OdpowiedzUsuń