H-Mów proszę.
A-Ale ja nie chce nic mówić.
H-No to teraz zamiana ról.Ja nic nie rozumiem.
Pocałowałam go,ale to nie był zwykły pocałunek.Trwał kilka sekund,a był odzwierciedleniem wszystkiego,czego czułam do Hazzy,a także on do mnie.To był najwspanialszy pocałunek na świecie.Miałam ochotę złożyć go na jego usta,kiedy zaczął opowiadać o tej dziewczynie.No własnie.Dziewczynie,która mu się podoba.I pomyśleć,że tą dziewczyna jestem ja.Wreszcie lekko odsunęłam się od Harolda,co ostatecznie zakończyło nasz pocałunek,ale kończyłam go ze świadomością,że będzie ich więcej.
H-Tak jak już mówiłem,ni nie rozumiem.
A-Kiedy tu nie ma nic skomplikowanego do rozumienia.Ty pokazałeś mi co do mnie czujesz poprzez słowa,a ja poprzez czyny.hah.
H-No więc wygląda na to,że ty czujesz do mnie coś więcej,w co jeszcze niedawno wątpiłem
A-No widzisz.Nie warto wątpić.
Nasze usta zbliżały się do siebie,by znów połączyć sie w namiętnym pocałunku,lecz ktoś nam przerwał.
L-No witam kochani.Co wy tu porabiacie beze mnie?
A-Nic.tylko rozmawiałam z Hazzą.
L-No i co?
A-Co co?
L-No co z tego wyniknie.
A-No powiem ci szczerze,że dzieci z tego nie będzie.
H-ale czemu nie?
Nagle zapomniał,ze jest tu też Louis i widział tylko Hazze.
A-No,ale nie chodzi mi o nas.Bo ja bardzo chciałabym mieć dzieci,ale o tę rozmowę.No z samej niej to chyba dzieci nie wynikną.
H-No raczej nie.
L-ale ja sobie pójdę,a wy tu dokończcie tą rozmowę czy co tam innego tu czyniliście zanim wam przeszkodziłem.Wiecie ja bardzo lubię dzieci i z chęcią zostanę wujkiem.
A-Jak tak lubisz dzieci to może zostań tatusiem co?
L-Eeee.Nie mam dziewczyny.
H-A Natalie?
A-Co?Kto?
H-no Natalie.Twoja przyjaciółka.Przecież ona się podoba twojemu bratu.Myślisz,ze czemu zaproponował jej podwiezienie pod dom i potem jeszcze wracał pieszo.A właśnie,może z tego wynikną jakieś dzieci?
L-Nie.Nie jestem jeszcze gotów.Poza ty Natalie to porządna dziewczyna.
A-A ja to rozumiem,że nie.
L-Przecież tak nie powiedziałem.
A-Ale tak zabrzmiało.
Louis spojrzał błagalnie na Loczka,aby ten przyszedł mu z pomocą,ale najwidoczniej żaden z nich nie umiał znalezć żadnego argumentu,który by mnie zaciekawił i uspokoił.Ale mój kochany braciszek oczywiście musiał się jakoś bronić,nawet bez argumentu z nadzieja,ze on przyjdzie do niego po drodze.
L-Dla mnie to inaczej zabrzmiało,ale jak wolisz.To rozumiem,że jesteście para.
H-Raczej tak.Na to wygląda.
Moment.Też bym tak powiedziała,ale w sumie to on jeszcze nie zapytał mnie o chodzenie,a co ważniejsze ja mu nie odpowiedziałam.Muszę się z nim trochę podroczyć.
A-Nie.
L-Ale jak to?
H-No właśnie.
A-Nie zapytałeś mnie,czy chce być twoją dziewczyną,więc formalnie nie jesteśmy jeszcze parą.
H-Czy to musi być takie oficjalnie?
A-Ale mi o to nie chodzi.
H-no to o co?
A-O to,że wartało by,żebyś zadał mi to pytanie.
H-Ok.Skoro ci tak zależy.
A-No teraz to już chyba nie tak bardzo...
Miło by mi było gdybyście komentowali;-)Dziś o 20.00(chyba)na tvp 1 gra Irlandia;-)
Wszystko super, spoko ale mam pytanko.
OdpowiedzUsuńKiedy do cholery mnie ujawnisz w choć jednym swoim rozdziale co!? Chyba nie chcesz żeby Agnes nagle się gdzieś utopiła nad morzem co??? (u mnie w rozdziałach)
Nie rób jej tego,bo ja wtedy cię uśmiercę pięknego poranka hahahahahhahahahhahaha no gdzies tak w 15 rozdziale dopiero.akcja sie musi rozkręcić a ty wskaczysz z jakąś bomba wiesz o co kaman?
OdpowiedzUsuń